


Drodzy Czytelnicy!
Fotoedycja na trwałe wpisała się w GÓR-ską tradycję. Drukarnię opuszcza właśnie piąty numer naszego pisma, w którym bezwzględnie pierwszorzędną rolę odgrywają prace uznanych fotografów zajmujących się tematyką górską i wspinaczkową. Jak żadne inne GÓR-skie przedsięwzięcie właśnie fotoedycja spotkała się ze sporym uznaniem również poza granicami Polski i uważana jest za jedno z najlepszych tego typu wydawnictw w historii prasy wspinaczkowej. Pamiętam, że sporą przyjemność sprawiła nam Lynn Hill, kiedy – podczas pobytu w Polsce pod koniec ubiegłego roku – stwierdziła, że wciąż ma pierwsze wydanie naszego „photo issue”, które podarowałem jej 4 lata wcześniej w Arco.
Tegoroczna Fotoedycja przynosi pewne zmiany, które – jesteśmy co do tego przekonani – będą stanowiły krok w przód. Odeszliśmy bowiem od stosowanych w poprzednich latach „rozdziałów”, które szeregowały zdjęcia według poszczególnych sportów wspinaczkowych i ekstremalnych. Tym razem komentarzem do zdjęć są zgromadzone przez nas złote myśli o górach i wspinaniu, a „słowa-klucze” zaczerpnięte z tych myśli tworzą swoisty fotoedycyjny alfabet. Cytaty towarzyszące zdjęciom zostały podane w języku oryginalnym – zwykle jest to angielski. Doszliśmy bowiem do wniosku, że – jakkolwiek doskonały byłby przekład – nigdy polska wersja nie zabrzmi tak znakomicie jak oryginalne słowa napisane lub powiedziane między innymi przez Grega Childa, Johna Gilla, Steph Davis czy (bo nie tylko wspinaczom „udzieliliśmy głosu”) Boba Dylana. Niebagatelną rolę odegrała też nasza świadomość powszechnej znajomości tego języka wśród ludzi gór. Oczywiście myśli naszych rodzimych osobistości sportów wspinaczkowych – Wojtka Kurtyki, Piotra Korczaka, Wandy Rutkiewicz – podajemy po polsku. Tłumaczenia cytatów, odpowiednio na język polski i angielski, znajdują się na końcu pisma.
Fotoedycja 2009 tworzy niezwykle dynamiczną całość. Już przy poprzednich wydaniach twierdziłem, że wybitne prace fotograficzne potrafią nieraz celniej wyrazić istotę naszych górskich i „przestrzennych” pasji niż tysiące słów. Jednak być może właśnie teraz znaleźliśmy złoty środek, w którym maksimum obrazów towarzyszy minimum – ale jakże celnych i zapadających w pamięć – słów.
Piotr Drożdż
PS. Po raz pierwszy w historii GÓR, a być może w ogóle prasy wspinaczkowej, proponujemy dwie okładki do jednego numeru pisma. Jedna wpisuje się w tradycję coverów tego specjalnego wydania, druga – łamie konwencje i schematy. Która bardziej przypadnie Wam do gustu?




