facebook
 
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2017-03-20
 

John Gill – Ojciec Boulderingu

John Gill jest postacią szalenie inspirującą. „Ojciec bulderingu”, pierwszy wspinacz, który zaczął używać magnezji, wprowadził do wspinania elementy gimnastyki i treningu z prawdziwego zdarzenia, zaczął stosować kontrolowane przechwyty dynamiczne, autor pierwszej skali bulderingowej, wreszcie prawdziwy teoretyk i filozof wspinania. Niewątpliwie; osiągnięciami, innowacjami i ideami Gilla można by obdzielić kilka bogatych życiorysów. Trudno wręcz uwierzyć, że jeden człowiek mógł połączyć w sobie tak wiele, wydawałoby się, rzadko harmonizujących ze sobą zdolności. Wystarczy powiedzieć, że jako fanatyk bulderingu zyskał ogromne uznanie i podziw największych wspinaczy wielkościanowych swojej ery, chociażby Royala Robbinsa czy Yvona Chouinarda. Wystarczy dodać, że będąc profesorem matematyki, podciągał się na jednym palcu jednej ręki i „dawał ze szmaty” na półtoracentymetrowej listewce oraz z obciążeniem.

 

Początki kariery wspinaczkowej

 

Podczas wstępnego etapu pracy nad materiałem o Johnie Gillu, stanęliśmy wobec dylematu: jak pomieścić na łamach naszego pisma przebogaty materiał, który udało się nam zgromadzić. Wówczas narodził się (teraz już całkowicie realny) pomysł, aby nie ograniczyć się do artykułu, czy nawet cyklu artykułów, ale – w ramach planowanej serii BIBLIOTECZKA GÓR – wydać osobną publikację poświęconą „ojcowi bulderingu”. Znajdzie się  w niej między innymi obszerna biografia Gilla, tłumaczenia najciekawszych jego artykułów, poszerzona wersja wywiadu, który publikujemy na stronach 17-23 oraz mnóstwo świetnych zdjęć. Prezentowany poniżej materiał jest prasową zapowiedzią osobnej pozycji książkowej.

 

WSPINANIE + GIMNASTYKA = BULDERING
Z gimnastyką John Gill zetknął się podczas studiów na Georgia Tech.  Z początku trenował głównie wspinanie na czas na ośmiometrowej linie. Rekord w tej dyscyplinie wynosił 2.8 sekundy (szybciej niż przeciętny człowiek jest w stanie przesunąć między nogami odcinek liny o takiej długości). Najlepszy wynik Gilla, który osiągnął już po opuszczeniu murów Georgia Tech, wynosił 3,2 sekundy.

 

Rosnące doświadczenie we wspinaniu i gimnastyce sprawiły, że Gill, widząc wyraźne pokrewieństwo ruchowe tych sportów, dostrzegł wielkie możliwości, jakie mogło dać przeniesienie do wspinania doświadczeń treningowych i zdolności atletycznych, które pre­­zentował przeciętny gimnastyk. Tak dzisiaj, na swojej stronie internetowej, „ojciec bulderingu” wspomina dojście do wniosków, które zaważyły na jego innowacyjnym podejściu do wspinania: „Szybko zauważyłem potencjalny związek pomiędzy gimnastyką i wspinaniem. Całkowicie ugruntowałem się  w przekonaniu, że mam rację, kiedy miałem okazję zobaczyć kronikę filmową, w której pokazano rosyjskiego gimnastyka, Alberta Azariana, podczas ćwiczeń na kółkach. Osiągnięcie takiego stopnia kompetencji siłowej na tym przyrządzie wydało mi się niesamowitym doświadczeniem. Równocześnie czułem, że przeniesienie tego na skałę byłoby prawdziwą katapultą dla poziomu pokonywanych trudności, a zarazem wprowadziłoby element gracji uzyskiwanej dzięki sile, co  z kolei pozwoliłoby na odbieranie wspinania jako sztuki ruchowej”.

 

Dostrzegając podobieństwo ruchowe wspinania i gimnastyki, Gill widział jak na dłoni, że sport wspinaczkowy jest – pod względem rozwoju ruchowego – „lata świetlne” za pokrewną sobie dyscypliną. Paradygmatem ówczesnej techniki wspinaczkowej była zasada trzech punktów podparcia. Wszelkie ruchy dynamiczne, tak charakterystyczne dla ewolucji gimnastycznych, we wspinaniu były uważane za niestylowe, a wykorzystanie ich podczas przejścia drogi było postrzegane jako „akt rozpaczy”. Gill, rozsmakowany w ruchowej atrakcyjności dynamiki  w gimnastyce, zauważył absurdalność takiego założenia, które sprawiało, że ruchy wspinaczkowe nie były ani efektowne, ani efektywne.

