Maciej Ciesielski Maciek Ciesielski

Blog Ma?ka Ciesielskiego (i Kasi Okuszko)

2008-04-18

Owocna wizyta na pustyni


15 kwietnia. Dużo się wydarzyło. Po pierwsze odzyskaliśmy w końcu bagaż - kosztowało nas to pięć dni koczowania na lotnisku, ale się opłaciło. Jak się okazało, był na dodatkowej kontroli i tam go zawieruszyli. Szkoda tylko, że nie domknęli z powrotem dokładnie i parę camów i karabinków wyleciało.1 kwietnia przyleciał do nas Tadek. Razem z nim a także z Asią i Andrzejem pojechaliśmy na pustynię. Tam w końcu po dwóch tygodniach od przyjazdu do Stanów spotkaliśmy się z Agą i Marcinem.
Co można napisać o Indian Creek? To najpiękniejsze miejsce na świecie – przynajmniej dla mnie. Jakbym dziś musiał, tak teoretycznie, wybrać jeden rejon na świecie, w którym bym miał się wspinać, z pewnością by to było to miejsce.

Podczas ostatniej tutaj wizyty, dość mi „żarło” - zaliczyłem kilka oesów na 5.11c. Tym razem początki były trudne, okazało się po raz kolejny, iż nie warto patrzeć na stopień drogi, a raczej na szerokość rysy, przez jaką ona prowadzi.

Zielony camalot 75 był i jest dla mnie zabójczy. Zdarzały się 5.10+ o tym rozmiarze, na których musiałem skapitulować.

Postanowiłem więc zgodnie z zasadą trenowania tego, co nam najgorzej wychodzi, wybierać głównie rysy o takiej szerokości. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać - udało mi się od strzału poprowadzić kilka 5.11+ (12- w zależności od przewodnika).

Generalnie ten tygodniowy pobyt każdy z nas zakończył jakimś tam swoim osobistym sukcesem:
Kasia poprowadziła kilka 5.10 i zapatentowała kilka 5.11-. Tadziu w dzień przed wyjazdem pociągnął pierwszą 11-, a Andrzej pierwszą 11- oesem. Dzięki temu wracając do Denver wszyscy byliśmy raczej bardziej niż mniej zadowoleni. 

Jeśli zacznie się te wyceny przeliczać na naszą skalę, mogą one się wydawać śmiesznie łatwe, ale proszę mi uwierzyć, jak się staje pod 35-metrową idealną rysą, której szerokość waha się od .5 do 2 camalota to naprawdę nogi potrafią się ugiąć...

16 kwietnia. Tadzik, Aga i Marcin już w Polsce. My postanowiliśmy wrócić jeszcze na parę dni do IC, a potem ruszyć już w kierunku Las Vegas.

17 kwietnia. Od wczoraj w Denver wali śniegiem. Poszliśmy wczoraj na miejscową ściankę i - co wydaje się być jakąś ironią losu - odezwała się moja stara, wydało mi się, że już zaleczona, kontuzja. Mam nadzieję, że nie pokrzyżuje ona naszych najbliższych planów. 
Swoją drogą to już druga nasza wizyta tutaj na sztucznej ściance. Wcześniej byliśmy w Boulder, gdzie spotkaliśmy wielu przesympatycznych i bardzo dobrze się wspinających naszych rodaków;-) Pozdrawiam w tym miejscu Sponsora, Szymka i samego Kinga czyli Darka;-)











Komentarze

- 2008-04-18 20:27:28
 
totenpaul - 2008-04-20 20:35:38
 
 
informacje echa z gór biznes co gdzie kiedy relacje miejscówki skitury ludzie poradnik sprzęt katalog sprzętu/szpej test sprzętu cooltura biblioteka górska fotogaleria film strefa handlu sklepy górskie sklepy internetowe katalogi ogłoszenia drobne linki goryonline o nas kontakt reklama ostatnio dodane bloGORY Hyde Park GÓRY archiwum prenumerata konkurs TATERNICZEK