facebook
 
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
 
 

Aleksandra Mirosław - speed climbing goat

Drugiego lutego 2026 roku, w dniu swoich 32 urodzin, Aleksandra Mirosław ogłosiła decyzję o zakończeniu kariery sportowej. Ostatnim i jedynym startem w sezonie Pucharu Świata miał być występ w imprezie World Climbing Series Kraków. Natomiast ostatnim występem w oficjalnej rywalizacji pod egidą IFSC będą mistrzostwa Europy w Laval.

Złoty medal z Paryża otworzył serca osób, które na co dzień nie miały do czynienia ze wspinaniem;

fot. Drapella/Virt – World Climbing

 

Wygląda więc na to, że jesteśmy świadkami zakończenia sportowej kariery, którą ciężko objąć jednym spojrzeniem. Dzięki swojemu talentowi i konsekwentnej pracy Aleksandra najpierw sięgnęła po najwyższe laury w sporcie wspinaczkowym, aby następnie zapisać się złotymi zgłoskami na kartach polskiego olimpizmu. Dzięki swoim sukcesom, ale także postawie życiowej wyszła poza ramy sportu i zaistniała w szeroko rozumianej popkulturze, stając się ambasadorką wszystkiego, co można osiągnąć w życiu poprzez sport.

 

POCZĄTKI

 

Mistrzyni olimpijska z Paryża była wielokrotnie pytana o początki przygody ze sportem. W takich sytuacjach Ola konsekwentnie przypominała, jak bardzo imponowały jej dokonania starszej siostry Gosi, która wracała z zawodów wspinaczkowych objuczona medalami i pucharami. Ola od pierwszej klasy szkoły podstawowej uczęszczała na treningi pływackie, jednak inspiracja sukcesami siostry szybko doprowadziła ją na ściankę w UKS Skarpa Lublin. Przez pierwsze lata współpracowała z trenerem Grzegorzem Gajaszkiem, który od podstaw stworzył środowisko wspinaczkowe wokół tamtejszego Uczniowskiego Kluby Sportowego. Na ścianie lubelskiej Skarpy od początku mocno rozwijano trening w konkurencji na czas, choć w pierwszych latach Ola startowała także w konkurencji na trudność.

 

 Ola po zwycięskim biegu na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu, 2024 r.;
fot. Drapella/Virt – World Climbing

 

FONTANNA W VALENCE

 

Jeśli listę jej sukcesów sportowych ułożymy w porządku chronologicznym, wszystko rozpocznie się w w sierpniu 2009, kiedy w wieku 15 lat sięgnęła po swój pierwszy laur, zdobywając tytuł mistrzyni świata w kategorii juniorów młodszych. Co ciekawe, sukces we francuskim Valence był triumfem na znanej obecnie wszystkim standardowej ścianie (15 metrów wysokości, 5 % przewieszenia, 20 chwytów i 11 stopni w stałym układzie). Jednak w tamtym czasie w Polsce był tylko jeden kompletny obiekt do standardu. Od lutego 2009 roku taka ściana, zakupiona ze środków PZA, stała w industrialnych wnętrzach nieczynnej elektrociepłowni zakładów mechanicznych w Tarnowie, gdzie z całej Polski zjeżdżali się zawodnicy kadry. Jednak Ola, podobnie jak pozostali wspinacze lubelskiej Skarpy, większość czasu spędzała na ścianie postawionej w budynku Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Obiekt był co prawda za niski, aby pomieścić „piętnastkę”, jednak z konieczności zastosowano wtedy jedną ze współczesnych metod treningowych, czyli podział drogi na sekcje. Ściana w Lublinie składała się z dwóch odcinków: najpierw było pierwsze 10 metrów, a obok końcowa „piątka”. To głównie tam Ola wypracowała swój bazowy engram ruchowy, który dał jej pierwszy medal mistrzostw świata.

 

 Jeszcze przed rundą finałową na olimpiadzie w Paryżu Ola wykręciła kosmiczne 6,06; fot. Drapella/
Virt – World Climbing

 

ZAPOMNIANY FALSTART

 

Tego medalu mogło jednak nie być, bo kwalifikacją na wyjazd do Francji były mistrzostwa Polski juniorów w Tarnowie. Biegi rozgrywano w formacie klasycznym, czyli po nakręconej dowolnej sekwencji chwytów, z którą zawodnicy mieli szansę zapoznać się dopiero tuż przed startem.

 

Jeśli pamiętacie występ Oli na zawodach WCS w Krakowie w lipcu 2026 roku i wspomnicie jej deklarację, że był to jej pierwszy falstart w karierze, warto odwołać się wiosny 2009 roku i tamtych mistrzostw Polski juniorów… To tam Ola popełniła swój pierwszy falstart. Popełniła, choć de facto nie popełniła. Pierwsze chwyty w tarnowskim klasyku były nieco za wysoko, w efekcie platforma startowa nie została odpowiednio dociążona i system zasygnalizował falstart… Którego nie było, jednak zawodniczka nie miała szansy powalczyć o uzyskanie kwalifikacji. Mimo to Ola pojechała do Francji dzięki zaangażowaniu klubu i odwdzięczyła się w najpiękniejszy możliwy sposób. Po eliminacjach w Valence była ósma, ale w rundach finałowych spisała się wyśmienicie. Zwyciężyła i warto zanotować czas z tamtego pierwszego udanego startu: 18,46 sekundy. Już po wygranej, ale jeszcze przed ceremonią dekoracji Ola wylądowała w fontannie, wrzucona tam z radości przez koleżanki i kolegów, w tym przez starszą siostrę Gosię, która w swojej kategorii zakończyła start na ósmym miejscu.

 

Tekst / RAFAŁ NOWAK


* * *

 

Tekst w całości przeczytasz w 304 (3/2026) numerze Magazynu GÓRY.


GÓRY (czasopismo oraz e-book) można kupić w naszej księgarni Książki Gór >  link

 


Więcej nowości i ciekawych artykułów znajdziesz na naszym nowym serwisie: www.magazyngory.pl
 
Kinga
 
2026-09-28
Tylko w GÓRACH
 

Liv Sansoz – od mistrzostwa na panelu po alpejską koronę

Komentarze
0
 
 
Kinga
 
2026-09-25
Tylko w GÓRACH
 

Ines Papert – górski żywioł bez daty ważności

Komentarze
0
 
 
Kinga
 
2026-09-25
Tylko w GÓRACH
 

Freeride na poważnie

Komentarze
0
 
 
Kinga
 
2026-08-28
Tylko w GÓRACH
 

Mistrzowski Dublet - Lhotse i Mount Everest na nartach

Komentarze
0
 
 
Kinga
 
2026-08-10
Tylko w GÓRACH
 

Blask pastelowych kamieni – Tafraout

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2026 Goryonline.com