facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2008-11-01
 

10 faktów i ciekawostek z historii Smith Rock, które warto znać

Opisując historię Smith Rock, nie można nie wspomnieć o Chrisie Jonesie. Zanim Chris poświęcił się prawie wyłącznie bulderingowi, zdążył rozwiązać kilka ważnych problemów na ścianach tego rejonu.

Opracował: Piotr Drożdż

Początek

W sierpniu 1961 Jim Ramsey przeszedł klasycznie Inside Corner 5.10c na the Awl. Ta wspinaczka uważana jest za początek prawdziwego wspinania klasycznego w tym rejonie. Po poprowadzeniu linii hakowo Ramsey zostawił jeden hak na drodze i przystawił się do niej klasycznie. Przejście wymagało sporej odwagi, gdyż lot podczas ryzykownego wejścia na półeczkę nad kluczowym miejscem najprawdopodobniej skończyłby się uderzeniem w „glebę”.

Era Thomasa

Kolejnym zasłużonym eksploratorem Smith Rock był niejaki Jeff Thomas – równocześnie autor pierwszego przewodnika po tym rejonie (1980). „Era Thomasa” przypada na lata 1976-1979, kiedy niepodzielnie panował on na piaskowcowych ścianach Smith. To on odpowiedzialny jest za takie linie, jak wytyczona w 1976 roku Brain Salad Surgery 5.11a czy poprowadzona rok później Shoes of the Fisherman.

Chris Jones i jego podboje

Opisując historię Smith Rock, nie można nie wspomnieć o Chrisie Jonesie. Zanim Chris poświęcił się prawie wyłącznie bulderingowi, zdążył rozwiązać kilka ważnych problemów na ścianach tego rejonu. W kwietniu 1979 roku Jones w towarzystwie Billa Ramseya (syna wspomnianego na wstępie Jima) dokonał klasycznego przejścia drogi Monkey Space 5.11b – pierwszej wybitnej klasycznej drogi na wyjątkowej turni Monkey Face. Spity na drodze zostały osadzone od dołu, podczas wiszenia na skyhookach. Z powodów ekologicznych wspinacze nie używali magnezji lecz kalafonię o podobnym kolorze do skały Smith Rock.

W lipcu tego samego roku Jones zrobił na wędkę drogę uznaną wówczas za pierwszą 5.12-tkę w Smith: do dzisiaj absolutnego klasyka tego miejsca Sunshine Dihedral. Po pojawieniu się butów „super friction” (do Ameryki przywiózł je John Bachar w 1981 roku) trudności drogi zmalały i zaczęła funkcjonować wycena 5.11c. W tym czasie Jones powoli zwracał się ku bulderingowi. Niedługo miał on zająć się prawie wyłącznie małymi formami. Do wspinania z liną zniechęciło go między innymi wspomnienie... pięćdziesięciometrowego lotu do gleby, jaki przydarzył mu się w 1978 roku w Yosemite.


Chris Sharma na Just do it. Fot. Jim Thornburg


Ray Charles na wrotkach

Okres powolnej rezygnacji Chrisa Jonesa ze wspinania z liną na rzecz bulderingu przypada na lata 1978-79. Wspinacz ten zafascynowany artykułami na temat treningu autorstwa Johna Gilla i Pata Amenta, postanowił narzucić sobie ostry reżim treningowy. O dziwo, mimo że z początku był raczej słabeuszem, szybko odkrył w sobie predyspozycje do sztuczek siłowych. W ciągu dwóch miesięcy zrobił pierwszą „szmatę”. Po 11 miesiącach był w stanie podciągnąć się na jednej ręce (zarówno prawej, jak i lewej) na małej krawądce. W 1981 roku, trzy lata po rozpoczęciu regularnych treningów, Jones podciągał się osiem razy na słabszej ręce.

Co ciekawe, prawdziwym świadectwem siły Chrisa, nie jest żaden z licznych bulderów, jakie zrobił, ale jedna wyjątkowa przystawka, której nie podołał. Otóż jego wyśnionym projektem było przejście pewnego problemu w stylu „jedna ręka, bez nóg”. Pierwszy ruch polegał na doskoczeniu do krawądki znajdującej się na krawędzi przewieszenia. Po ustabilizowaniu ciała trzeba było, nie używając nóg, strzelić do chwytu znajdującego się ponad 60 cm nad krawędzią. Jones wielokrotnie do niego dostrzeliwał, ale nigdy nie udawało mu się go utrzymać.

