Tekst i zdjęcia: Jakub Radziejowski
Igły od północy to rejon, gdzie zazwyczaj kierują swoje kroki ci, którzy w Chamonix znaleźli się po raz pierwszy. Cel wydaje się naturalny, dobrze widoczny z doliny, a sposób dostania się pod ściany – banalnie prosty. Doskonałe zarówno na pierwszy krótki wyjazd do Chamonix jako cel sam w sobie, a także jako miejsce aklimatyzacji przed bardziej poważnymi celami. Aiguilles de Chamonix zarówno latem, jak i zimą oferują całą gamę wspinaczek o różnych stopniach trudności.
Strategia:

Wśród odwiedzających Igły od północy dominują dwa skrajne podejścia do kwestii biwakowania. Pierwsze zakłada, że kolejka jest po to, by z niej korzystać, a wspinanie na Igłach to zajęcie podobnie czasochłonne jak narciarstwo. A ponieważ narciarze śpią zazwyczaj w dolinie, w Chamonix – to i wspinacze, korzystający z uroków Igieł, mogą po wspinaniu zejść na dół na obiad, a wieczorem korzystać z uroków knajpek. Żeby to uczynić, wyjeżdżamy pierwszą kolejką (ok. 7 rano) na Plan de l’Aiguille (będący stacją przesiadkową kolejki w drodze na szczyt Aiguille du Midi), po czym w czasie od 45 minut do 2h podchodzimy pod wybraną ścianę. A że wspinamy się szybko, droga zaś posiada linię zjazdów, a piwo w pubie na dole nęci, to zazwyczaj kolejką około godziny 17, po ukończonej drodze, udajemy się na dół i świętujemy z przyjaciółmi sukces przy piwie lub winie.
Drugie podejście – rzekłbym tradycyjne – wymaga od nas zapakowania wielkich worów na przynajmniej tydzień, zabrania namiotu i sprzętu do gotowania, po czym następuje wyjazd tą samą kolejką (Téléphérique de l`Aiguille du Midi) na tenże sam Plan de l’Aiguille. Około 20 minut podejścia doprowadza nas do jeziorka Lac Bleu, mniej więcej vis à vis płyt na Aiguille du Peigne. W jego okolicach wyszukujemy przyjemne i płaskie miejsce, rozbijamy namiot i cieszymy się alpejskimi wieczorami u podnóża ścian. Ekstremalna wersja tego wariantu (pozwalająca zaoszczędzić na kolejce) zakłada 3-4 godzinne podejście z ciężkim workiem z samego dołu na piechotę: ścieżką wijącą się mniej więcej w prostej linii pod trasą wagoników kolejki.
Z mojego doświadczenia wynika, że w przypadku, kiedy na Plan wybieracie się po raz pierwszy, lepiej jest udać się tam na kilka dni i porządnie zaaklimatyzować, po czym np. po tygodniu, udać się o jedną stację wyżej (czyli na Midi).
Gdy jednak macie ochotę na zaledwie jedną konkretną drogę na Planie (lub wiecie, że prognoza pogody mówi o jednym dniu dobrej pogody), a spędziliście już tam w swoim życiu kilka tygodni ;-), zdecydowanie przyjemniej jest wyjechać rano, wspiąć się, a wieczorem wrócić. Przyjemniej, choć zdecydowanie mniej ekonomicznie...

Nie spotkałem się nigdy z sytuacją, kiedy to rozbite na Planie namioty komuś przeszkadzały, ani też z opowieściami o odwiedzinach lokalnej żandarmerii, jak często ma to miejsce np. na Vallée Blanche.
Należy oczywiście pamiętać o podstawowych zasadach zachowania się w górach (choć dotyczy to przecież po prostu podstawowych zasad kultury): śmieci zabieramy ze sobą na dół lub przynajmniej znosimy do stacji kolejki; tam też jest toaleta. Wodę można brać z jeziorka, przy którym biwakujemy – warto ją jednak przegotować.
Jeśli chodzi o
prognozę pogody, to – jak już było wspomniane w poprzednich częściach cyklu o wspinaniu w Chamonix – możemy ją sprawdzić w
Maison de la Montagne w Chamonix. Potwierdza się niemal zawsze w 100%.
Igły od północy to też jedyne miejsce w Alpach rejonu Mont Blanc, gdzie nierzadko możemy obejść się na podejściu
bez raków. Oczywiście, zależy to jak zawsze od warunków śniegowych w Alpach, ale praktycznie ze stuprocentową pewnością możemy ich nie brać, podchodząc pod płyty na Peigne’u (gdyż na ścianę zachodnią – na samo podejście – mogą się już przydać), a także na Aiguille du l’M. Kilkukrotnie nie brałem raków idąc na Blatière’a, choć zdaję sobie sprawę, że nie zawsze było to najmądrzejsze (zabranie raków kilkakrotnie przyspieszyłoby podejście). Z kolei na Grand Charmoz czy na Aiguille du Midi raki są niezbędne. Reasumując: na Planie warto mieć ze sobą raki, żeby nie odbierać sobie potencjalnych możliwości. Czekan przydaje się baaardzo rzadko i lepiej mieć ze sobą kijki teleskopowe.
Sprzęt: poza wyjątkami wystarcza komplet kości i 7-10 friendów, 3-5 pętli, kask, 10-12 ekspresów, kilka wolnych karabinków, lina podwójna – jednym słowem sprzęt, jaki zabieramy na ścianę Monte Colodri w Arco...
Jeśli chcemy
wspinać się w słońcu, należy (szczególnie w przypadku dróg krótszych, z których szybko możemy zjechać na dół) wystartować w ścianę około godziny 11.00. Dotyczy to głównie Blatière’a i płyt na Peigne’u, gdzie charakter dróg nie przysporzy nam raczej nieplanowanego biwaku. Oczywiście, jeśli chcemy mieć gwarancję stuprocentowej wspinaczki w słońcu, najlepiej udać się od razu na Igły od południa...
Więcej o wspinaniu w okolicach Chamonix: GÓRY, nr 8 (147) sierpień 2006


(kg)