facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2009-11-04
 

Bezpieczna wspinaczka na jurajskich skałkach

Jurajskie ostańce to przecież zarówno doskonałe miejsce na trening przed wyprawami w najwyższe góry świata, jak i dobry rejon na rozpoczęcie swojej przygody ze wspinaczką. Jednakże musimy zawsze pamiętać, że skały Jury Krakowsko-Częstochowskiej już nie raz udowodniły, że nie można ich lekceważyć.


We wspinaczce skałkowej jedną z ważniejszych rzeczy jest zaufanie. Przede wszystkim trzeba wybierać takich partnerów (czyli osoby, które asekurując, gwarantują nam bezpieczeństwo), aby móc ich obdarzyć zaufaniem. Jednakże nie mniej ważną kwestią jest mieć uzasadnione zaufanie do samego siebie i swoich umiejętności. Gdy brakuje tych podstawowych czynników – nie ma mowy o bezpiecznej wspinaczce. Popularność wspinaczki jako sportu relatywnie taniego, a jednocześnie dostarczającego dużej dawki adrenaliny nieustannie wzrasta. Niestety jednocześnie wzrasta też liczba nieszczęśliwych wypadków. Jura Krakowsko-Częstochowska jest łatwo dostępnym rejonem skalnym, równie łatwo dostępny jest sprzęt alpinistyczny. Ten sport na Jurze uprawiają zarówno doświadczeni, dobrze wyszkoleni wspinacze, jak i ludzie, którym oprócz umiejętności często brakuje zdrowego rozsądku. W tej ostatniej grupie najczęściej dochodzi do wypadków. Bowiem wspinanie to sport, do uprawiania którego potrzebna jest wiedza teoretyczna i praktyczna, jej brak można przypłacić zdrowiem lub nawet życiem.


Fot. Tomasz Sieniawski

Zaczynając przygodę ze wspinaczką skałkową warto zainwestować w atestowany sprzęt, ale przede wszystkim w kurs wspinaczkowy, prowadzony przez osoby z odpowiednimi uprawnieniami. W Polsce jest wiele szkół, w których można nauczyć się bezpiecznej asekuracji, poprawnego zakładania stanowisk oraz wykorzystywania sprzętu i różnych technik wspinaczkowych. Należy pamiętać, że każdy sprzęt ma swoją wytrzymałość i może być używany tylko przez określony czas. Ma to istotne znaczenie dla bezpieczeństwa, np. żywotność liny zależy od częstotliwości i sposobu jej użytkowania. Może się zdarzyć, że lina zostanie w istotny sposób uszkodzona już przy pierwszym jej użyciu. Tarcie, promieniowanie UV i wilgoć także pogarszają stopniowo właściwości liny. Początkujący wspinacze rzadko pamiętają, że lina pobrudzona piaskiem to lina niezwykle szybko zużywająca się, ponieważ ostre drobinki piasku tną jej włókna „od środka”, a jednocześnie w kontakcie ze sprzętem alpinistycznym wykonanym z lekkich stopów piłują go, żłobiąc rowki. Przeciętna żywotność liny waha się od kilku miesięcy do maksymalnie 5 lat, w zależności od intensywności jej używania. Jednak warto podkreślić, że sprzęt zawodzi zdecydowanie rzadziej niż człowiek, to on jest w tym łańcuchu najsłabszym ogniwem. Przyczynami nieszczęśliwych zdarzeń, prócz niedouczenia, są z reguły: nonszalancja, brawura i rutyna. Choćby przypadek z ostatnich dni: młoda dziewczyna po wspięciu się na skałę, została opuszczona przez asekurującego ją (podobno bardzo doświadczonego wspinacza) prawdopodobnie zbyt szybko. Efekt - złamana noga i kompresyjne uszkodzenie kręgosłupa. Kto jest winny? Brawura. Kto za to odpowie? O tym zadecyduje sąd.