 

Historyczny strzał, problem Center Route na Red Cross Rock

 

Od zamiaru eksperymentowania z nowym podejściem do techniki wspinaczkowej dzielił już Gilla tylko krok od kolejnego wniosku. Otóż, najlepszym miejscem do „traktowania wspinania jako rozszerzenie gimnastyki” były bardzo krótkie wspinaczki robione bez asekuracji, czyli po prostu buldering (choć na samym początku Amerykanin nie wiedział o istnieniu takiego pojęcia). Na takiej mini-drodze, eliminując manipulacje sprzętowe i – w znacznym stopniu – obciążenie psychiczne, Gill mógł wprowadzić w życie swoje ideé fixe: potraktować skałę, jak przyrząd gimnastyczny.

 

Latem 1986 roku do Boulder przyjechał Patrick Edlinger – jeden z najlepszych francuskich zawodników  w tym czasie – i poprosił mnie, abym pokazał mu problemy Gilla w Fort Collins. Kiedy tam pojechaliśmy, stało się dla mnie jasne, że gwiazdy lat osiemdziesiątych nie prześcignęły, a nawet nie osiągnęły, poziomu, jaki prezentował Gill w latach siedemdziesiątych. - Pat Ament

 

SZTUCZKI SIŁOWE
Z typowo gimnastycznych ewolucji najbardziej pociągał Gilla trening na kółkach, którego był prawdziwym fanatykiem, nie gardził także drążkiem  i poręczami. Jednym z jego ulubionych ćwiczeń była waga. Udało mu się niejako rozwinąć ten element, robiąc go na jednej ręce. Przez lata nie rezygnował także z treningu we wspinaniu na czas na linie.

 

Ulubiona waga


Próby połączenia kompetencji gimnastyka  i wspinacza skłoniły Gilla do wymyślania własnych ćwiczeń, które poza – normalnymi dla gimnastyki – wymaganiami w zakresie siły dużych partii mięśniowych, stawiały akcent na siłę palców. Do jego firmowych sztuczek należało podciąganie się na jednej ręce na półcalowej listewce oraz podciąganie się na jednym palcu jednej ręki. Innym, często wykonywanym przez Gilla, ćwiczeniem było podciąganie się na jednej ręce z obciążeniem. Robił to, trzymając ciężar w drugiej ręce (mówi dziś o obciążeniu dziesięciu kilogramów, choć Pat Ament w jego biografii wspominał „szmatę” z piętnastokilową córką trzymaną na drugim ręku).

 

Dziś, po czterdziestu latach, podciąganie się na jednym palcu i „szmaty” różnego gatunku nie są już czymś szokującym w środowisku czołowych wspinaczy skalnych. Jednak, oceniając poziom, który osiągnął Gill, nie można nie brać pod uwagę niezwykle istotnego czynnika. Otóż, sylwetka, a w konsekwencji waga jego ciała, diametralnie odbiegała od dzisiejszego „modelu wspinaczkowego mistrza”. Blisko 85 kilogramów, jakie musiał podnieść Amerykanin, podnosi jeszcze klasę jego wyczynów.

 

„Szmata” z obciążeniem

 

Siłowe tricki Gilla stały się z czasem równie sławne – a ich powtórzenie równie pożądane przez wspinaczy – jak jego problemy. Można się zastanowić, czy komukolwiek udało się wykonać wszystkie z gillowych sztuczek. Nie kończyły się one zresztą tylko na „sztucznych” obiektach. Oto – nie wymagający dodatkowego komentarza – opis jednej z jego ewolucji na naturalnej skale; wspomina Chris Jones: „Na prawo od V9-ki Johna na Fatted Calf Boulder jest droga, na której John, po dynamicznym sięgnięciu do dalekiego, obłego chwytu na końce palców, trzymając drugą rękę ciągle opuszczoną, specjalnie nie stawiał nóg z powrotem na skale. Z takiego zwisu, na wspomnianym obłym chwyciku wolno podciągał się na jednej ręce, aż lewą ręką mógł złapać krawędź głazu i na niej wykonywał kolejną „szmatę”, po której dopiero wchodził w mantlę. Nawet dziś, na obecnym etapie rozwoju tego sportu, nie istnieją standardy, które pozwalałyby wycenić taki pokaz”.

 

MAGNEZJA
Gill był pierwszym wspinaczem, który zaczął wykorzystywać magnezję. Najpierw zaczął jej używać podczas „builderingu” na campusie uczelni Georgia Tech (razem z kolegą systematycznie „eksplorował” wspinaczkowo budynki uczelniane). Do wspinania na naturalnej skale po raz pierwszy spróbował „białej odwagi” na turni o nazwie Stone Mountain w 1954 roku.

