
Współczesne narty do turystyki narciarskiej nawiązują swoją funkcją do dawnych “desek”, naszych pradziadów, na których mogli przemierzać bezkresne obszary, zasypane śniegiem i skute mrozem. Zimą, poza obszarami leśnymi , gdzie myśliwi poruszali się na śnieżnych rakietach, narty były podstawowym środkiem potrzebnym do przeżycia. Kiedy szli pod górę mocowali do spodów nart specjalne pasy z foczej skóry, której włosie ograniczało obsuwanie się nart do tyłu. Dzisiaj, ku uldze ekologów, pozostała tylko nazwa “foki”, a materiał zastąpiono tworzywem sztucznym.
Rozwój narciarskich konkurencji sportowych i infrastruktury podzielił narciarstwo na klasyczne i zjazdowe. Ski alpinizm, który w Polsce dopiero od kilkunastu lat przeżywa swój rozwój, jest jakby wypadkową obydwu tych form.
Dzięki specjalnej konstrukcji nart, butów i wiązań można pokonywać nawet bardzo trudne i eksponowane obszary górskie, podchodząc stromymi żlebami dzięki fokom i nożom lodowym, a także zjeżdżać kuluarami w dziewiczym śniegu po zblokowaniu wiązań i butów do pozycji “zjazd”. Dzięki sprzętowi do ski alpinizmu możemy zobaczyć więcej, bo poruszamy się szybciej, a także dotrzeć tam, gdzie w samych tylko butach przy dużych opadach śniegu jest to niemożliwe. Pierwszymi animatorami odrodzenia turystyki narciarskiej w Tatrach byli przed kilkunastu laty ratownicy TOPR i przewodnicy tatrzańscy, umiejący docenić zalety nart uniwersalnych. Dzisiaj jedne z najważniejszych zawodów w ski alpinizmie, rozgrywane pod patronatem TOPR, noszą imię zmarłego tragicznie wielkiego entuzjasty ski turów, ratownika TOPR i naczelnika, Piotra Malinowskiego.
Najbardziej popularną marką nart ski turowych jest austriacki HAGAN. Pomimo że znane firmy produkujące narty zjazdowe posiadają już w programie narty do ski alpinizmu, to HAGAN ze swoim doświadczeniem jest ciągle w czołówce, oferując w sezonie 2003/04 aż dwanaście modeli. Od trzynastu lat dzięki staraniom promocyjno-marketingowym zakopiańskiego ALPIN SPORT-u, Hagany są obecne na polskim rynku. Używają ich całe rzesze ski alpinistów, ratownicy TOPR, GOPR, pracownicy TPN, a także oddziały Piechoty Górskiej i Straży Granicznej. Zważywszy na splendor i dorobek firmy w artykule oprę się o stworzony przez Hagana podział na grupy nart, systematyzujący wiedzę o nich, a jednocześnie odpowiadający współczesnym kryteriom nowoczesnego narciarstwa. Przyszłym użytkownikom ułatwi to dokonanie racjonalnego wyboru sprzętu i upewni ich o słuszności podjętej decyzji. Kryteria którymi powinniśmy się kierować przy wyborze nart turowych to jednocześnie odpowiedzi na kilka pytań:
1) Czy wolimy zjeżdżać czy raczej chodzić na nartach (określ procentowo)?
2) Czy nasze wycieczki to wielodniowe eskapady, czy raczej szybkie forsowne marsze?
3) Czy narty to dla nas sposób na zwiedzanie gór zimą czy są raczej narzędziem do wejście na dziewicze szczyty i zjazdy po nieprzygotowanych trasach?
4) W jakim jesteśmy wieku i kondycji ?
5) Czy robimy z nartami to co chcemy, czy jest odwrotnie?
Dobór nart do turystyki narciarskiej czy ski alpinizmu może na początek nastręczać pewne trudności, podobnie jak w narciarstwie zjazdowym, co wiąże się z gwałtowną ewolucją w konstrukcji nart w stronę carvingu. Młodzi adepci narciarstwa mogą zupełnie nie zauważyć tej przemiany, ale starzy wyjadacze do dzisiaj porównują zalety i wady obydwu konstrukcji.
Ale stało się. Carving to viagra dla narciarstwa, a co się dwuznacznie narzuca tak ogromny przyrost sprzedaży nart.
Carving to przede wszystkim: skrócenie długości nart, zmiana taliowania tzn. szerokie w dziobach i tyłach, a wąskie w części środkowej, co patrząc z góry przypomina wycinek okręgu, który im ma mniejszy promień, tym “carving” staje się bardziej ekstremalny. Te cechy spowodowały rewolucję w technice narciarskiej. Na przygotowanych stokach im mocniej zaakcentujemy jazdę na krawędziach, tym bardziej dynamiczne będą wykonywane przez nas skręty. Z pozoru jazda stała się prostsza i łatwiejsza do nauczenia – wystarczy opanować sztukę przechodzenia z krawędzi na krawędź i już jeździmy, a półkoliste boki nart wycinają esy-floresy. Koniec z odciążeniem nart i innymi sztuczkami ułatwiającymi skręty. Stąd ta viagra – wystarczy połknąć i jedziemy – głowa zeszła na dalszy plan.
Ale wytrawni narciarze – ci co lepiej czują się w nartach niż “na butach” – wiedzą, że to bzdura. W kopnym śniegu, pośród ogromnych muld, szusując po pas w dziewiczych puchach jazda na krawędziach to tylko element całej sztuki – maleńki fragmencik całej układanki.
Stąd ogromny wybór nart i duża ich specjalizacja.
Narty do freeride czy ski alpinizmu są chyba najbardziej technicznie zbliżone do ideału, umożliwiają bowiem użycie ich w każdych warunkach. Ale i tutaj ze względu na preferencje i stopień zaawansowania pojawiło się kilka wspomnianych powyżej grup.
Grupa TOUR EXPERT

