facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2009-08-23
 

Balaitous - alpejski smak

Mityczny Balaitous (albo Pico Moros, 3144 m), to z pewnością wielka przygoda, ale nie dla początkujących...
Data: 25 lipiec 2009                                                                                                               
Uczestnicy:
Marta i Alberto
Trasa: od Schroniska Respumoso przez sławne i impresjonujące przejście Brecha Latour
1 etap: Zbiornik wodny La Sarra 1438 m  – Schronisko Respumoso 2150 m, czas 2.30 h
2 etap: Schronisko Respumoso 2150 m – Brecha Latour 2945 m - szczyt Balaitous 3144 m, czas 3.30 h.
Trudność: PD+  dla osób doświadczonych         
Komentarze: Skomplikowany szczyt, zdobycie którego drogą normalną nie jest przeznaczone dla wszystkich. Jego trudność zależy od stanu Brecha Latour (najbardziej technicznego i delikatnego odcinka stopnia II i II+ ) oraz od ilości śniegu / lodu. Żeby pokonać mały odcinek lodowca, potrzebne są raki, czekan, obowiązkowo kask (na Brecha Latour spadają kamienie), zalecana jest lina oraz reszta sprzętu wspinaczkowego: uprząż, karabinki, przyrządy asekuracyjno-zjazdowe, żeby móc bezpiecznie wejść i zejść przez Brecha Latour zjeżdżając na linie, 5 około 20-metrowych ubezpieczonych zjazdów. Trzeba wcześniej zadzwonić, aby zarezerwować miejsce w schronisku Respumoso.

Samo wymówienie nazwy Balaitous wywołuje emocje w każdym miłośniku wspinaczki górskiej. Ta olbrzymia góra jest jednym z symbolów Pirenejów, który ma zbyt wiele wdzięku, żeby go nie zauważyć. Granitowe mury przyprawiające o zawrót głowy, spiczaste grzbiety i lodowce, które tworzą niesamowite widowisko dla ludzi gór, którzy, tak jak my, po raz pierwszy odkrywają to miejsce i ten pejzaż.

Będąc na wakacjach i dysponując dużą ilością wolnego czasu, naszą przygodę z górą zaplanowaliśmy na 3 etapy: 
1 dzień: La Sarra – schronisko Respumoso
2 dzień: schronisko Respumoso – szczyt Balaitous – schronisko Respumoso
3 dzień: schronisko Respumoso – La Sarra

Aby dostać się do schroniska Respumoso, należy przyjechać samochodem do Embalse de La Sarra, znajdującego się niedaleko od miejscowości Sallent de Gállego (Huesca). Na końcu zbiornika wodnego La Sarra jest niewielka elektrownia wodna, przejeżdżamy obok aż do końca asfaltu. Tam zobaczymy restaurację i parking, na którym zostawiamy samochód. To właśnie stąd wychodzi wiele szlaków, między innymi nasz prowadzący do Schroniska Respumoso.
My przyjechaliśmy wczesnym popołudniem, zjedliśmy obiad i zaczęliśmy przygotowywać nasze plecaki, które po spakowaniu okazały się bardzo ciężkie. Około godziny 16.00 opuszczamy parking. Zaraz po rozpoczęciu marszu dało się odczuć niesamowite gorąco i już wiedzieliśmy, że droga zajmie nam więcej niż 2.30 h. Po kilku minutach zaczepiamy dwóch alpinistów, którzy mówią nam, że jak zobaczymy zaporę wodną, to znaczy, że dotarliśmy na miejsce. Ruszamy dalej niecierpliwie wypatrując zapory. Szlak ten jest bardzo znany. To jeden z odcinków trasy GR11. Cały czas mijamy osoby wracające na parking.

Droga z La Sarra biegnie równolegle do rzeki Aguas Limpias, prowadzi przez przepiękny las bukowy, delikatnie wznosząc się aż do zapory Respumoso. Szlak przez cały czas jest bardzo interesujący dzięki niesamowitym widokom i małym wodospadom tworzącym niesamowity krajobraz. Po drodze mijamy dwa rozjazdy, oba po naszej lewej. Pierwszy prowadzi na szczyt Pico Arriel de 2825 m, następny to la Gran Diagonal czyli alternatywna droga na szczyt Balaitous, prowadząca przez jeziora Arriel.

W końcu pojawia się zapora. Ucieszeni, że jesteśmy już blisko, nabieramy rytmu, żeby jak najszybciej móc zrzucić ciężkie plecaki. Zmęczenie daje o sobie znać. Idziemy i idziemy, i mamy wrażenie, że zapora cały czas jest daleko. W końcu docieramy. Na początku zapory widzimy małą kapliczkę Virgen de las Nieves. Mijając ją popołudnie podarowało nam oszałamiający widok na zbiornik wodny Respumoso z Pico Llena Cantal, z Gran Facha i innymi szczytami w tle. Podziwiamy piękno miejsca, w którym się znajdujemy. Obok schroniska nie można rozbijać namiotów, więc idziemy trasą w kierunku Gran Facha. Kilkaset metrów dalej znajdujemy idealną małą polankę, na której decydujemy założyć nasz obóz. Zadowoleni, że w końcu możemy pozbyć się plecaków, siadamy, żeby odpocząć i wtedy...  zaczynają kąsać nas komary! W Hiszpanii nie ma tyle komarów, co w Polsce, dlatego jestem zdziwiona, zwłaszcza, że znajdujemy się na wysokości ponad 2000 metrów. No cóż, nie pozostaje nam nic innego, jak ubrać coś z długim rękawem, mimo że jeszcze słonko grzeje mocno i zabrać się za rozbijanie namiotu.
 