Rutyna może zgubić. Często alpiniści wracając z wysokich gór, przywożą z nich na Jurę wrażenie ich wielkości. W tym zestawieniu skałki jurajskie to śmieszne, kilkunastometrowe głazy, nadające się wyłącznie do treningu przed wyzwaniami większej wagi. Skutek? Doświadczony wspinacz pośpiesznie i niedokładnie założył stanowisko zjazdowe z Okiennika Wielkiego w Skarżycach, ntworząc górne stanowisko z taśmy, do karabinka wpiął ostatecznie tylko jeden jej koniec. Gdy obciążył stanowisko, siadając w uprzęży – taśma wysunęła się z ucha skalnego, a on runął na ziemię z 20 metrów – nie przeżył.
Na Górze Zborów w Podlesicach rutyna zgubiła także jednego z bardzo doświadczonych alpinistów. Na skale Wielbłąd zjeżdżając na grubej, statycznej linie przypuszczalnie zawierzył pośpiesznie zawiązanemu węzłowi, który podczas zjazdu rozwiązał się. Alpinista zginął na miejscu – godzinna reanimacja, prowadzona przez zespół wypadkowy Grupy Jurajskiej GOPR, nie przyniosła rezultatu. Na tej samej skale Wielbłąd inny doświadczony alpinista wpiął się w solidnie wyglądające, pojedyncze ucho skalne. Pod jego ciężarem ucho pękło, a on spadł do podstawy skały. Przybyli na miejsce Ratownicy Grupy Jurajskiej GOPR udzielili mu pomocy, a gdy transportowali go do śmigłowca, poszkodowany wyznał z uśmiechem, że w to ucho wpinał się już od wielu lat.

Brak zdrowego rozsądku, to kolejna przyczyna nieszczęść na Jurze. Na tym terenie jest kilkanaście ruin średniowiecznych zamków obronnych, które mogą być bardzo niebezpieczne dla amatorów - ignorantów. Zawierają w swych szczelinach pełno chwytów i stopni, przez to wydają się być łatwym celem „wspinaczkowym”. Jednocześnie są niezwykle kruche, tworzone z wapiennych kamieni, dziś często dość luźno ze sobą związanych. Dość popularne wśród młodych ludzi (kompletnie nie związanych ze wspinaczką sportową) jest zdobywanie zamkowych baszt, nierzadko po alkoholu. Ratownicy Grupy Jurajskiej GOPR wiele razy wzywani byli do delikwentów, którzy z łatwością wdrapali się na szczyt, ale już nie wiedzieli, jak z niego zejść. Na ruinach zamku w Mirowie 16-letni chłopak z Bytomia wraz ze swoimi przyjaciółmi chciał urządzić sobie biwak. Wspinając się do miejsca przewidzianego na nocleg, chwycił się kawałka muru. Niestety był on obluzowany i z nim w ręku runął na ziemię. Nie pomogła nawet amortyzacja w postaci plecaka, chłopak nie przeżył.

Ogromny wpływ na bezpieczne poruszanie się po ostańcach skalnych ma również pogoda. Przy pierwszych kroplach padającego deszczu jurajskie skały wapienne wapienne robią się niemal natychmiast bardzo śliskie i łatwo wówczas o kontuzję. W czasie burzy skały mogą być także bardzo niebezpieczne. W jednym z bardziej popularnych rejonów wspinaczkowych w Rzędkowicach doszło do nieszczęśliwego wypadku właśnie podczas burzy. Osoby wspinające się w rejonie Turni Lechwora schroniły się przed deszczem w jego zachodniej maleńkiej grocie. Pech chciał, że właśnie w szczyt tej skały uderzył piorun. Mężczyzna dotykając bezpośrednio wilgotnej ściany został śmiertelnie porażony.

