1 zdjęcie
Jedno zdjęcie z którego jestem zadowolony
Tekst i zdjęcia: Wojciech Szatkowski
Jarząbczy Wierch, Jarząbczy (2137 m, słowacka nazwa Hruby vrch) – jest celem pięknej, wiosennej wycieczki narciarskiej. Opisywana wyprawa skiturowa to całodniowa wycieczka (wliczając czas podejścia, zjazdu i odpoczynki).
Jarząbczy to szczyt zwornikowy w słowackich Tatrach Zachodnich sąsiadujący z Raczkową Czubą (2194 m). Znajduje się w grani głównej pomiędzy Kończystym Wierchem (2002 m), od którego oddzielony jest Jarząbczą Przełęczą (1954 m), a wierzchołkiem Łopaty (1958 m) – oddzielony od niej Niską Przełęczą (1831 m). Wzdłuż wymienionych szczytów i przełęczy biegnie granica polsko-słowacka oraz szlak główną granią Tatr. Jarząbczy wznosi się nad Dolinami: Raczkową (a konkretnie: Zadnią Raczkową), Jamnicką (na terenie Słowacji) i Jarząbczą (po stronie polskiej). Najwyższy jego wierzchołek znajduje się po słowackiej stronie.
Od schroniska zjeżdżamy kilkaset metrów w dół aż do wylotu Doliny Jarząbczej. Tu zakładamy foki, skręcamy w prawo i podchodzimy Jarząbczą w stronę Trzydniowiańskiego Wierchu, mijając po drodze Niżnią Jarząbczą Polanę (charakterystyczny krzyż żelazny) i Kamień Papieski. Szlak podejściowy wyprowadza nas dalej w stronę Jarząbczych Rówienek, potem ostro skręca w lewo (mostek) i przez Jarząbcze Szałasiska, już stromszym terenem, wznosimy się długimi zakosami w górę. Następnie skręcamy w prawo i mijamy lawiniasty żleb. Ostatni etap podejścia prowadzi stromym stokiem Szerokiego Żlebu na Trzydniowiański W. Jest to teren lawiniasty i przy zagrożeniu lawinowym droga ta nie jest zalecana do podejścia jako mniej bezpieczna niż wejście przez Kulawiec. Przy pewnych śniegach należy przekroczyć żleb (tu uwaga!) i poruszać się grzędą po prawej jego stronie (patrząc od dołu). Przy twardych, zmrożonych śniegach należy podchodzić z nartami przypiętymi do plecaka. Natomiast przy firnach lub śniegach wiosennych można wejść na nartach na sam szczyt (czas podejścia z Polany Chochołowskiej ok. 2–2,5 godz.).
Bezpieczniejsze podejście na Trzydniowiański W. prowadzi tzw. Kulawcem. Od schroniska zjeżdżamy w dół aż do Polany Trzydniówka, stąd skręcamy w prawo (za znakami koloru czerwonego), zakładamy foki i najpierw połogo, potem coraz stromiej wznosimy się drogą leśną zakosami przez tzw. Krowieniec, a następnie bardzo stromą przecinką, z początku dość wąską, rozszerzającą się ku górze, idziemy przez Kulawiec (zakosy) aż do granicy lasu. Tu teren robi się łagodniejszy i idąc w górę przez kilka niedużych wzniesień, łatwo osiągamy wierzchołek Trzydniowiańskiego W. (ok. 2,5 godz. podejścia z Polany Chochołowskiej). Droga bardziej nużąca, ale bezpieczna.
Z Trzydniowiańskiego idziemy na nartach w stronę Czubika (trawersując jego zbocza od strony Jarząbczej), a potem przez Przełęcz Dudową i dalej stromym stokiem osiągamy szczyt Kończystego W. (2002 m), od Trzydniowiańskiego W. – 1 godz. Stąd szlak naszej wycieczki skręca w prawo, na zachód. Długa, ponad kilometrowa grań łączy Kończysty W. z Jarząbczym. Na nartach można dojść do Jarząbczej Przełęczy i położonej nieco dalej Kopy Prawdy. Ponieważ powyżej grań się zwęża, to narty przypinamy do plecaka i w butach, a nawet najlepiej w rakach (w zależności od warunków śnieżnych) poruszamy się granią w stronę Jarząbczego. Na tym odcinku, zarówno przy podejściu, jak i przy zjeździe, należy zachować szczególną ostrożność, gdyż stoki opadające do Doliny Jarząbczej i do Doliny Raczkowej są strome. Upadek przy zjeździe lub poślizgnięcie się mogą być niebezpieczne. Idąc granią, która skręca łukiem w lewo, osiągamy po ok. 40 minutach szczyt Jarząbczego Wierchu. Należy nam się odpoczynek, który umili wspaniały widok.
Zjazd. Przed każdym tego typu zjazdem radzę koniecznie założyć kask i dokładnie sprawdzić, czy narty są dobrze zapięte. Ze szczytu zjeżdżamy granią na wschód w stronę Kończystego W. Górna partia wymaga uwagi i należy bardziej trzymać się stoku od strony Doliny Raczkowej, nie zaglądając na stronę Jarząbczej (!)...
Wycieczkę rozpoczynamy na Polanie Chochołowskiej w schronisku, które jest idealną bazą wypadową na wyprawy skiturowe w tej części Tatr. Znawca turystyki wysokogórskiej w Tatrach, Józef Oppenheim, tak pisze o wycieczce w tej części Tatr Zachodnich w swoim przewodniku z 1936 roku: „Przepiękne przejście wysokogórskie, nadające się raczej do robienia wiosną, wymaga bowiem możliwych śniegów na grani i ustalonej pogody. Od narciarza ponadto wymaga nie tylko pełnego opanowania techniki zjazdowej, ale i dużej wytrzymałości.”