facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2016-12-26
 

Lawiny w polskich górach

Słysząc o lawinach, najczęściej wyobrażamy sobie ogromne masy śniegu i wysokie góry, takie jak Alpy czy u nas Tatry. Tylko część turystów zdaje sobie sprawę, że i w innych naszych górach to zagrożenie jest jak najbardziej realne.

 Oczywiście w górach typu alpejskiego lawiny są rzeczą, można powiedzieć, normalną, w innych są mniejszym lub większym „wyjątkiem”. Zastanówmy się w takim razie, czego potrzeba, by spadła lawina. Na pewno musi być śnieg – skupiamy się teraz na lawinach śnieżnych, musi też być odpowiedni teren – odpowiednio nachylony, a spadły śnieg musi ulec pewnym przeobrażeniom. Gdzie występują takie warunki? Ano w górach: zwykle spada dużo śniegu, mamy strome zbocza, a i czynniki pogodowe (przede wszystkim wiatr) sprzyjają lawinom. Z tych wszystkich elementów nastromienie stoków i wysokość gór są najważniejsze, i różnicują góry na te bardziej lub mniej lawinowe, bo tak naprawdę tych zupełnie „nielawinowych” to raczej nie ma. Ogólnie rzecz biorąc, typowy teren występowania lawin to strome zbocza o nachyleniu większym niż 30°, powyżej górnej granicy lasu. Taki teren możemy nazwać „wysokogórskim” lub „pseudowysokogórskim” i w Polsce występuje, poza Tatrami, głównie w Karkonoszach, na Babiej Górze i w Bieszczadach. Ostatnio jednak coraz więcej uwagi zwraca się na tak zwane „nietypowe” lawiny, czyli takie, które obrywają się poniżej górnej granicy lasu. Na szczęście są to rzadkie przypadki, ale na przykład Słowacy odnotowali już kilkanaście ofiar w takim terenie. Podczas spotkania Sudecko-Karpackich Służb Lawinowych w Jasnej w 2006 roku cały blok został poświęcony zjawisku nietypowych lawin.

 

Spróbujmy teraz dokładnie określić, gdzie poza obszarem Tatr możemy spodziewać się lawin. Idąc od zachodu, pierwszym rejonem są Karkonosze. Wyznaczono tam 49 torów lawinowych, głównie w charakterystycznych dla nich kotłach. Lawiny, a i niestety wypadki, są tam częste. Same lawiny osiągają duże rozmiary (blisko kilometr toru). Warto wiedzieć, że właśnie w tych górach w 1968 roku miała miejsce największa katastrofa lawinowa w Polsce – zginęło 19 osób. Praktycznie co roku zdarzają się tam wypadki, zarówno po naszej, jak i czeskiej stronie, w tym, niestety, również śmiertelne. Mimo to góry te są dla zwyczajnego turysty stosunkowo bezpiecznie pod względem lawinowym – szlaki, na których występuje zagrożenie, są zamykane na okres zimy przez Karkonoski Park Narodowy.

 

 

Fot. Walerjan Spusta

 
W masywie Śnieżnika zdarzają się lawiny, jest to jednak zjawisko rzadkie i obecnie ograniczające się do rejonu Lejów. Warto wiedzieć, że po czeskiej stronie, zwłaszcza w pobliskich Jesenikach zagrożenie jest dużo większe, a miejsca występowania lawin są podobne do karkonoskich.
 
