Tekst i zdjęcia: Michał Kowalski
Po raz pierwszy z Hińczowej przełęczy zjechali 1 maja 1983 roku Wojciech Brach, Magdalena Czamerle, Roman Dawidek, Piotr Konopka, Krzysztof Malzacher.
Dane techniczne zjazdu z Hińczowej Przełęczy (2323 m n.p.m.) przez Mały Kocioł Mięguszowiecki do Morskiego Oka:
Trudność zjazdu: 5
Maksymalne nachylenie stoku: 47°
Średnie nachylenie stoku: 35°
Deniwelacja zjazdu: 930 m
Długość zjazdu: 1630 m

Są tatrzańskie zjazdy, które można nazwać czystym wyczynem. Narty ocierają się o skały, adrenalina uderza do mózgu, a my przez cały czas myślimy tylko o tym, żeby jak najszybciej znaleźć się na dole. I przeżyć. Na szczęście są też trasy, które oprócz sporych trudności oferują nam także czystą przyjemność jazdy. Jeżeli miałbym wskazać najpiękniejsze tatrzańskie linie, które miałem okazję pokonać na nartach, zjazd z Hińczowej Przełęczy wprost do Morskiego Oka na pewno znalazłby się w czołówce. Łączy on dla mnie w sobie wszystko to, co dla narciarza najważniejsze – jest wymagający, urozmaicony i okraszony przepięknym widokiem.
Zjazd rozpoczyna się na samej przełęczy, z której szerokim żlebem dostajemy się na rozległą Wielką Galerię Cubryńską. Kolejnym, długim żlebem po jej prawej stronie zjeżdżamy do Małego Kotła Mięguszowieckiego. Żleb jest stromy, ale dość szeroki i przy dobrych warunkach daje nam duże możliwości manewru. Na jego końcu znajduje się najtrudniejsze miejsce zjazdu – kilkumetrowe przewężenie, które trzeba pokonać „na krechę”. Na szczęście jest gdzie wytracić prędkość, bo żleb zamyka stok opadający z Niżniej Galerii Cubryńskiej. Późną wiosną tworzy się w tym miejscu cienki, śnieżny most, którego stan determinuje ciągłość naszego zjazdu. Jeżeli most się zapadnie, trzeba zejść kilka metrów z nartami w rękach. Po pokonaniu przewężenia odbijamy w prawo i wąskim, stromym żlebem zjeżdżamy do Małego Kotła Mięguszowieckiego. Przecinamy kocioł w prawo na skos, przez tzw. Szypułkę. Warto pamiętać o tym, że kocioł jest podcięty skalnym progiem, na którym zimą tworzy się spory lodospad – jeden z najdłuższych w rejonie Morskiego Oka. Gdy stok jest twardy, upadek może pociągnąć za sobą bardzo przykre konsekwencje. Z kotła wydostajemy się Żlebem Krygowskiego, opadającym po prawej stronie Gruszki, który sprowadza nas na łagodne stoki Skalnistego Piargu pod ścianami Mięguszowieckiego Szczytu.

Walorem zjazdu są niewątpliwie widoki. W dole cały czas widzimy granatową taflę Morskiego Oka i zielone już zazwyczaj lasy Doliny Rybiego Potoku. Co ważne, jest to też zjazd stosunkowo bezpieczny. Praktycznie na całej trasie nie ma miejsca, w którym ekspozycja byłaby na tyle ewidentna, że najmniejszy błąd mógłby się zakończyć tragedią.
Więcej o zjazdach z Hińczowej Przełęczy w Górach, nr 12 (163) grudzień 2007 r.


(kg)