facebook  youtube  vimeo
Górski magazyn sportowy - Góry

KARKONOSZE - SKITUROWY RAJ (strona czeska)

Czeskie Karkonosze to obszar około dwukrotnie większy od naszych, stąd i większa ilość interesujących nas atrakcji.
M. Ciesielski
Warsztaty sprzętowe Petzla już za dwa dni!
w sobotę zapraszam wszystkich na Zakrzówek zainteresowanych sprzętem zimowym oraz nowościami z firmy Petzl
Adam Kokot
1 zdjęcie
Jedno zdjęcie z którego jestem zadowolony

Tekst: Robert Róg
Zdjęcia: Robert Róg, Andrzej Sokołowski, Anna Tymes

Impresja pierwsza

Było to dobrych parę lat temu (na granicy polsko-czeskiej przebiegającej grzbietem Karkonoszy przemieszczały się wtedy regularnie patrole Straży Granicznej). Przemykam się wraz z Dziadkiem Piaskowym w pobliżu Domu Śląskiego na czeską stronę. Pod latarnią, czyli strażnicą najciemniej. Szybki manewr i jesteśmy już na szlaku w kierunku Lucni boudy. Opuszczamy go po chwili i nad krawędzią Upskiej jamy wchodzimy prawie na Studnici horę. W wiosennym słońcu na białym stoku widoczni jesteśmy jak na patelni, ale szybko pomykamy dalej. Na górze bardzo twardo, zastanawiamy się, czy nie zjeżdżać z czekanami. Najpierw wyraźną depresją, a potem przy grzędzie do kotła Upskiej jamy. Cudowna jazda po równej powierzchni aż na dno kociołka. Tam niemiła niespodzianka – trafiamy na spore lawinisko. Przechodzą mnie ciarki, gdy widzę bloki twardego śniegu wielkości busów, przyginające nieliczne tu drzewa i tarasujące koryto nomen omen Lavinovego Potoku. Lawina jest sporych rozmiarów i niżej spustoszyła las. Rzut oka w górę i wszystko jasne – urwał się ogromny nawis i pociągnął za sobą śnieg na zboczu. Znajdujemy bezpieczne miejsce na sporym głazie z pięknymi widokami na skalne urwiska i lodospady. Wyciągamy termosy. Sycimy się słońcem, ciszą i dzikością miejsca. Ale to nie koniec emocji na dzisiaj. Naszym śladem zjeżdżają deskarze i niepotrzebnie wjeżdżając w środek kotła, wyzwalają kolejną lawinę. Na szczęście poprzednia zabrała większość śniegu i ta nie robi im większej krzywdy. Słychać śmiechy, wesołe pokrzykiwania i żarty z tych, którym nie udało się uciec i śnieg zrobił z nich bałwanka. Góry znowu były łaskawe... Opuszczamy zaciszne miejsce i zjeżdżamy Obrim dulem do Pecu. Przy kapliczce parkowy strażnik macha gwałtownie rękoma, usiłując nas zatrzymać (rejon jest zimą zamknięty). Uznając, że to gesty pozdrowienia, odpowiadamy tym samym i jeszcze przyśpieszamy. Po chwili jesteśmy na dolnej stacji wyciągu na Ruzova horę i dwuodcinkowym zabytkowym krzesełkiem wjeżdżamy na Śnieżkę. Kolejne alegalne przekroczenia granicy. Używanie słowa „nielegalne” w przypadku powrotu do domu, i to w górach, zawsze wydawało mi się absurdalne.:-) Stamtąd kolejny pyszny zjazd Rynną w Kocioł Łomniczki i w Karpaczu kończymy kolejny syty turowy dzień. Jeszcze raz się udało...

Impresja druga

Drugi dzień jajecznych świąt, też kilka lat temu. Kwietniowe słońce, dobry śnieg, włączony szwędaczek. Tym razem na bezczelnego, totalnie na skróty, idę ze „Strzechy” do Lucni boudy. Nikt mnie nie przyuważa, nie goni, czyżby świąteczny nastrój udzielił się i stróżom granicy? Przy Lucni narciarski (biegowy) piknik. Tłumy Czechów rodzinnie chadzają na bieżkach. Idę dalej przez kapliczkę na Vyrovkę, tam to samo. Obłędne widoki – Jested nad Libercem i nawet nasz Śnieżnik widoczney jak na dłoni – nie są w stanie poprawić mojego humoru. Nie po to wyrywam się w góry, aby czuć się jak na deptaku. Przy Chalupie na Rozcesti totalna porażka. Niemal matki z wózkami i stado psów, kolejka do piwa taka, że z bólem, ale rezygnuję. Odpuszczam dalszą trasę na Liści horę; niestety, zjazd Lisci jamą musi poczekać. Przemykam, gdzie się da, aby dalej od kolorowego tłumu, lasami na Zadni Planine i potem na Lucni horę, gdzie jest tylko kilka osób. Zjazd już w rozmiękłym śniegu w kierunku Kozich Grzbietów, gdzie znowu tłum – wycieczka Niemców obwieszonych aparatami wdrapała się ze Spindlerovego Młyna czerwonym szlakiem zagrożonym lawinami. Zdegustowany zawracam i przez Lucni – atmosfera piknikowa nie zmieniła się – wracam Slalomowym do „Samotni”. Przy dobrej muzyce tradycyjnie uzupełniam poziom elektrolitów w organizmie polskim piwem. Gdyby nie ostatni zjazd, dzień zaliczyłbym do straconych....