W Beskidach lawiny występują na Babiej Górze zwanej Królową Beskidów. Zagrożenie występuje głównie na stromych stokach północnych, w charakterystycznych żlebach i na stromych ściankach. Zdarzają się zimy (zwłaszcza po długotrwałych północnych wiatrach), kiedy możliwość zejścia lawin pojawia się również na południowych stokach, głównie na ściance blisko zielonego szlaku, nad ruinami schroniska Beskiden Verein oraz na licznych niewielkich stromych stoczkach w okolicach górnej granicy lasu. Większość odnotowanych lawin jest małej lub średniej wielkości, ale te schodzące żlebami potrafią osiągnąć ponad kilometr toru, przekraczając charakterystyczny szlak trawersujący masyw, zwany płajem. Jeżeli już o płaju mowa, to w masywie Babiej Góry szlaki zagrożone to właśnie płaj w okolicach wylotu Szerokiego Żlebu, Cylowego Potoku i osuwiska oraz fragmencik szlaku bezpośrednio pod przełęczą Brona. Jedyny szlak wiodący prosto przez północne urwiska jest zamykany na zimę. Może dlatego liczba wypadków jest niewielka i póki co, na szczęście, bez skutków śmiertelnych.
 

Przełęcz Brona (Babia Góra). Fot. Edward Chudziak

 
Pieniny, nasze „kieszonkowe” górki, również mają swoje lawinowe miejsca. Są to głównie strome zbocza opadające do Dunajca. Lawiny są tam, podobnie jak w naszej części masywu Śnieżnika, zjawiskiem rzadkim i właściwie występującym tylko przy bardzo śnieżnych zimach. Wiosną lawiny spadają na szlak u wylotu Wąwozu Szopczańskiego. Prawdopodobne jest też występowanie zagrożenia na trawiastych zboczach wąwozu Homole w Małych Pieninach.
 
Najbardziej wysuniętym na wschód terenem lawinowym są Bieszczady. Zidentyfikowano tam kilkanaście obszarów występowania lawin różnej wielkości. Typowymi przykładami mogą być stoki Szerokiego Wierchu, Tarnicy, Wielkiej Rawki, Kińczyka Bukowskiego oraz Połoniny Caryńskiej. Cechą charakterystyczną lawin w Bieszczadach jest ich duża szerokość przy niewielkiej długości toru. Przykładowo znamy doniesienia o lawinach na Szerokim Wierchu, które oberwały się na szerokości ponad 800 metrów przy długości 150 – 200 metrów. Dotychczasowe wypadki kończyły się szczęśliwie, a najpoważniejszą konsekwencją był strach i złamana noga. Szlaki w Bieszczadach prowadzą po obszarach bezpiecznych, a zagrożony i znany z wypadków szlak na Szeroki Wierch ma na zimę wyznaczone obejście.
 
Czy to już wszystko? Do niedawna tak sądzono, ktoś czasem wspominał o lawinach na kopule szczytowej Pilska czy też gdzieś w Beskidzie Sądeckim. Niestety okazuje się, że właściwie wszędzie tam, gdzie spada śnieg, wieje wiatr i jest odpowiednie nachylenie możemy spodziewać się lawin. Nie są one może zbyt imponujących rozmiarów, ale potrafią być groźne. Przykładowo na Małym Skrzycznem w 2005 roku niewielka lawina porwała snowboardera jeżdżącego poza trasą. Na szczęście zatrzymał się na drzewie i jedyną konsekwencją była złamana ręka. Takiego szczęścia nie miał narciarz w czeskich Beskidach w styczniu 2006 roku – zjeżdżając rynną w lesie, został porwany i całkowicie zasypany, niestety ze skutkiem śmiertelnym. Zarówno te przykłady, jak i odnotowane ślady wskazują, że w odpowiednich warunkach niewielkie lawiny mogą schodzić właściwie we wszystkich górach Polski, o ile występuje odpowiednie nachylenie i utworzyła się pokrywa śnieżna ze słabymi warstwami. W Beskidach lawiny pojawiają się nie tylko we wspomnianym Pilsku, ale i okolicach Policy, niektórych stromych stokach w Beskidzie Wyspowym, stokach Cergowej. O wielu takich miejscach nie wiemy, zwłaszcza, że są to zjawiska incydentalne.
 
