facebook  youtube  vimeo
Górski magazyn sportowy - Góry

Barbara Grocholska Kurkowiak. Na nartach przez życie

Urodziła się 24 sierpnia 1927 r. w Warszawie. Walczyła w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie przyjechała do Zakopanego, z którym związała swoje życie. Jej przygoda z nartami zaczęła się od kursów organizowanych w Kuźnicach. I trwa nadal.
M. Ciesielski
Warsztaty sprzętowe Petzla już za dwa dni!
w sobotę zapraszam wszystkich na Zakrzówek zainteresowanych sprzętem zimowym oraz nowościami z firmy Petzl
Adam Kokot
1 zdjęcie
Jedno zdjęcie z którego jestem zadowolony
Początkowo startowała w barwach SNPTT Zakopane, by następnie związać się z Centralnym Wojskowym Klubem Sportowym. Na koncie ma 24. złote medale Mistrzostw Polski, dwie olimpiady (Oslo 1952 i Cortina d\` Ampezzo 1956), tytuł akademickiej mistrzyni świata. Do dziś mieszka w Zakopanem. Pisze wiersze. Niezwykła wewnętrzna siła, pogoda ducha, wdzięk, poczucie humoru, uśmiech, sprawiają, że Barbara Grocholska Kurkowiak jest człowiekiem wyjątkowym.


Źródło: www.naszkasprowy.pl

W młodości pracowała m.in. w bufecie na Kasprowym, wolny czas wykorzystując na treningi, a latem - na wspinaczkę. Wspomina: - Ciągle marzyłam o Zamarłej Turni. Poszłam tam z Janem Krupskim. A ponieważ podkochiwał się w mojej koleżance, poszliśmy w trójkę. Przyszedł po mnie po pracy i wieczorem poszliśmy do Pustej, pod ścianę. To był chyba sierpień, cudowny wieczór. Niebo było tak wygwieżdżone, coś niesamowitego. Południowa ściana Zamarłej to było moje marzenie. Mieliśmy iść Drogą Klasyczną. Nikogo nie było wtedy na Kasprowym, chyba wyjechali na urlop, i nie miałam z kim zostawić psa z Kasprowego. To był przemiły pies i bardzo mnie lubił, bo zawsze go brałam na spacery. Nazywał się Dziumbir. Musiałam go wziąć do Pięciu Stawów. Człowiek był niespecjalnie bogaty... miałam podarte tenisówki, bo zawsze w tenisówkach biegałam, nie było innych butów. W nocy Dziumbir wariat chciał, żeby mu kamienie rzucać. Całą noc stawał nad człowiekiem z kamieniem, a jak człowiek już w końcu zasnął, to on puszczał kamień na głowę czy na nogi. A zimno było tak okropnie! Jeszcze nie mieliśmy specjalnie nic do jedzenia. Byłam tak zmarznięta, że rano musiałam skakać pół godziny, żeby się rozgrzać. Spaliśmy na rozłożonej linie, tuliliśmy się do siebie, ale nie pomagało. Rano Krupski mówi do mnie: - słuchaj, masz zanadto podarte te tenisówki...

Więcej na www.naszkasprowy.pl
 

 
Dodane 2010-03-30 przez: aga
Dodaj do: Facebook Wykop Twitter MySpace
 
 



Góry magazyn sportowy
góry | skały | baldy | relacje | artykuły | będzie | było | skitury | slackline | miejscówki | biblioteka | film | foto | ludzie | nasze skały | biznes info | szpej | katalogi | testy | poradnik | Bezpiecznie w GÓRACH: GOPR / PZU | poradnik GORE-TEX | społeczność | bloGORY | hyde park | forum | GÓRY archiwum | prenumerata | sklep GORYonline | PolarSport | Marabut | konkurs | ostatnio dodane |
O nas | Reklama | Kontakt | Praca

Copyright 2004 - 2012 Goryonline.com