Dwa różne, właściwie skrajne spotkania z czeskimi Karkonoszami – takie jednak są te góry. A teraz pora na topografię.

O topografii słów kilka ...

Czeskie Karkonosze to obszar około dwukrotnie większy od naszych, stąd i większa ilość interesujących nas atrakcji. Równolegle, po stronie południowej, do głównego Śląskiego Grzbietu, którym biegnie granica polsko-czeska, wznosi się nieco niższy, Czeski Grzbiet. W połowie długości jest on rozcięty przez głęboką na kilkaset metrów dolinę Łaby, nad którą – pomiędzy Medvedinem (1234 m) a Zadni Planiną (1195 m) – leży stolica czeskich Karknoszy – Spindlerowy Mlyn. Najwyższym wzniesieniem zachodniej części jest Kotel (1435 m), a wschodniej – Studnici hora (1554 m; drugi co do wysokości szczyt Karkonoszy). Ze Śląskim Grzbietem łączy się kilkukilometrową górska łąka w dwóch miejscach – między Smogornią, Równią Pod Śnieżką a Lućni i Studnici Horą na wschodzie, Łabskim Szczytem a Kotelem na zachodzie.
Na południe od Czeskiego Grzbietu odchodzą rozczłonkowane , raczej łagodne i zalesione grzbiety, z kulminacją – na wschodzie (Predni Żaly 1019 m) nad Herlikovicami i (Cerna hora 1299 m) na zachodzie nad znanym uzdrowiskiem. Janskimi Lazniami Na wschodzie od Przełęczy Okraj (1046 m) na południe odchodzi zalesiony graniczny Grzbiet Lasocki (Łysocina; 1188 m) płynnie łączący się z Rychorami (Dvorsky Les 1033 m) – rozłożystym, leśnym masywem.
.
...i co dla nas z tego wynika.

Tereny na południe od Czeskiego Grzbietu nie są specjalnie interesujące, freeride w gęstym lesie niekoniecznie musi sprawiać przyjemność, natomiast znakomicie nadają się do turystyki narciarskiej, gdy wysoko szaleje zamieć. Szlaki narciarskie, gęsta sieć leśnych dróg i dużo gastronomiczno-piwnych punktów po drodze :-) Bardziej polecałbym w te rejony sprzęt narciarski typu back country, ewentualnie bardzo lekki skiturowy. Czesi i tak wszędzie pomykają na biegówkach. Dużo chodzenia, a zjazdy łatwe. Na szczyt y Predni Żaly i Cerna hora wyprowadzają nowoczesne wyciągi, więc zawsze można skorzystać z karuzeli i znaleźć się tam w kilka minut. Nasi południowi sąsiedzi znakomicie wykorzystali atuty terenowe swoich gór i sporo zboczy zabudowali nowoczesnymi, szybkimi krzesełkami, stwarzając ogromną konkurencję dla Karpacza i Szklarskiej Poręby. Wyciągi można wykorzystać, startując z południowej strony gór. W Pecu pod Snezkou wyciąg na Zahradky i Hnedy Vrch – można się dostać nimi w łatwe tereny turystyczne na południe i wschód od Pecu. Wspomniana wcześniej Liści jama na północno-wschodnich zboczach Liści hory po małej lawince kilka lat temu powoli zarasta młodnikiem i przestaje być atrakcyjna.