Narty z tej grupy przeznaczone są do turystyki narciarskiej, a więc długich wycieczek narciarskich, gdzie chodzenie zajmuje od 40-70 % pokonywanej trasy. Takie przeznaczenie nart powoduje, że charakteryzują się one specjalnymi parametrami technicznymi. Są bardzo lekkie, mniej od innych taliowane (promień skrętu waha się między 25 a 30 metrów), umożliwiając lepszą przyczepność krawędzi przy pokonywaniu bardzo stromych i twardych trawersów. Co zatem idzie, mniej nadają się do finezyjnych i trudnych zjazdów. W tej grupie znajdują się modele dla wyczynowo uprawiających ski alpinizm i bardzo zaawansowanych technicznie turystów, którzy docenią przede wszystkim ich wagę, i tak doskonale radząc sobie w każdych warunkach
Tutaj znajdziemy modele nart, które przeznaczone są w większym stopniu do zjeżdżania niż podchodzenia, gdyż ich konstrukcja zapewnia komfort, jeśli chodzenie zajmie około 30-40% pokonywanej trasy. Za to dzięki carvingowej konstrukcji , gdzie promień skrętu zawiera się pomiędzy 14 a 25 metrów oraz znacznie szerszym dziobom i tyłom w stosunku do środka nart, łatwo jest na nich zjeżdżać w każdych warunkach. Konstrukcja preferująca zjazdy niweluje drgania, zwiększa sztywność i wytrzymałość nart, niosąc ze sobą jednak niewielki wzrost wagi.
Grupa CARVE

Cechy nart z grupy CARVE powodują, że są one najbardziej uniwersalne dla ski alpinistów. Można na nich w równym stopniu chodzić po górach jak i zjeżdżać w różnych formacjach terenu. Właśnie dlatego są one najchętniej używane przez członków wymienionych wyżej organizacji i grup zawodowych, dla których stały się niezbędnym narzędziem w pracy.
Narty z tej grupy mogą również z powodzeniem służyć średnio zawansowanym narciarzom zjazdowym. Dla podniesienia komfortu zjazdów na twardych i oblodzonych stokach wystarczy założyć buty zjazdowe i ustawić się w kolejce do wyciągu.
Grupa FREERIDE

Freeride to błyskawicznie, m.in. dzięki promocji w młodzieżowym kanale TV Extreme, rozwijająca się ekstremalna gałąź narciarstwa. Dla fanów freeride, uwielbiających skok adrenaliny podczas karkołomnych i trudnych technicznie wysokogórskich zjazdów, wyprodukowano specjalny sprzęt.
Ze względu na częste zjazdy w świeżych śniegach narty freeride mają znacznie większą powierzchnię niż inne modele. Aby ułatwić skręty, taliowanie jest charakterystyczne dla nart carving, a promień skrętu waha się między 15 a 20 metrów. Są wytrzymałe. