SEZON W YOSEMITE

Od kilku już lat, o tej porze mamy przyjemność donosić o polskich dokonaniach z mekki wspinaczki wielkościanowej jaką niewątpliwie jest Dolina Yosemite.
Piotr Michalski
Kuordyjan i lawa...
Sezon skałkowy 2008 - u nas zamknięty. Ale wspominam sobie nasz ostatni tegoroczny wyjazd do Kobylan. A dzięki temu i epizod z wcześniejszego.
kuba

Polskie akcenty

Od kilku już lat, o tej porze mamy przyjemność donosić o polskich dokonaniach z mekki wspinaczki wielkościanowej jaką niewątpliwie jest Dolina Yosemite. Tegoroczna polska obecność sprowadzała się do działalności dwóch zespołów – trzyosobowego w składzie Jacek Zaczkowski, Andrzej Marcisz i Ryszard Benduski i jednoosobowego;-) w postaci Marka Raganowicza.

Jacek, Andrzej i Rysiek za swój cel postawili sobie klasyczne pokonanie ściany El Capitana słynną drogą Free RiderVI. 5.12d, 36 wyciągów. Niestety, czas jakim dysponował zespół (dwa tygodnie), okazał się niewystarczającym na przejście tej wymagającej linii. Po dwóch biwakach w ścianie osiągnięte zostało stanowisko 19, tuż pod El Cap Spire. Stąd nastąpił odwrót, którego bezpośrednią przyczyną była informacja, iż 23 wyciąg, tzw. Jungle Pitch, jest totalnie mokry i istnieje duże prawdopodobieństwo, że z tego powodu nie będzie można go przejść w całości klasycznie. Dodatkowo na podjęcie takiej decyzji wpłynął fakt, iż klasyczne pokonanie najsłynniejszej chyba przerysy w Yosemitach, mianowicie Monster Crack (jednego z dwóch wyciągów, na którym podczas swojego przejścia bracia Pustelnikowie musieli się posiłkować metodą A0), kosztowało zespół bardzo dużo energii, której odzyskanie w warunkach ścianowych było ich zdaniem praktycznie niemożliwe.

Przy okazji należy nadmienić, iż zespół z dużym szacunkiem wyrażał się o mającej miejsce dwa lata temu wspinaczce Adama i Pawła, którzy pokonali Free Ridera, wspinając się klasycznie od dołu, bez patentowania i tylko dwa wyciągi (przerysy) pokonali na AO. Jak donosi Andrzej Marcisz, większość aktualnych przejść tej drogi odbywa się po wielodniowym patentowaniu poszczególnych odcinków drogi. Pomagać mają w tym setki rozciągniętych wzdłuż praktycznie całej ściany lin poręczowych.

Po kilkudniowym odpoczynku i wspinaczkach w skałkowych rejonach, gdzie Jacek kilkukrotnie poprowadził słynną, prowadzącą dachem rysę Separate Reality 5.11d, zespół, już bez Ryśka, uderzył na dwa inne klasyki Doliny, jakimi niewątpliwie są Astroman 5.11c R, 12 wyciągów (dla Jacka to drugie klasyczne przejście tej linii) na Washington Column, który to został pokonany w 9 godzin oraz Direct North Buttress 5.11a R, 20 wyciągów na Middle Cathedral Rock. Przejście tej ostatniej linii również zajęło niespełna 9 godzin.

Całkiem odmienny cel postawił sobie Marek Regan Reganowicz. Jest on jedną z tych osób, która dużo się wspina, a mało o tym mówi, dlatego mało kto wie o jego imponujących, zarówno letnich jak i zimowych, solowych przejściach tatrzańskich. Rok temu po raz pierwszy odwiedził Dolinę. Efektem tego było prawdopodobnie pierwsze solowe przejście w stylu clean drogi Zodiac po jej totalnym wyczyszczeniu, które miało miejsce w 2004 roku (wyciągnięto wtedy ze ściany ponad 650 stałych punktów). O tym przejściu mogliście przeczytać w GÓRACH 151-2. W tym roku Marek także chciał się wspinać solo. Jego wybór padł na biegnąca przez strefę największych wywieszeń El Capitana drogę South Seas. Linia ta jest praktycznie dużym wariantem do jednej z najsłynniejszych dróg tej ściany jaką jest Pacific Ocean Wall, którą to po połączeniu się z nią wychodzi na szczyt. Trudności South Seas są aktualnie opisywane w przewodniku jako VI A4, 5.8, 24 wyciągi. Jednak coraz częściej pojawiają się głosy, iż trudności w wyniku stosunkowo licznych przejść spadły do modernistycznego A3/A3+. Z drugiej strony, po pokonaniu POW w stylu clean, mamy teraz na tej drodze, na wyciągach wspólnych z South Seas pasaże aż za C4 i to z tych raczej solidnych.

Marek uderzył na drogę bez poręczowania, co nie jest częstym zwyczajem wśród miejscowych wspinaczy, zwłaszcza podczas wspinaczki solo. Klasę takiej wspinaczki podnosi także fakt, iż na tej drodze to właśnie pierwsze wyciągi należą do tych najtrudniejszych i najbardziej wywieszonych. Sprawia to, iż transport worów na tym fragmencie drogi jest bardzo utrudniony, a ewentualny wycof byłby możliwy tylko poprzez haczenie. Ostatecznie okazało się, że przejście Marka było szóstym lub siódmym solowym, a prawdopodobnie pierwszym solowym bez poręczowania, jakie widziała ta droga. Było to drugie polskie przejście, pierwsze miało miejsce w 1999 roku za sprawą zespołu Tomek Bender, Krzysztof Belczyński i Robert Sieklucki.

Podczas swojej wspinaczki Marek spędził w ścianie 15 nocy. Miał jeden dzień deszczowy (na szczęście spędził go na wygodnej półce – Island in the Sky), po którym nastąpiły kolejne dwa dni chłodów.

Wspinając się, Marek starał się ograniczyć użycie haków do minimum. W sumie wbijał je tylko około piętnastu razy. Ciekawostką jest to, że młotka musiał on użyć na wyciągu o trudnościach A2, a wyciągi A3/A4 i C4 bez problemu przechodził w stylu clean.

Marek jest dopiero trzecim polskim solistą, który pokonał na El Capitanie drogę o trudnościach z okolicy stopnia A4.



Klasycznie

Zostańmy jeszcze przy tegorocznych przejściach klasycznych na El Capitanie. Jeszcze przed polską ekipą z drogą Free Rider z powodzeniem zmierzył się Kanadyjczyk Stephane Perron, który dokonał pierwszego solowego (oczywiście z liną, jako przyrząd asekuracyjny stosował soloista) przejścia tej drogi. Jego wspinaczka trwała siedem dni, Stephane znał połowę drogi z swojego wcześniejszego przejścia Salathé Wall. Trzech wyciągów nie udało mu się pokonać w pierwszej próbie, w każdym przypadku kończył wyciąg i zjeżdżał, czyszcząc go przed kolejną próbą z osadzonej asekuracji. Wcześniej w ramach przygotowań do tego przejścia 33-letni Kanadyjczyk pokonał samotnie z liną The Crucifix (5.12b, 9 wyciągów) + Mary`s Tears (5.11b, 5 wyciągów) na Higher Cathedral Rock, a także Astromana (11 wyciągów, 5.11c Free Rider doczekał się też drugiego w historii przejścia kobiecego. Autorką tej wspinaczki jest Francuzka Stephanie Bodet, a jej partnerem na całej drodze był Arnaud Petit. Całość wspinaczki zajęła jej pięć i pół dnia, a wcześniejsze przygotowania do przejścia cztery dni. Dwa wyciągi wymagały od Bodet drugiej próby. Przejściem tym Francuzka stała tym samym czwartą kobietą na świecie, która pokonała tę ścianę klasycznie, a trzecią która poprowadziła wszystkie wyciągi danej drogi.

Čufarowa na wielkich ścianach Ameryki
 

Pozostając przy wspinaczce klasycznej w wykonaniu kobiet, należy wspomnieć, że w tym roku Dolinę Yosemite odwiedziła także inna znana z areny wspinaczki sportowej Europejka. Mowa tutaj oczywiście o Słowence Martinie Čufar. Najpierw spędziła ona kilka tygodni w magicznym Indian Creek (rejonie szerzej opisanym w GÓRACH 155).Tam, pobierając nauki wspinania w rysach od najlepszych, zapisała między innymi na swoje konto następujące drogi: Bowsprit 5.13a w stylu RP oraz Crush the Skull 5.12d w stylu OS. Po trzech tygodniach pobytu na pustyni Martina zawitała w Yosemitach. Tutaj udało jej się także zgromadzić imponujący wykaz. Po pierwsze w towarzystwie lokalnego wspinacza z El Portal, Seana Leary pokonała stosunkowo rzadko przechodzoną drogę Golden Gate VI.5.13b, 41 wyciągów. Wspinaczka zabrała zespołowi sześć pełnych dni. Przejście odbyło się w stylu zespołowym, zatem tylko prowadzący robił wszystkie wyciągi klasycznie. Zespół sprytnie podzielił się wyciągami. Seanowi, jako lokalsowi przypadły wyciągi prowadzące szerokimi, niewkaszalnymi dla Martiny rysami, Słowenka natomiast poprowadził w stylu flash dwa charakteryzujące się krawądkowymi trudnościami wyciągi The Golden Desert i Trawers A5 (oba 5.13a).

Po kilku dniach odpoczynku Martina stanęła u podnóża drugiej co do wielkości ściany w Dolinie – Half Dome. W ciągu 13 godzin wspinaczki pokonała znajdujący się tam klasyk, jakim jest droga Regular Northwest Face (5.12b, 24 wyciągi).

Oczywiście Słowenka wspinała się też na „mniejszych” formach, co zaowocowało przejściem między innymi, wspominanej już wyżej drogi Astroman (5.11c R, 12 wyciągów) na Washington Column. Jak wspomina Martina, wysiłek, jaki włożyła w przejście wyciągu Harding Slot (5.11b, komino-przerysa w okapie) był dla niej porównywalny z tym, jaki wkłada w pokonanie sportowych dróg 5.14-stkowych...



Caldwellowie ciągle mocni

Na Golden Gate wspinał się w tym roku jeszcze jeden zespół. Tommy Caldwell asekurowany przez swoją żonę Beth Rodden dokonał 20-godzinnego, prawdopodobnie pierwszego jednodniowego, przejścia tej linii. Wszystkie niezależne wyciągi tej drogi, poza jednym wycenianym na 5.13a Tommy przeszedł w stylu OS. Parę dni wcześniej, podczas siedmiodniowej wspinaczki zespół ten, zmieniając się już na prowadzeniu, pokonał w stylu onsight, inną klasyczną linię w tym rejonie, mianowicie El Corazón (5.13b, 35 wyciągów). Na obu drogach autorzy znali tylko te wyciągi, które były wspólne z kilkukrotnie pokonywanym wcześniej Salathé Wall.

Dzięki tym przejściom Caldwell ma na swoim koncie wszystkie drogi klasyczne o bigwallowym stopniu VI na El Capitan z wyjątkiem El Niño: El Corazon (jednodniowe przejście w 2007 roku), Golden Gate (2007), Free Rider (dwukrotnie w 2005 roku, raz podczas przygotowań do łańcuchówki raz podczas łańcuchówki The Nose + Free Rider), The Nose (trzykrotnie w 2005 roku; pierwszy raz podczas pierwszego klasycznego powtórzenia, drugi raz podczas swojego jednodniowego przejścia, trzeci raz podczas łańcuchówki The Nose+ Free Rider), Dihedral Wall (w 2004 roku pierwsze przejście klasyczne), Zodiac (w 2003 roku, pierwsze klasyczne powtórzenie), West Buttress (w 2003 roku, pierwsze klasyczne przejście), Muir Wall (wariantami Shaft; w 2001 roku, pierwsze przejście klasyczne), Lurking Fear (w roku 2000, pierwsze przejście klasyczne), Salathé Wall (dwukrotnie w roku 1999, podczas piątego przejścia klasycznego tej linii i w roku 2002 podczas pierwszego jednodniowego przejścia tej drogi). Uff!

Słowacy w Dolinie

   W Dolinie działali także nasi sąsiedzi za południowej granicy. Znani naszym czytelnikom z swoich przejść na całym świecie Dušan Beránek i Rišo Nyéki dokonali prawdopodobnie dziewiątego powtórzenia znajdującej się na Leaning Tower drogi West Face (VI, 5.13b, 11 wyciągów) Styl tego przejścia to „tylko” PP. Jak donosi Rišo, przyczyniły się do tego wysokie panujące w tym okresie w Dolinie temperatury (około 32 stopni w cieniu).

Góry (157) 2007

2007-07-09

 
 
 



Góry magazyn sportowy
echa z gór | biznes info | co gdzie kiedy | relacje | miejscówki | skitury | biblioteka górska | ludzie | fotogaleria | filmy | Społeczność | bloGORY | Hyde Park | ogłoszenia | linki | sprzęt | katalogi | testy | poradnik | ceneria | GÓRY archiwum | prenumerata | konkurs | ostatnio dodane | sklep GORYonline | PolarSport | Marabut
O nas | Reklama | Kontakt