facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
 
 
2012-07-19
 

adidas Terrex Team Poland przygotowuje się do Endurance Quest

100 kilometrów biegu, 200 na rowerach, 40 na rolkach, to znany teren, dalej zaczyna się terra incognita. 130 kilometrów na kajakach, 20 na canoe, 10 wiosłowania w innej formie – do tego nie są przyzwyczajone nasze uwstecznione ręce, plecy i brzuch, bo przede wszystkim jesteśmy biegaczami.
Z tym wszystkim i z wieloma innymi znanymi i tajemniczymi dyscyplinami przyjdzie nam się zmierzyć już za kilka dni. Endurance Quest to 600 kilometrów pięknej i trudnej walki w usianej wyspami, krainie tysiąca jezior – południowej Finlandii.

Zapraszamy do relacji o przygotowaniach do rajdu Endurance Quest (23-29.07) – Krzysztof Dołęgowski, Magda Ostrowska-Dołęgowska, Jakub Wolski, Krzysztof Łakomiec (adidas Terrex Team Poland).

Czego się boimy, co nas fascynuje, czego nie możemy się doczekać, a co już chcielibyśmy mieć za sobą?

Odpowiedzi na te pytania kołaczą się w naszych głowach od dobrych kilku dni. Wyjeżdżamy 21 lipca, na miejscu będziemy 22 i powoli zacznie nas dopadać przedstartowa gorączka. Na razie jesteśmy jeszcze mocno skupieni na tym, co powinniśmy wziąć, co jeszcze trzeba dokupić, by mieć szansę na dotarcie do mety. Już w tej chwili czołówki, wiosła, zapasowe dętki, narzędzia, ratownicze, rzutki, klucze rowerowe walają się po całym domu. Niespodzianek na Endurance Quest może być zdecydowanie więcej niż te, o których mówi organizator. Żadne z nas nie ma za sobą jeszcze 130 kilometrów kajaka na rajdzie. Zdarzało się nam wiosłować przez kilkadziesiąt kilometrów, jednak często po rzekach, w dół. Tu – nic jeszcze nie wiadomo. Wiemy tylko, że jezior usianych mniejszymi i większymi wysepkami jest tutaj więcej niż piasku, który przynosimy z treningów na butach do domu. Mamy za sobą miesiące ćwiczeń i lata doświadczeń – będzie dobrze, ale człowiek zawsze się czegoś nowego na rajdach uczy i każde zawody są niepowtarzalne, dlatego niewątpliwie – dostaniemy w Finlandii łomot. Na szczęście nasi przeciwnicy również.

Ostatnie testy

Im więcej niezawodnego, sprawdzonego sprzętu, tym większe szanse powodzenia. Im mniej niespodzianek, tych niemiłych, tym lepiej. Dlatego siedzimy nad listą sprzętu obowiązkowego, gromadzimy, oglądamy wszystko, serwisujemy, robimy kontrolne treningi na nowych ustawieniach np. wioseł czy rowerów. Zastanawiamy się, jakie wziąć opony – łagodne czy agresywne, podobno będzie dużo jeżdżenia po asfaltach i dobrych szutrach. Przy okazji przygotowań trzeba było wyposażyć się w trochę nowego sprzętu, rajdy przygodowe są jedną z naprawdę niewielu dyscyplin, w których tak bardzo niszczą się części. Po On-Sight Adventure Race, na którym byliśmy 7 lipca, musimy porządnie wyczyścić rolki – jeżdżenie po mokrej nawierzchni i zbieranie piasku z dróg im nie służy. Rowery też porządnie dostały w kość, musieliśmy wymienić klocki hamulcowe, łożyska w piastach, zrobić gruntowny przegląd. Nie obędzie się bez kupienia nowego mapnika. Teraz już bardziej zajmują nas zakupy i przygotowania niż same treningi, chociaż staramy się podszkolić jeszcze w wiosłowaniu – tutaj mamy szansę zrobić największe postępy. A to właśnie kajaki będą najważniejszą dyscypliną na tych zawodach.

Ten rajd będzie „naj”


Finowie mówią, że to najtrudniejszy rajd „archipelagowy” - rozgrywany wśród wysp i jezior. Mówią również, że najpiękniejszy. Mamy nadzieję, bo jak będzie naprawdę trudno, to coś musi nam wynagradzać ten trud. Obok kajaków, dyscypliną najbardziej wymagającą, ale i potencjalnie najpiękniejszą i najciekawszą będzie coasteering. Zabawa polega tu na poruszaniu się wzdłuż linii brzegowej – głównie w wodzie, na pływaniu pomiędzy licznymi wysepkami – punkty będą rozsiane po okolicy, a my będziemy tam musieli dotrzeć, czasem skacząc, czasem wdrapując się na skały, głównie – pływając. W czymś takim nigdy nie mieliśmy jeszcze okazji brać udziału, ta dyscyplina budzi naszą największą ciekawość i ekscytację.

