Anna Kasprzyk skadia

Wrzuć dzieciaka do plecaka!

2008-04-23

Małych żabek milion

Witam Was zawieszona między wiosną, a jesienią.

Zerknięcie na termometr, szybki rzut oka na prognozę pogody i spakowałam dzieciom zestawy ciuchów na słoneczny początek wiosny oraz na jesienną pluchę. Nasz ekwipunek w zasadzie niemal zawsze jest taki sam. Kurtki, polary, a pod spodem cebulka, która da się dostosować do każdej pogody.
Zaczynam pisać o kurtkach, a miało być o żabach. Ale o kurtkach też kiedyś coś skrobnę.

Uwielbiam to uczucie, gdy na szyi wisi mi coś zupełnie nowego, z czystą kartą i błyszczącą obudową. Zrobiliśmy sobie z Arturem wiosenne prezenty i mamy nowe aparaty. Z tego też powodu z ostatniego wyjazdu mamy 745 (duży aparat) plus 261 (mały aparat) zdjęć. Cały zapas zdjęć na blogowanie, gdy w zimie będziemy się grzać przy kominku.

Byliśmy tak zafascynowani naszymi nowymi gadżetami, że poszliśmy bez prowiantu w plecaku, dlatego dotarliśmy tylko do miejsca, kiedy brzuchy naszych dzieci zaczęły burczeniem straszyć zwierzaki w lesie.
Znaleźliśmy niezwykłe miejsce. Niewielki staw. I tu zaczęła się fascynująca opowieść o życiu, śmierci, radości, walce o przeżycie, ochronie środowiska i  matematyce.
Okazało się, że w owym stawie  mieszkają maleńkie kijanki. Słońce osuszyło nieco wodę i część z nich wyschła na brzegu.
- Skąd się wzięły kijanki? Urodziły się tak jak my? - zapytała Paulina.
- Pciecieś to nie ziabki, tylko ale rybki. - drążyła temat Nadia.
Dorosłe żaby mamusie znoszą skrzek. Potem z niego wykluwają się malutkie kijanki, które w przyszłości będą żabkami. - mówiłam, zastanawiając się, czy faktycznie przeistoczenie się skrzeku w kijankę nazywa się "wykluciem".
- Możemy zabrać kilka do domu? - zaproponowała Paulina.
Ja w dzieciństwie znosiłam do domu wszystko co się ruszało. Często moje znaleziska wykrzywiały z obrzydzenia twarze moich rodziców. Czyżby geny małego przyrodnika obudziły się w Paulinie?
Stawik ogrodzony był zabezpieczeniem, aby żaby nie wędrowały w stronę wsi i na drogę. Zahaczyliśmy tematem o ochronę środowiska i zrobiliśmy sobie sesję zdjęciową z naszymi nowymi przyjaciółmi. Mamy się z nimi spotkać za tydzień lub dwa w tym samym miejscu.

Spotkaliśmy też pasiastego trzmiela, zaprzyjaźnionego kota, Grafit jak zawsze towarzyszył nam w wycieczce, a na polanie znaleźliśmy nieżyjącą nornicę. Przegląd wiosennych kwiatów i coraz bardziej zielonych drzew wprowadził w nas w słoneczne wibracje.

Uwielbiam wycieczki z dziećmi. Patrzą na świat z taką otwartością. Nie dziwią się, nie oceniają, lecz fascynują i zachwycają.

Ania Kasprzyk






Komentarze

lalka - 2008-04-23 12:26:00
 
Monia - 2008-04-25 15:43:29
 
informacje echa z gór biznes co gdzie kiedy relacje miejscówki skitury ludzie poradnik sprzęt katalog sprzętu/szpej test sprzętu cooltura biblioteka górska fotogaleria film strefa handlu sklepy górskie sklepy internetowe katalogi ogłoszenia drobne linki goryonline o nas kontakt reklama ostatnio dodane bloGORY Hyde Park GÓRY archiwum prenumerata konkurs TATERNICZEK