Bart Latasiewicz Bart

Mnich Drogi

2007-08-09

cafe N 36° 27.068' , E074° 52.183'

Wedrójac prze rozne miejsca,czy to gorskie przełęcze czy tez pylaste drogi ,czesto zatracamy sie w naszej drodze i naszym "iściu" oddech sie wyrownoje,nogi podażaja jedna za druga jak zaprogramowane,slychac tylko nasz oddech i swist wiatru. "Hit the road Jack" chcialo by sie zaspiewac.Ale to nie Jack udeza w droge tylko nasze buty monotonie wybijajac rytm czasu i kolejnych metrow szlaku. nasze mysli sa juz daleko bladzac po bezludnych krainach a cudne widoki zmieniajace sie wraz z aura łęchca nasze poczucie piekna.wydaje mi sie ze kazde góry maja to "cos" w sobie ze potrafia wycisnac niejedna łze potu i uczuc z nas trekersow- wedrowcow. Ale niezawsze szlak jest krety ,dziki i bezludny,niedokonca mozemy przewidziec co nas spotka za zakretem. Ostatnim czasem taki właśnie zakret mojego szlaku zaskoczyl mnei kompletnie. idac juz kolejna godzine gdzies tam w gorskich chmurach,potykajac sie i ogladajac juz zamias widokow tylko swoje buty doszedlem do tego wlansi eprzyslowiowego zakretu mojego szlaku. A za zakretem ,jak w bajce mały czerwony domek,a raczej budka sklecona z desek,na czterech kuzych nuzkach wsparta kamieniemi.sklepik kawiarnia czy jak to nazwac.-zbawienie.ławka ciepla cherbata i ciastka. długo sie niezastanawiajac zajołem ławeczke wsrodku.nasze przybycie obudzilo z dzrzemki gospodaza przybytku. Usmiechniety zaczoł przepraszac.chyba jestesmy jedynymi klientami w przeciagu paru dni. chwila wyrwana czasowi jak stopklatka na video,wlaczona dalej po otrzymaniu goracego kubka z cherbata.Mountain green Tea rzekla nasz gospodaz i juz odplynolem...Oczy powedrowaly po okolicznych szczytach biale kolosy zaczely sie usmiechac.a to wszystko za pomoca kubka cherbaty!Ale rozpuscie niebylo konca.po cherbacie przyszła kolej na kawe.Uprzejmy gospodaz kiwnol tylko głowa.i juz po chwili jak za dotknieciem czarodziejskiej rożdzki dzina pojawila sie taca z dymiacymi kubeczkami.w tej podrozy kawy niepielm juz od bardzo dawan wiec moje trzewia tym wieksz amialy radoche. z kazdym łykiem odlatywalem coraz dalej i dalej ,nawet niewiem gdzie? zdecydowanie byla to jedna z najlepszych kawiarni w jakic bylem ,oczywiscie sama kawa byla zwyczajna lecz klimat i miejsce dodalo ta szczypte czasoprzestrzeni ktora ubarwila wszystko!!! dla zainteresowanych: N 36° 27.068' E074° 52.183'


informacje echa z gór biznes co gdzie kiedy relacje miejscówki skitury ludzie poradnik sprzęt katalog sprzętu/szpej test sprzętu cooltura biblioteka górska fotogaleria film strefa handlu sklepy górskie sklepy internetowe katalogi ogłoszenia drobne linki goryonline o nas kontakt reklama ostatnio dodane bloGORY Hyde Park GÓRY archiwum prenumerata konkurs TATERNICZEK