 
Przygotowania do Endurance Quest: Krzysiek i Magda Dołęgowscy w trakcie uczestnictwa w rajdzie On-Sight Adventure Race (6-8 lipca 2012); fot. Michał Unolt



Organizatorzy szacują, że najlepszy zespół dotrze do mety po około 72 godzinach. Tyle ma im zająć 600 kilometrów wymagającej trasy, pełnej niespodzianek. Z informacji od organizatorów wyłania się intrygujący obraz. O tym, którędy dokładnie będzie prowadzić trasa, jak długie będą poszczególne etapy – dowiemy się już w bazie zawodów, na miejscu. Pierwsza część rajdu ma pozostać tajemnicą do samego startu. Wiadomo tylko, że nie można na nią zabierać butów z kolcami i ma zająć około 15 godzin...

Organizatorzy wzmiankują równie tajemniczo o etapie na canoe. Wiadomo tylko tyle, że wszyscy we czwórkę mamy się zmieścić do jednego canoe, a organizator zapewnia dwa wiosła – jeśli chcemy mieć kolejne dwa – musimy je przewieźć na bardzo długim etapie rowerowym. Jak długim? Tego nie zdradzają. Informują tylko, by podejść do canoe z należytym szacunkiem, bo zaledwie 20-kilometrowy etap ma nam zająć około 5-8 godzin! Ciekawą i zabawną dyscypliną, z którą nigdy nie mieliśmy do czynienia jest tzw. kickbiking. Kickbike to coś pomiędzy rowerem a hulajnogą – poruszanie się na nim odbywa się za pomocą odpychania się jedną nogą, ale kółka są duże. Podobno to całkiem popularna dyscyplina w Finlandii, a jej wynalazcą jest zawodnik rajdów przygodowych.


Mniej więcej w połowie zawodów czeka nas przymusowy odpoczynek – 2 godziny, poza tym momentem – sami decydujemy o tym, czy, ile i kiedy chcemy spać. Najlepsi – pewnie nie pozwolą sobie na taką fanaberię jak sen. Cieszy nas, że w regionie, w którym będziemy się ścigać dzień jest bardzo długi. Słońce wstaje o 4:30, zachodzi po 22. Im mniej ciemności – tym łatwiejsza walka ze „śpiącym monstrum”, albo jak kto woli „sleep monsterem”. To długi rajd i na pewno będziemy mieli okazję zobaczyć masę ciekawych rzeczy, których nie ma w rzeczywistości. Halucynacje drugiej nocy rajdu są już tak naturalne, jak to, że wstanie dzień…

Na ostatni guzik

Nadchodzący tydzień będzie szalony – dopinanie spraw związanych z rajdem, gorączka w pracy – żeby wszystko zorganizować tak, by kręciło się bez nas. Biegania, jazdy rowerem – będzie już niewiele. Raczej szybkie treningi podtrzymujące formę niż ją budujące – teraz długie kilometry już niczego dobrego nam nie przyniosą. Wyjeżdżamy w sobotę wieczorem, tak by mieć w bazie zawodów jeszcze dwa spokojne dni na przygotowania. Czekają nas jeszcze testy – musimy wykazać się umiejętnościami w zadaniach linowych i poradzić sobie w sytuacji awaryjnej na kajaku – w razie gdyby się wywrócił i trzeba go było stawiać na wodzie. Poza tym – będzie trochę stresu i skupienia. To fascynujące zawody i na pewno będzie mnóstwo ciekawych przeżyć. Im trudniej będzie – tym więcej do wspominania.

Zachęcamy do kibicowania nam i podglądania naszych postępów – relacja na żywo ma być prowadzona na stronie organizatora – www.endurancequest.com – każdy zespół będzie miał nadajnik GPS, dzięki któremu będzie znana jego dokładna pozycja. Poza tym – trzymajcie za nas kciuki - adidas Terrex Team Poland.

Odwiedź nas: www.adidas.pl/outdoor/
Goryonline
 
2018-09-21
BIZNES
 

Otwarcie Salewa Store w Warszawie

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
2018-07-25
BIZNES
 

Konkurs Mountopia 2018 rozstrzygnięty!

Komentarze
0
 
Monika Młodecka
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com