Rejon Śnieżki

Dwuodcinkowy wyciąg z Pecu na Śnieżkę Sporą stanowi sporą atrakcję jako... obiekt muzealny (liczy sobie 58 lat). Dwuosobowe krzesełka ustawione bokiem, daszek, dostojna prędkość przemieszczania się. Cena 120 Kc na Rużovą Horę (gdy wieje, dojedziemy tylko tam), na Śnieżkę 180 Kc. A stamtąd jest już gdzie jechać. Bardzo atrakcyjną a przyjemną propozycją jest zjazd wschodnimi zboczami przez Slunecne udoli aż do Małej Upy – Górnej lub Dolnej. Szerokie śnieżne pola, niżej trochę stromiej i węziej, ale ogólnie łatwo. Przy małej ilości śniegu zjazd można skrócić, wtrawersowując w zielony szlak do schroniska Jelenka na zboczach Czarnej Kopy.
O wiele większe trudności oferuje dwuramienny żleb Rudzik, zaczynający się ok. 200 m poniżej górnej stacji kolejki. Na górze nachylenie sięga 45 stopni, potem maleje. Czeka nas tam długa jazda aż do niebieskiego szlaku lub na samo dno Obrziego dula. Sporym skialpinistycznym wyzwaniem są południowe zbocza Śnieżki – strome, wąskie żleby, poprzecinane progami skalnymi. Dobra widoczność lub doskonała znajomość terenu są tu niezbędne. A lina, raki i czekan nie będą nadgorliwością. Nie mówiąc o twardej czapce. Jeżeli zamierzamy bawić się w tym rejonie na poważnie, warto wcześniej przy dobrej pogodzie wejść na przeciwległe zbocza Studniczej hory. Lorneta, cyfrówka z dobrym zoomem, pamięć wzrokowa – to sposoby zwiększające nasze szanse na szczęśliwy powrót do domu w jednym kawałku... Nie zapominajmy też o odpowiednich warunkach śniegowych – to tereny zagrożone lawinami. Natomiast zjazd z pierwszego punktu widokowego z drogi na Śnieżkę jest stosunkowo bezpieczny, prowadzi grzędą. Podobnie szeroki, w miarę bezpieczny żleb znajduje się prawie poniżej Domu Śląskiego, na prawo od punktu widokowego.
W Upskiej Jamie trafimy na niewielkie 1-1,5-wyciągowe lodospady. Ok. 600-700 m od Domu Śląskiego, idąc szlakiem do Lucni, skręca się w lewo i trafia na wyraźną grzędę. Nią w dół i w prawo do podstaw lodospadów. Można też wybrać się tam na nartach, trzymając się grzędy , a to ze względu na lawiny. O jednej z możliwości zjazdu ze Studnici hory wspominałem wcześniej. Bardzo trudny – wąsko i stromo – jest zjazd na wschód z górnej części żeberka o nazwie Certuv hrebinek. Zjazdy do Malej i Velkej Studnici jamy są bardzo ryzykowne – to magazyny nawianego śniegu. Chyba że późną wiosną, ale wtedy pokazuje się dużo skał.
Najprzyjemniejszym sposobem opuszczenia na nartach Studnici hory jest w miarę bezpieczny zjazd dokładnie z wierzchołka i dokładnie na południe. Gdyby ze Studnici zachciało nam się do Vyrovki, to grzbietem na zachód, a potem w dół do tyczek, omijając lawinowy stok o nazwie Mapa Republiki, gdyż wiosną przypomina kształt Czech:-). Można zjechać i niżej, aż w las do Modrego Potoku.

Lucni hora

Trzecia królowa Karkonoszy (1547 m na czeskiej, 1555 m na polskiej mapie). Południowe zbocza podcięte ogromnymi żlebami (właściwie depresjami), które przy złych warunkach stanowią tor ogromnych lawin – ich skutki można oglądać wiosną w Dlouhym dule. Zielony szlak bywa zdemolowany również przez lawiny, schodzące z przeciwległego zbocza z Zadniej Planiny. Można zjechać szerokimi grzędami, rozdzielającymi żleby, ale niżej albo trzeba przebijać się przez las, albo teren i tak zepchnie nas do żlebu. Za to przy dobrych warunkach... czeka na nas ponad 400 m różnicy wysokości w zjeździe po szerokich polach śnieżnych u góry zwężających się stopniowo do rynny na dole...

Dalszy ciąg artykułu zawierającego opisy tras skiturowych po czeskiej stronie Karkonoszy w: GÓRY, nr 3 (154) marzec 2007

 


 
Dodane 2009-01-24 przez: Goryonline
Dodaj do: Facebook Wykop Twitter MySpace
 
 



Góry magazyn sportowy
góry | skały | baldy | relacje | artykuły | będzie | było | skitury | slackline | miejscówki | biblioteka | film | foto | ludzie | nasze skały | biznes info | szpej | katalogi | testy | poradnik | Bezpiecznie w GÓRACH: GOPR / PZU | poradnik GORE-TEX | społeczność | bloGORY | hyde park | forum | GÓRY archiwum | prenumerata | sklep GORYonline | PolarSport | Marabut | konkurs | ostatnio dodane |
O nas | Reklama | Kontakt | Praca

Copyright 2004 - 2012 Goryonline.com