Gdy świeci słońce na jurajskich skałach trudno czasem znaleźć wolne miejsce do wspinaczki. Zdarza się, że na jednej skale założonych jest kilka lin. Dlatego dobra komunikacja w zespole jest bardzo ważna. Wspaniały wspinacz z wieloletnim doświadczeniem, członek Kadry Polski wspinał się na Jarzębince. Gdy był przy górnym stanowisku, zapytał swojego partnera czy może obciążyć linę? Pech chciał, że obok ktoś inny krzyknął do swojego kolegi: „Masz blok!”. Wspinacz prawdopodobnie myślał, że to do niego. Spadł z samej góry. Mimo szybkiego transportu śmigłowcem do szpitala zmarł w wyniku obrażeń wewnętrznych i urazu czaszki, miał 29 lat. Wspinacz ów był jedynym z wielkich i wybitnych, których można niemal codziennie spotkać na Jurze. Często trenowała tu także Wanda Rutkiewicz czy Jerzy Kukuczka. W skałach można spotkać tak doświadczonych Ludzi Gór, jak Krzysztof Wielicki czy Piotr Pustelnik. Jurajskie ostańce to przecież zarówno doskonałe miejsce na trening przed wyprawami w najwyższe góry świata, jak i dobry rejon na rozpoczęcie swojej przygody ze wspinaczką. Jednakże musimy zawsze pamiętać, że skały Jury Krakowsko-Częstochowskiej już nie raz udowodniły, że nie można ich lekceważyć.

Adam van der Coghen
St. Instruktor GOPR

Zasady bezpieczeństwa podczas wspinaczki (dla początkujących):

- Używaj wyłącznie atestowanego sprzętu alpinistycznego.
- Miej pewność co do historii sprzętu, którego używasz (czy twoja lina lub karabinki nie służyły już czasem komuś np. do holowania pojazdów).
- Dla własnego bezpieczeństwa przejdź profesjonalne szkolenie w Klubie Wysokogórskim lub w jednej z licznych szkół alpinistycznych posiadających licencję PZA.
- Poruszając się w łatwym, ale eksponowanym terenie bądź ostrożny: śliska skała lub kruszyzna albo też zwykła nieuwaga była powodem już niejednego wypadku!
- Pamiętaj, że wapień po pierwszych kroplach deszczu staje się śliski jak posmarowany mydłem, ta śliskość utrzymuje się często na zacienionej, wilgotnej stronie skał.
- Nie bądź leniwy! Stosowanie wpięcia się karabinkiem wspinacza do liny asekuracyjnej, zamiast wiązania się do niej węzłem – to zły pomysł! Pamiętaj też, że większość uprzęży wymaga cofnięcia klamry”. Gdy tego zapomnisz – możesz się znaleźć na ziemi szybciej niż planowałeś.
- Zakładając dla „wędki” na szczycie skały górne stanowisko - rób to starannie, używaj zakręcanych karabinków. To w końcu Twoja główna „polisa ubezpieczeniowa”, na którą później nie masz już wpływu.
- Operując sprzętem alpinistycznym – bądź uważny. Niechlujne wpięcie bądź wadliwe jego użycie powoduje jego nieskuteczność i może być powodem zaskakującego zdarzenia.
- Asekurując partnera skup się na tej czynności. Posiłek lub ciekawą rozmowę pozostaw na czas późniejszy.
- Jeśli partner jest dużo cięższy – zastosuj autoasekurację, abyście się nie spotkali w powietrzu.
- Nie opuszczaj asekurowanego człowieka zbyt szybko. Nie wyhamowując go w porę możesz mu zafundować wózek inwalidzki.
- Nie używaj ringów zjazdowych do asekuracji „na wędkę”, bezpośrednio przeplatając przez nie linę. Pamiętaj, że niewidoczne drobinki piachu tkwiące w linie, działają na ring jak pilnik, uszkadzając go i sprawiając, że staje się on szybko niebezpieczny. Właściwym i bezpiecznym rozwiązaniem jest przepięcie lin przez karabinek wpięty do ringa.

GÓRY, nr 9 (184) wrzesień 2009
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Maciek Szopa
 
2018-05-24
GÓRY
 

Rekordowy sezon na Mount Everest

Komentarze
0
 
Maciek Szopa
 
2018-05-22
GÓRY
 

Miłka Raulin zdobyła Mt Everest 8848 m n.p.m.

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-22
GÓRY
 

Zmiana pokoleniowa w Programie Polski Himalaizm Zimowy

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-22
GÓRY
 

Waldemar Kowalewski wycofał się z Dhaulaghiri

Komentarze
0
 
Maciek Szopa
 
2018-05-22
GÓRY
 

Sukces Polish Everest Expedition 2018

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com