Czy można sformułować jakieś zalecenia dla turystów, narciarzy? Po pierwsze, zawsze należy sprawdzić komunikat lawinowy na stronach GOPR. Komunikat ten tworzony jest przez Służbę Śniegowo-Lawinową GOPR, i dla Karkonoszy, Babiej Góry oraz Bieszczadów obejmuje: stopień zagrożenia w europejskiej skali, informacje o tendencji (czy zagrożenie rośnie czy maleje, czy też pozostaje bez zmian), szczególnie niebezpieczne wystawy, typ profilu pokrywy śnieżnej oraz opis zagrożenia. Komunikat ten jest ogłaszany codziennie, a w sytuacji dużych zmian może być aktualizowany w ciągu dnia. Dla rejonu Śnieżnika i Pienin komunikat pojawia się w sytuacji zwiększonego zagrożenia, jednakże w związku z ograniczeniami skali zagrożenia nie jest możliwe podawanie w nim stopnia zagrożenia. Na pozostałych obszarach jesteśmy zdani na własną wiedzę górską.

Podając poniższe informacje, mam mieszane uczucia – na większości obszarów Karkonoszy, na Babiej Górze czy w Bieszczadach poruszanie się poza bezpiecznymi szlakami jest nielegalne – mówią o tym przepisy parków narodowych. Trudno więc zalecać coś w takim przypadku – to tak, jakbyśmy popierali łamanie prawa. Nie możemy jednak zamykać oczu na fakt, że snowboarderzy, narciarze, wspinacze „kłusują” często w tych niebezpiecznych rejonach. Wtedy apelujemy o stosowanie się do zasad poruszania się i o posiadanie wyposażenia takiego, jak w „dorosłych” górach. Lawinowa „święta trójca” (detektor, sonda, łopata) powinna być standardowym wyposażeniem, a jeszcze ważniejsza powinna być wiedza, choćby na poziomie zrozumienia i umiejętności stosowania takich zasad, jak wspomniana w styczniowym numerze GÓR metoda „STOP or GO”. W innych rejonach, tych gdzie lawiny są sporadyczne lub praktycznie ich nie ma, możemy zalecać tylko rozsądek. Zwróćmy przede wszystkim uwagę na to, kto jest najbardziej prawdopodobnym „klientem” potencjalnych lawin w takim terenie – najczęściej narciarze i snowboarderzy. Dlaczego? Ano dlatego, że szukają takich lawinowych miejsc: z dużą ilością śniegu (często nawianego), stromych, można powiedzieć, „żlebopodobnych” stoków. Jak już takie znajdziemy, to nawet jeżeli są w „banalnych” Gorcach, przyjrzyjmy się im z perspektywy wiedzy o lawinach, sprawdzając czy nachylenie jest większe od 30° (wiosną i przy bardzo niekorzystnych warunkach od 25°), szukając typowych sygnałów ostrzegawczych, takich jak: pękająca pokrywa (nawet jak to jest miękki śnieg), innych oznak przewianego śniegu, zjeżdżających płyt śnieżnych, zwróćmy uwagę, czy był duży opad lub czy w ostatnich dniach nie nastąpiło gwałtowne ocieplenie. Pamiętajmy, że nawet w Alpach lawiny, w których giną ludzie są, statystycznie rzecz biorąc, stosunkowo niewielkie: 150 metrów długości i około 40 metrów szerokości.

 
Jakub Radliński
Ratownik GOPR
 
 
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Łukasz Ziółkowski
 
2016-05-30
FOTO-VIDEO
 

Zjazd wschodnią Matterhornu FILM

Komentuj 0
Łukasz Ziółkowski
 
Łukasz Ziółkowski
 
2016-05-05
GÓRY
 

Więcej rozsądku na górskich szlakach

Komentuj 0
Łukasz Ziółkowski
 
2016-03-14
GÓRY
 

IV Dni Lawinowo-Skiturowe 9-10 kwietnia

Komentuj 0
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com