facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2010-05-10
 

Baron marki Tatonka - od outdooru po miejską dżunglę

Jakiś czas temu szukałam torby na laptopa. Właśnie stałam się posiadaczką 13-calowej Toshiby i zależało mi na tym, by móc zapakować ów sprzęt w jakąś niewielkich rozmiarów torbę na ramię, która jednocześnie mogłaby spełniać funkcje torebki damskiej.
Tekst: Kamila Gruszka

Miałam już dosyć dużych plecaków, które po wpakowaniu w nie laptopa i komputerowych akcesoriów typu: kabel, myszka, pendrive etc. oraz kilku teczek i jednej lub dwóch książek wybrzuszały się niczym balony, osiągając wymiary niemal plecaków wyprawowych. I wcale nie nosiło się ich wygodnie na plecach. Przeważały mnie ciężarem do tyłu, a wentylacja i system nośny pozostawiały wiele do życzenia. Jako „bizneswoman” zdecydowanie nie prezentowałam się po ich zdjęciu zbyt reprezentacyjnie. Z pogniecioną od ramiączek bluzką nie nadawałam się już na spotkanie biznesowe.



Wydawało mi się, że i wypakowania laptopem i dokumentami torba na ramię ze względu na swoją wagę też nie jest stuprocentowo dobrym rozwiązaniem. Przekonałam się jednak, że może być inaczej, gdy odkryłam torbę miejską Baron marki Tatonka.

Produkty Tatonki – od outdooru po miejską dżunglę

Tatonka to uznana na świecie jak i w Polsce marka. Niemiecki producent posiada w swoim asortymencie niemal każdy gadżet potrzebny turyście: od namiotów i plecaków poprzez płaszcze przeciwdeszczowe aż do menażek czy worków wodoszczelnych. Jest to lider w produkcji drobiazgów bardzo przydatnych w podróży.
Tatonka nie pozwala zginąć zdeklarowanym poszukiwaczom przygód również w miejskiej dżungli. Aktywnie żyjącym kobietom oferuje torby na ramię, drobiazgowo dopracowane w szczegółach, a przede wszystkim po prostu ładne „designersko”. Torba Baron, którą mam przyjemność od kilku miesięcy używać, jest na przykład dostępna w m.in. następujących wysmakowanych kolorach: brązowym, zielonym, czarnym, czerwonym i białym.


Grunt to dopracowanie szczegółów

Moja jest ciemnozielona z ciemniejszymi wykończeniami w kolorze brązowym (paski, zamki) oraz jaśniejszymi zielonymi wstawkami z innego materiału (tył torby, wewnętrzna część klapy, kieszeń na przodzie, boki). Faktura torby z tyłu jest jednolicie gładka, natomiast z przodu posiada niewielkie wypustki, które ją tylko przyozdabiają. Na klapie znajduje się leciutko zarysowane wytłoczone logo bizona – symbol firmy, oznaczający zespolenie z naturą. Mniejsze logo znajduje się także na zapinanej na rzep ochronnej poduszce na pasie na ramię. Pas jest oczywiście regulowany. Napis Tatonka będący logiem marki w sposób stonowany został wkomponowany na pasku z boku torby. Główna komora torby zamykana jest w części szczytowej na zamek. Klapa przykrywa cały przód torby i jest zapinana na klamrę oraz posiada dodatkowe mocowanie na dwa rzepy. Pod klapą odkrywamy kieszonkę na zamek kształtem odpowiadającą wstawce z innego niż reszta materiału z logiem bizona. Zamek kieszonki został poprowadzony w całości na górze i dalej z jednego boku. Znajduje się tam wszyte zabezpieczenie z materiału nie pozwalające w sytuacji pełnego otwarcia zamka na wypadnięcie drobiazgom, które zazwyczaj w takich kieszonkach się trzyma. Cenniejsze rzeczy, jak dokumenty czy portfel można schować do zabezpieczonej kolejnym zamkiem dodatkowej przegródki. Klucze możemy zaczepić na specjalnym mocowaniu w kieszonce.
Komora główna podzielona jest na 3 części:
- część główna dostępna zaraz po otwarciu zamka
- oddzielona materiałem część,w którą łatwo od góry można wsunąć laptopa
- zabezpieczona zamkiem kieszonka formatu A4, która świetnie nadaje się na trzymanie większych ważnych dokumentów, również można zapakować do niej laptopa (ja właśnie w tej części trzymam laptopa).
Wewnątrz komory głównej dostępne są także 3 mniejsze kieszonki, do których można wrzucić mnóstwo różnych drobiazgów, które chcemy mieć łatwo dostępne i szybko odnajdywalne zaraz po otwarciu torby.
Z zewnątrz można dostać się do wnętrza niekoniecznie otwierając klapę – z tyłu znajduje się zamek wszyty w jej górnej części. Główne zamki zostały zaopatrzone w solidne patki ułatwiające wygodną ich obsługę. Natomiast przy przenoszeniu torby z zawartością - podczas gdy nie możemy paska po prostu zarzucić na ramię - wspomaga nas rączka wszyta wewnątrz klapy. Całości dopełnia niezwykle funkcjonalny (będę jeszcze o tym pisać!) pasek biodrowy zapinany klamerką.