W parze z siłą Chrisa nie szła jednak technika. Na wielu z pokonywanych przez siebie bulderów (a jest jednym z najbardziej zasłużonych eksploratorów bulderowych rejonu) zwykł wypuszczać nogi w powietrze. Nawyk ten zaowocował obrazowym opisem jego pracy nóg, który zachował się w ustnym przekazie bywalców rejonu: „Ray Charles na wrotkach”. 

Allan Watts – amerykański pionier „sport climbingu”

W lutym 1983 roku Allan Watts wytyczył drogi, które uchodzą za zwiastuny wspinaczki sportowej w Ameryce. Najpierw padła obita ze zjazdu Watts Tots 5.12b. Jednak to następna linia, głównie za sprawą swojej widowiskowości, miała stać się sztandarową wspinaczką rejonu oraz nowego stylu. Mowa o niesamowitej, biegnącej kancikiem Chain Reaction 5.12c. Tak wspominał wytyczenie tej drogi jej autor: „W przeciągu kilku minut moje własne przeznaczenie, jak i przeznaczenie całego rejonu stało się zupełnie jasne. Jeśli będę w stanie przejść klasycznie tę linię, to potencjał skalnych ścian, które mnie otaczały był prawie nie do ogarnięcia. Z dnia na dzień rosnący sprzeciw przeciwko mojemu stylowi zszedł na drugi, mało istotny plan. Czułem się jak koszykarz uciszający podekscytowany tłum po wygrywającym rzucie. I mimo że Chain Reaction 5.12c nie zbliżyła się nawet, jeśli chodzi o trudności, do najtrudniejszej drogi w kraju, to stała się pocztówkową wspinaczką nowego stylu, który rodził się w Ameryce.” Nie przypadkiem pierwszą większą publikację na temat Smith Rock w Europie, którą zamieścił oczywiście kultowy wówczas magazyn „Mountain”, zapowiadało zdjęcie Alana Wattsa właśnie na tej drodze.

W następnych latach Watts wytyczył mnóstwo przepięknych i trudnych dróg w Smith Rock. On też, za sprawą drogi Darkness at Noon 5.13a z marca 1985 roku, wprowadził do tego rejonu stopień 5.13a. Trzeba sobie uświadomić, że z dzisiejszego punktu widzenia Watts uprawiał całkiem ryzykowną grę i niektóre z jego dróg miały bardzo długie odległości między wpinkami (wiele z nich ma obecnie dopisek „R” przy wycenie). Jego decyzja o obijaniu i oczyszczaniu dróg ze zjazdu wynikała z gatunku skały (nierzadko bardzo krucha) i niemożliwości założenia innej asekuracji na formacjach płytowych.

Prawdziwym opus magnum kariery Wattsa było poprowadzenie drogi East Face of Monkey Face 5.13c/d w sierpniu 1985 roku. Nie dość, że prezentowała ona rekordowe trudności na kontynencie (miała taką pozostać przez 14 miesięcy), to skutecznie łączyła tradycję z nowoczesnością. Na znakomitej części drogi trzeba było asekurować się z kości, nierzadko bardzo małych (w górnej części 50-metrowej drogi 10 pod rząd punktów asekuracyjnych stanowiły kostki RP, największa z nich o rozmiarze 4), dopiero pod sam koniec oferowała wpinki do pięciu spitów. Ostatecznie Watts poprowadził ją „tylko” w stylu yo-yo (mimo wielu prób nie udało mu się zrobić jej RP). Tyle że, w przeciwieństwie do autorów powtórzeń, zakładał on przeloty podczas wspinaczki. Jak się miało okazać, na „zupełnie czyste” przejście RP droga musiała czekać aż do następnego tysiąclecia...

Ospitować albo nie być – pierwsze 5.14 w Ameryce

W 1986 roku w Smith Rock zjawił się Jean-Baptiste Tribout...

Zapraszamy do przeczytania dalszego ciągu artykułu oraz całej monografii dotyczącej rejonu:  GóRY, nr  10  (173)  październik 2008

(kg)

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2018-05-22
HYDEPARK
 

Nowe „Tatry”

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-05-21
HYDEPARK
 

Wielicki. Jeden dzień z życia

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-04-10
HYDEPARK
 

Górskie wyprawy fotograficzne

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-04-03
HYDEPARK
 

Zwyciężyć znaczy przeżyć. Ćwierć wieku później

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2018-03-14
HYDEPARK
 

Denis Urubko – „Skazany na góry”

Komentarze
0
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2018 Goryonline.com