Turcja, Geyikbayiri - pocztówka z tripu

W pamięci długo pozostanie mi jeszcze myśl o tym jednym miejscu, w którym, również w przewieszeniu, bez skrzywionego grymasu na twarzy, można pozostać przez dłuższy moment – na zawołanie fotografa
Piotr Michalski
Kuordyjan i lawa...
Sezon skałkowy 2008 - u nas zamknięty. Ale wspominam sobie nasz ostatni tegoroczny wyjazd do Kobylan. A dzięki temu i epizod z wcześniejszego.
kuba

Kapt’n Kirk VIII, Geyikbayiri 

Tego grudniowego dnia w Turcji niecierpliwie wyczekiwałem słońca, ponieważ, podobnie jak jaszczurki, zimą tęsknię za ciepłem na skale. Słońce wyszło jak na zamówienie, w czasie, kiedy było zrobione to zdjęcie i tylko na parę minut.


Fot. Christian Pfanzelt



Na ścianie czułam się jak Kapitan Kirk – tak też nazywa się droga, którą pokonywałam – pewna siebie przemierzałam rdzawobrunatną powierzchnię skały o dobrym tarciu. Białe ślady magnezji, podobne do małych galaktyk we wszechświecie, prowadziły mnie pokrytym naciekami łukiem prosto w tajemniczą wnękę, skąd wyprowadzał okap z widokiem na wszechświat. W ten sposób zakończyła się niesamowita podróż statkiem kosmicznym Enterprise…

W pamięci długo pozostanie mi jeszcze myśl o tym jednym miejscu, w którym, również w przewieszeniu, bez skrzywionego grymasu na twarzy, można pozostać przez dłuższy moment – na zawołanie fotografa lub, jak jaszczurki, z radości, jaką daje krótka chwila, kiedy wyjdzie słońce.

Anna Enrich

Góry, nr 3 (166) marzec 2008
 
 

 
 
 



Góry magazyn sportowy
echa z gór | biznes info | co gdzie kiedy | relacje | miejscówki | skitury | biblioteka górska | ludzie | fotogaleria | filmy | Społeczność | bloGORY | Hyde Park | ogłoszenia | linki | sprzęt | katalogi | testy | poradnik | ceneria | GÓRY archiwum | prenumerata | konkurs | ostatnio dodane | sklep GORYonline | PolarSport | Marabut
O nas | Reklama | Kontakt