Celowo opisuję tak dokładnie rozwiązania zastosowane przez firmę Tatonka, by uzmysłowić, że wszystkie one zostały dopracowane perfekcyjnie co do najmniejszego szczegółu. Już na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że produkty tej marki nie są przypadkowe. Ich funkcjonalność miałam okazję przetestować w różnorakich sytuacjach.

„Nordic walking z wózkiem” i... torbą Tatonki

Pierwsze moje wypady z torbą Tatonki odbywały się do pobliskiego parku. Swego czasu uprawiałam nowy rodzaj sportu dla aktywnych matek nazywany przeze mnie „nordic walking z wózkiem”, czyli szybki marsz, w czasie którego zamiast kijków w ręku trzyma się... pchany przed sobą wózek. Taki godzinny spacer działa jak najlepszy trening na bieżni! Te moje spacery po parku trwały zazwyczaj znacznie dłużej niż godzinę, więc wszelkie potrzebne na ten czas rzeczy pakowałam częściowo pod wózek, a częściowo do torby Tatonki, którą wieszałam na rączce od wózka. Idealnie tam pasowała! Wyglądała zupełnie jakby została zakupiona w komplecie z moim ciemnozielonym wózkiem, kształtem bowiem przypominała faktycznie torby często dołączane do wielofunkcyjnych wózków dziecięcych. W torbie bez problemu mieściłam jednorazowe pieluchy, chusteczki nawilżane, ciuszki na zmianę, picie dla dziecka i siebie, biszkopty, chrupki, zabawki, a czasem łopatkę i kilka foremek do piasku. Dzięki odpowiedniej ilości kieszonek i schowków udawało mi się zapakować do torby także dokumenty, portfel, klucze oraz kilka kosmetyków i książkę do czytania w taki sposób, by łatwo je odnaleźć i zawsze mieć pod ręką to, czego w danym momencie potrzebuję. Nieporządek w damskich torebkach stał się już przysłowiowy, ale dzięki sztywności torby Tatonki, wszystko daje się poukładać niemal jak w walizce. Dzięki temu potrzebne sprzęty nie nikną w ciemnych odmętach.
W torbie mieścił się także bez problemu laptop. Jego bateria starczała akurat na godzinną pracę w trakcie drzemki mojego dziecka...
Rewelacyjnie sprawdzał się pasek biodrowy. Przy wnoszeniu wózka wraz np. z uśpionym dzieckiem do mieszkania na drugim piętrze w celu wystawienia go na balkon na ciąg dalszy dotleniania, wystarczyło zarzucić torbę na ramię, spiąć paski pasa biodrowego i już torba w niczym nie przeszkadzała, spokojnie spoczywając sobie na plecach. Podobnie postępowałam przy wsiadaniu z wózkiem do tramwaju lub gdy trzeba było w czymś akurat pomóc drugiemu dziecku (4 lata). Przypięta pasem biodrowym torba nie wadziła w żadnych czynnościach, które wymagały wolnych rąk.

Przenośne biuro na weekendowe wypady


Torba Baron stała się towarzyszem wszelkich naszych weekendowych wyjazdów. Oprócz laptopa mieści stosy papierów i ulotek oraz książki, które wożę zawsze i wszędzie mając nadzieję, że podczas spokojnych wyjazdowych wieczorów, gdy dzieci śpią i nie trzeba zajmować się gotowaniem ani sprzątaniem domu, uda mi się uzupełnić notatki, które regularnie prowadzę, spisać z dyktafonu zaległy wywiad, czy stworzyć jakiś kolejny tekst o minionych wakacjach lub opis testowanego sprzętu. Baron pełni obecnie funkcję przenośnego biura – mam tam na stałe zapakowane potrzebne do bieżącej pracy rzeczy. Zazwyczaj, w zależności od kierunku wyjazdu, dorzucam także kilka przewodników. Lubię bowiem wiedzieć jak najwięcej o miejscu, które odwiedzam. Według opisu producenta torba ta posiada pojemność 10 litrów. Ja mam wrażenie, że czasem ładowałam do niej znacznie więcej. Bez problemu jednak wszystko się w niej mieści. Co więcej, zakładając ją na ramię, nie czuję zupełnie ciężaru (a przecież często miała w środku dość ciężkie rzeczy, np. książki) i nie przeciążała mnie ona na jedną stronę. Wydaje mi się, że jest to dużą zasługą regulowanego paska na ramię z miękką poduszką. Dodatkowo w momencie gdy zapnę pas biodrowy (który także jest regulowany i można go dopasować nie tylko do własnej sylwetki, ale także do stopnia wypchania plecaka) zupełnie swobodnie mogę przemierzać z nią długie dystanse.
Wraz z wiekiem, stażem pracy i pojawieniem się na świecie potomstwa nasza rodzina z backpakersów przekształciła się w turystów dojrzałych. „Mała walizeczka” Baron to obecnie niezbędny element wyposażenia obok plecaka, czy jeszcze lepiej dużej torby podróżnej turystów samochodowych, jakimi ostatnio głównie jesteśmy:)