Jednak początek stałego używania magnezji przez Gilla, a zarazem popularyzowania jej wśród innych wspinaczy, przypadł na okres, w którym rozpoczynał eksplorację głazów Jenny Lake Boulder w Tetonach (około 1956 roku). Poznał w tym czasie ówczesną śmietankę wspinaczkową tego rejonu, między innymi Dicka Emersona i Willi Unsoelda. Wówczas zaobserwował, że starsi wspinacze, przed wejściem na głaz, nacierają ręce kurzem w celu ich osuszenia i lepszego tarcia na skale. Wkrótce, za sprawą Gilla, miejsce kurzu zastąpiła idealna do tego celu magnezja, którą kupował w miejscowej aptece.

 

SKALA B
W 1958 roku Gill opracował pierwszą na świecie skalę trudności opracowaną specjalnie pod kątem bulderingu. Wprawdzie jej oficjalna „premiera” miała się odbyć dopiero 10 lat później, na łamach „American Alpine Journal” [zob. akapit „Sztuka Bulderingu”], ale idea skali B, zwanej także „Skalą Gilla” powstała już na samym początku jego kariery. Skala składała się z trzech stopni: B1, B2 i B3, a podstawą jej opracowania było założenie – do dzisiaj aktualne – że największe trudności techniczne we wszystkich dyscyplinach wspinaczki skalnej są pokonywane  w bulderingu. Dlatego też Gill postanowił niejako zacząć swoją skalę w miejscu, gdzie kończył się tradycyjny system. B1 oznaczało więc trudności porównywalne z największymi spotykanymi na „normalnych” drogach wspinaczkowych w danym czasie, B2 był z kolei zarezerwowany dla trudności spotykanych tylko na niskich formach. B3 był natomiast stopniem obiektywnym, bowiem został przypisany mini-drogom, które – pomimo prób powtórzeń – pokonał tylko jeden wspinacz. Zatem po powtórzeniu problem o wycenie B3 automatycznie stawał się „be dwójką” (możliwa była też degradacja do „be jedynki”).

 

PIERWSZY DYNAMICZNY PRZECHWYT
Gill wyszukiwał przede wszystkim takie problemy, które odpowiadały jego mocnym stronom. Były to głównie przewieszenia, dające możliwość egzekwowania „znaku firmowego” jego techniki, czyli dynamicznych przechwytów (chociaż słynął także ze znakomitej pracy nóg i balansu na problemach płytowych; dość powiedzieć, że niektóre problemy, które pokonywał no-hand sprawiały poważne kłopoty innym wspinaczom, próbującym je przejść przy wykorzystaniu wszystkich kończyn). W 1959 roku w rejonie Jenny Lake, wykonał ruch uważany za „pierwszy kontrolowany dynamiczny przechwyt we wspinaniu amerykańskim”. Miało to miejsce na bulderze Center Route of Red Cross Rock. Problem pokonywany w „autorskim stylu” jest dziś wyceniany na mniej więcej 5.13d (około 7C/7C+ w skali Fb), co czyni go najprawdopodobniej zdecydowanie najtrudniejszym „kawałkiem skały”, pokonanym w tym czasie na świecie. Istnieje także statyczna, łatwiejsza (5.12c) wersja drogi, na której wykorzystuje się dodatkowy chwyt, którego Gill nie używał podczas wytyczenia problemu.

 

Gill zdecydowanie dorósł do mojego wyobrażenia o nim, ale nie był dokładnie taki, jak można było przypuszczać. Nie miałem pojęcia, że był profesorem matematyki. Kiedy się o tym dowiedziałem, byłem totalnie zszokowany. Ten gość – jest brytanem, jest dziko sprawny na skale, a do tego jeszcze ma taki łeb. - John Bachar 

 

1 | 2 | 3 | 4 |
KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Maciek Szopa
 
2017-01-16
FOTO-VIDEO
 

Miejscówki Mniej Znane - Bafa Lake, Turcja

Komentuj 0
Łukasz Ziółkowski
 
2016-05-11
WSPINACZKA SPORTOWA
 

Komunikat w sprawie bulderingu w rejonie Kamiennej Góry

Komentuj 0
Łukasz Ziółkowski
 
2016-01-28
WSPINACZKA SPORTOWA
 

David Lama przyjeżdża na zawody boulderowe do Warszawy

Komentuj 0
Łukasz Ziółkowski
 
Goryonline
 
2015-06-26
WSPINACZKA SPORTOWA
 

Against Gravity 2015 
relacja i galeria

Komentuj 0
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com