facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS

Śnieg pot i łzy. Relacja z Tatrzańskiego Biegu Pod Górę

Sobota, 22 Października. Godzina 10:00. Grupa 279 rozgrzanych śmiałków niecierpliwie oczekuje na komendę startu. Zapowiadany deszcz postanawia dziś oszczędzić zawodników i nie dodawać wydarzeniu zbędnej dramaturgii. Wystarczy przecież, że między startem a metą jest ponad kilometr przewyższenia, a rozciągnięta na długości 8 kilometrów trasa kończy się na śnieżno-mglistym wierzchołku dużej góry.

Rozgrzewka

 

Ustawieni w pierwszych szeregach zawodnicy mają dziś nie lada wyzwanie – chcą pokonać nie tylko ten dystans, ale też zostawić za sobą pozostałe 278 osób. I choć najlepszy może być tylko jeden, wygranych będzie dziś znacznie więcej. Bowiem Ci, którzy decydują się na to wydarzenie, toczą walkę ze samym sobą, stawiając czoła słabościom, które będą ich gnębić aż do samej mety. No to START! IX Bieg na Kasprowy właśnie się zaczął.

 

 Ruszyli

 


Ciekawe, czy któremuś z zawodników uda się pokonać rekord 49 minut i 41 sekund, należący do Kamila Jastrzębskiego? W tym roku ciężko wytypować faworyta. Nie ma wspomnianego rekordzisty trasy, na starcie brakuje też wytwornych biegaczy górskich- Andrzeja Długosza, Marcina Świerca i Pawła Krawczyka -rekordzistów wcześniejszych edycji.

Początek biegu to tylko z pozoru najłatwiejszy odcinek. Wiodąca asfaltem droga do Kuźnic to nic innego jak ponad kilometrowy sprint, który tylko wydaje się płaski… Ci, którzy przeceniają ten „niewymagający” start, przechodzą do marszu na wysokości kolejki na Kasprowy, żeby zaczerpnąć powietrza. Daleko przed nimi, z załączonymi w nogach turbinami, napiera najsilniejsza grupa, wśród której przez kolejne 50 minut będzie rozgrywać się nieustająca walka. Ci na pewno nie zatrzymają się aż do samego końca. Krzysztof Bodurka, Marcin Rzeszótko i Robert Sadowski- któryś z nich jako pierwszy dobiegnie dziś do mety, ale zanim to się stanie…

Kilkunastoosobowy peleton nie daje za wygraną. W tej grupie konkurują przedstawiciele wszystkich grup wiekowych. Wielkie wyćwiczone serca panów dwukrotnie starszych od młodzieńczych zapaleńców, doskonale znają każde przewyższenie i każdy newralgiczny moment wyścigu. Tutaj więc doświadczenie walczy na równi z młodzieńczą werwą.

Na odcinku Myślenickich Turni do stawki przyłącza się Piotr Koń, który w Kuźnicach plasował się na odległej 26 pozycji. Jednak dobrze zaplanowany przez Piotrka bieg owocuje zaciętą walką o podium.

Finalna rozgrywka dokonuje się na ostatnim kilometrze. Mgła, śnieg i zmęczenie zawodników to prawdziwy sprawdzian wytrzymałości. Ci, którzy chcą się ścigać, zatrzymywani są przez śliską białą masę – cały urok tatrzańskiego szczytu o tej porze roku. A to przecież ostatnie metry i ostatnia szansa na zmianę obrotu wydarzeń!


 

Wyczerpujący finisz


 


Jako pierwsza na horyzoncie pojawia się czerwona koszulka sponsorska. Gęsta mgła bardzo wolno odsłania przed nami zmierzającego do mety szczęśliwca. Nogi chcą biec, ale nachylenie i śnieg robią swoje- w iście walecznym, poślizgowym stylu, zawodnik z numerem 21, reprezentant KS Cracowia- Krzysztof Bodurka przebiega linię mety z wynikiem 50 minut i 23 sekundy.

Chwilę po nim, linię mety przekracza Marcin Rzeszótko, który dosłownie pada na śnieg nie kryjąc zmęczenia i wielkiej radości. W tym samym czasie skromne grono fotoreporterów nie opuszcza Krzyśka w jego szczęśliwym momencie triumfu. Ten jednak zdaje się nie przejmować zamieszaniem dookoła i kieruje się wprost do swojej kobiety, która śpieszy z czułymi gratulacjami!

Na pewno wielkim wygranym jest Piotr Koń, który pokonuje w trakcie biegu 23 zawodników, żeby ostatecznie uplasować się na 3 miejscu. Biegnący cały czas w czołówce Robert Sadowski musi niestety oddać oddać podium, zajmując 4 miejsce.

Wśród kobiet, najwytrwalszą okazuje się Anna Celińska, osiągając czas 58 minut i 27 sekund. Półtora minuty za nią na mecie zjawia się druga kobieta- Katarzyna Golba. Wraz z nimi na podium staje też Martyna Kantor.


 

 

Radość na mecie

 

 

Organizatorzy imprezy nie zapominają o dekoracji najlepszych zawodników w odpowiednich kategoriach wiekowych – Junior, 20+ , 30+, 40+, 50+ i 60+. Najlepszymi z najmłodszych okazują się Franek Rząsa i Natalia Grzegorczyk, zaś triumfatorami najwyższej kategorii zostają Jan Jurina z Zuberca i Barbara Prymakowska- najdojrzalsza zawodniczka tegorocznego biegu! Na podium stają także ratownicy TOPR, wśród których pierwszą nagrodę zgarnia Marcin Rzeszótko.

Spoglądając na listę z wynikami widać, że Kasprowy Sky Run odbył się na bardzo wysokim poziomie. Zaskoczenia nie kryją czołowi zawodnicy. Tylko 5 minut różnicy pomiędzy 1 a 15 zawodnikiem- to odstęp czasu, w którym najczęściej przybiegają po zwycięscy zdobywcy 4-5 miejsca. Fakt, tym razem rekordu trasy nie pobito. Jednak nie każda edycja bogata jest w taką ilość śniegu na mecie jak w tym roku. Pozostaje nam więc gratulować wszystkim zawodnikom wspaniałych osiągnięć i życzyć wiele motywacji na przyszłoroczne starty.

 

 

 

 

 

Redakcja GÓR też startowała:-)

 

Pełna lista z wynikami dostępna jest na stronie http://www.biegnakasprowy.pl/

 

 

Tekst i zdjęcia: Iga Moskal

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2017-08-18
ZIEMIA/POWIETRZE
 

Magda Łączak i Paweł Dybek przed Flexistav Biegiem Granią Tatr

Komentarze
0
 
 
Kinga Pachura
 
2017-08-14
ZIEMIA/POWIETRZE
 

Etapowy Maraton Biegów Alpejskich - to nie zapowiadało się groźnie.

Komentarze
0
 
Kamila Gruszka
 
2017-08-09
ZIEMIA/POWIETRZE
 

2x2 Race, czyli o rumuńskim kawałku ciężkiego biegania

Komentarze
0
 
Goryonline
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com