Do pracy na rowerze – tylko z torbą na ramię!

Tak się złożyło, że przez jakiś czas w bardzo miłych okolicznościach przyrody – przez las – przemieszczałam się do pracy na rowerze. Oczywiście towarzyszyła mi torba Baron Tatonki wraz ze schowanym w niej laptopem i kilkoma egzemplarzami GÓR, płytami CD z archiwum ostatnich numerów i jak zwykle stosami zapisanych kartek – które wykorzystuję w redakcji serwisów internetowych www.GORYonline.com i www.Ceneria.pl.
Jeszcze jakiś czas temu dojeżdżanie do pracy rowerem było dla mnie problemem. Z nieskrywanym podziwem patrzyłam na ubrane w białe bluzki panie, które dostojnie pedałując codziennie rano przemierzały tę samą trasę. Ja również jako środka transportu w okresie wiosenno-letnim używałam roweru, ale zaraz po dojechaniu do biura udawałam się do łazienki, by się umyć (najchętniej wskoczyłabym pod prysznic, ale takowy wtedy nie był dostępny) i przebrać w świeże i niespocone ciuchy. Hm... być może po prostu jeździłam zbyt szybko, a może dojeżdżałam do pracy przepocona, gdyż na plecach zawsze miałam plecak?
Dopiero ostatniego lata odkryłam, jak przyjemne może być jeżdżenie na rowerze z torbą na ramię. Oczywiście pod warunkiem, że posiada pasek biodrowy tak jak Baron Tatonki. Przypięta tym paskiem torba nie przemieszcza się, nie spada do przodu, jak nieraz doświadczyłam tego jeżdżąc na rowerze z aparatem umieszczonym w torbie bez pasa biodrowego. W sposób naturalny ustawia się z boku, nie przeszkadzając w ruchu pedałujących nóg, a co najważniejsze – pozostawia całkowicie wolne plecy, które w tym czasie owiewa przyjemny chłód i które wcale się nie pocą! Dojeżdżałam na miejsce zdolna do pracy zaraz po zejściu z roweru.

Niemiecka solidność wykonania


„Nasze produkty wyróżniają się bezwarunkową wysoką jakością - od materiałów po wykończenie. Dzieje się tak z prostej przyczyny- w naszej rodzimej produkcji, kontrolowana jest każda pojedyncza sztuka, każdy krok jej wytwarzania. Tam, gdzie jest logo Tatonki, tam też jest jej serce.” Tak producent zachwala swoje produkty na firmowej stronie. Cóż, ja mogę tylko potwierdzić, że tak rzeczywiście jest. Torbę użytkuję intensywnie od kilku miesięcy, a cały czas wygląda jakby dopiero co opuściła mury fabryki. Przy szwach nie widać ani jednej zbędnej wyciągniętej niteczki. Nic się nie pruje, nie przeciera, co więcej – mam wrażenie, że materiał, z którego jest wykonana, w ogóle nie łapie brudu. Jak do tej pory torba poniewierana w różnych okolicznościach (wrzucana do bagażnika obok np. zabawek do piasku dzieci, stawiania nie raz na ziemi) cały czas jest czysta. Zamki się nie zacinają, a rzepy trzymają cały czas tak samo jak na początku. Myślę, że jest to torba, która dzięki solidności wykonania wytrzyma wiele i będzie z nami długie lata...

Dokończenie tekstu na www.Ceneria.pl. W dziale Posłuchaj eksperta na Ceneria.pl znajdziecie więcej testów i poradników dotyczących sprzętu outdoorowego.
Goryonline
 
Goryonline
 
2018-07-25
BIZNES
 

Konkurs Mountopia 2018 rozstrzygnięty!

Komentarze
0
 
Monika Młodecka
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com