facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2019-03-13
 

Jannu: Marcin "Yeti" Tomaszewski z obozem bazowym pod "ścianą cieni"!

Dobre wieści docierają do nas z Nepalu! Marcin "Yeti" Tomaszewski, działający wraz z dwójką Rosjan - Dmitrijem Gołowczenką i Siergiejem Niłowem, założył obóz bazowy w bliskiej okolicy wschodniej, dziewiczej ściany Jannu (7710 m n.p.m.). Karawana musiała udać się na miejsce wydłużoną trasą, gdyż porterzy odmówili przejścia pierwotnie obraną drogą, ze względu na bardzo duże zagrożenie lawinowe. Tym samym planowany trek z Ghunsa do bazy wydłużył się z trzech do aż siedmiu dni, ale na szczęście udało się bezpiecznie dotrzeć do celu. To jednak dopiero początek - teraz przed zespołem stoi największe wyzwanie - pokonanie ściany, której jeszcze nikomu w historii nie udało się sforsować...

Wyprawa w trakcie trekkingu do bazy. Fot. arch. Marcin Tomaszewski

 

"Nasz pierwotny plan zakładał trzydniową karawanę do bazy głównej, jednak jak to w życiu bywa zmuszeni byliśmy dopasować się do panujących w górach warunków. Po podejściu do tzw. Teahouse na wysokości 4280 m n.p.m. pod trzema przełęczami, które stoją na naszej drodze okazało się, że na stokach zalega nadal ponad metr kopnego śniegu. Wysłani porterzy odmówili przejścia tą trasą twierdząc, że jest zbyt niebezpeczna z powodu lawin. Po długich naradach decydujemy się zmienić trasę podejścia na około siedmiodniowy trek omijający zagrożony teren. W górach znów zaczęło padać; na 4000-5000 wieje silny wiatr, powyżej 5500- huraganowy. Doświadczamy dobrze znanego dla tegorocznych wypraw zimowych klimatu. Podczas podejścia do Teahouse temperatura sięgała w słońcu +23 st C. Dmitri doznał ostrego zapalenia spojówek, po kolejnych dwóch dniach czuł się już zdecydowanie lepiej." 

 

- donosił nieco ponad tydzień temu Marcin za pośrednictwem swojego profilu na FB

Z Ghunsa nagrał również specjalnie dla nas krótki filmik, w którym przybliżył nieco kulisy wyprawy, swoją motywację, a także decyzję o takim, a nie innym składzie personalnym:

 

 

Dziś hiszpański portal Desnivel poinformował, że karawanie udało się dotrzeć do celu i na wysokości ok. 4800 m (o 100 metrów niżej niż pierwotnie zakładano) zainstalowany został obóz bazowy, w bezpośrednim sąsiedztwie słynnej "ściany cieni". Od lat 90 stanowi ona jeden z najbardziej pożądanych celów eksploracyjnych w Himalajach - próbowano ją zdobyć 9-krotnie (tyle wypraw zostało oficjalnie udokumentowanych), jednak za każdym razem góra opierała się śmiałkom. 

 

W maju 1991r. pierwszą próbę podjęli Słoweńcy - Bojan Pockar i Vanja Furlan. Zostali jednak zmuszeni do odwrotu na wysokości ok. 7050 m. Blisko był również ich rodak Tomaž Humar w 2004r., jednak i wówczas trudne warunki nie pozwoliły na zdobycie szczytu wschodnią ścianą. 


Wschodnia ściana Jannu. Fot. arch. Desnivel


Ostatnia udokumentowana próba miała miejsce w 2011r., kiedy to koreańska wyprawa osiągnęła wysokość 6100 m, zanim została zmuszona do ewakuacji z powodu poważnych obrażeń odniesionych przez jednego z jej członków. 

Warto przy tej okazji nadmienić, że z dziewięciu ekspedycji, które próbowały wspiąć się na wschodnią ścianę Kumbhakarny (bo tak nazywana jest również przez miejscowych góra, będąca dla nich notabene "świętą"), były cztery, które nawet nie dotarły do podstawy ściany, z powodu wysokich obiektywnych niebezpieczeństw, częstokroć czyhających na himalaistów już w trakcie samego trekkingu. W tej chwili Marcin Tomaszewski, Sergiej Niłow i Dmitrij Gołowczenko mają je już na szczęście za sobą, jednak cały czas na uwadze mieć muszą zagrożenie lawinowe - kluczowe dla powodzenia dalszej akcji górskiej będzie rozsądne planowanie kolejnych wyjść, wiążące się z uważnym monitorowaniem pogody. A ta, jak wiemy, bywa w najwyższych górach świata wyjątkowo kapryśna. Miejmy nadzieję, że nadchodząca wiosna przyniesie himalaistom dobrą pogodę i będą mogli bez przeszkód zaatakować niezdobytą wschodnią ścianę.

 

Rzut z Google Earth pokazujący w przybliżeniu lokalizację wschodniej ściany Jannu oraz obozu bazowego (finalnie zainstalowanego na 4800 m) Oprac. Desnivel 

 

O postępach wyprawy będziemy się starali Was informować na bieżąco - jesteśmy w kontakcie z Marciniem, także spodziewajcie się aktualizacji i kolejnych meldunków. Oby były równie pomyślne jak ten!

 

Źródło: Desnivel, Marcin "Yeti" Tomaszewski FB

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
 
 
Copyright 2004 - 2019 Goryonline.com