Następnego dnia wstajemy o 7.00 rano. Zimno. Wyglądamy z namiotu i zauważamy na trawie szron. Jemy śniadanie i przygotowujemy rzeczy, który zabieramy ze sobą. I zaczynamy drogę do naszego celu – szczytu Balaitous. W świetle porannego słońca możemy się cieszyć idyllicznym krajobrazem ozdobionym grzbietami i szczytami odbijającymi się w wodach zbiornika Respumoso. Mijamy schronisko o 8.00. Tuż obok znajduje się drogowskaz wskazujący kierunek trasy na północ. Różnica wysokości między schroniskiem a szczytem to 994 m. Spokojnie maszerujemy w górę, szybko nabierając wysokości. Droga nie jest trudna i na całej długości jest oznaczona znakami z kamieni.

Po prawej stronie jako punkt odniesienia mamy La Cresta del Diablo. To jeden z najtrudniejszych klasycznych grzbietów Pirenejów. Swoją sławę zawdzięcza doskonałej jakości granitu i różnorodności technik wspinaczkowych. U podnóża spiczastych grzbietów znajdują się zbiorniki wodne, dokąd spływa woda z topniejącego śniegu i lodowców. Dochodzimy do małego lodowca, gdzie decydujemy się założyć raki, żeby móc dalej kontynuować. I natychmiast przed nami pojawia się imponująca 80-metrowa Brecha Latour, dla mnie najbardziej spektakularna część całej trasy. Po około trzech godzinach docieramy do stóp Brecha Latour. Oczywiście nie jesteśmy tu jedyni i widzimy kilka osób wspinających się w skalistym kominie, który z dołu wydaje się niemożliwy do przejścia. Jest tu trudno z uwagi na tłok i kolejkę ludzi idących w obu kierunkach. Czekamy aż ubędzie ludzi w środku komina i wykorzystujemy tę chwilę na zregenerowanie sił i założenie uprzęży oraz przygotowanie liny. Ze względu na nasze bezpieczeństwo wolimy wspinać się z asekuracją. Widzieliśmy bardzo dużo osób wspinających się bez żadnego zabezpieczenia. Powinno się założyć kask, bo w kanale cały czas spadają kamienie różnej wielkości. Brecha Latour nie ma dużego nachylenia, ale znajdują się tam dwa uskoki skalne. Pierwszy (II +) pokonuje się bez większego problemu. Następny jest łatwiejszy (II). Po prawej widzimy metalowe chwyty (dla mnie były nieprzydatne), jeden z nich wykorzystujemy do asekuracji. Cieszymy się wspinaczką, która wzbudza emocje i wspinamy się aż do grzbietu, skąd można zobaczyć w oddali szczyt Balaitous ze swoją charakterystyczną metalową piramidą. Należy zwrócić uwagę na miejsca, gdzie znajdują się stanowiska zjazdowe, bo przy schodzeniu nie jest łatwo je odnaleźć. Mamy jeszcze około 40 minut do szczytu. Jest to łatwy odcinek, ale należy nadal zachować ostrożność, gdyż małe poślizgnięcie się tutaj może mieć poważne konsekwencje. Zdobywamy szczyt w euforii, szczęśliwi, zadowoleni. Stąd rozciąga się zdumiewający pejzaż na La Arista Costerillou, la Cresta del Diablo, la Arista de Frondillas i troszkę dalej doskonale widać Midi d’Ossau i masyw Vignemale, północną ścianę Taillon, Peña Telera.

Jemy co nieco, robimy zdjęcia i rozmawiamy z innymi osobami będącymi na szczycie, i zaczynamy myśleć o kolejnej górze do zdobycia. Na szczycie zawsze powstają nowe projekty. Wysiłek, wytrwałość i intensywność, z jaką się cieszymy się górami, powoduje, że nas to uzależnia...

Wracamy tą samą drogą w kierunku schroniska. Schodzimy do Brecha Latour i pokonujemy ją zjeżdżając. Z 60-metrową liną zamontowaliśmy 4 zjazdy. Późnym popołudniem docieramy do naszego namiotu, zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi. Siadamy na niewielkim pagórku i w końcu możemy się rozluźnić. Czuję się bardzo dumna, że moim pierwszym 3-tysięcznikiem jest właśnie Balaitous. Doświadczyłam chwil pełnych radości i emocji, było to niezapomniane doświadczenie. Każdy przeżyty moment był specjalny i jedyny w swoim rodzaju. Dziękuję ci Alberto za cierpliwość i opiekę. Mam nadzieję, że szybko wrócimy zdobywać następne szczyty...

Trzeciego dnia śpimy dopóki słońce pozwala nam być w namiocie. Bez pośpiechu jemy śniadanie ciesząc się piękną pogodą, która dopisała nam podczas całego pobytu i zabieramy się za zwijanie namiotu, pakowanie plecaków i wracamy na parking szlakiem ze schroniska Respumoso.

Tekst i zdjęcia: Marta Ramos
 Zapora na zbiorniku wodnym Respumoso
 Jeden z wielu wodospadów na szlaku do schroniska Respumoso
 Zbiornik wodny Respumoso i schronisko
 Świstak
 Nasz obóz
 
 Szlak na szczyt
 Widok ze szlaku na Picos del Infierno
 Jeden z lodowców
 Brecha Latour
 Pora na zalożenie raków
 
 Alberto i lodowiec
 W tle Brecha Latour
 Widok z Brecha Latour
 Na szczycie Balaitous
 Widok ze szczytu, w tle Midi
 
 Ja na szczycie
 
Goryonline
 
2018-11-07
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”. Góry, wolność i niepodległość

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-19
HYDEPARK
 

Film „No Trace Tatra” na jesiennych festiwalach

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-10-16
HYDEPARK
 

Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com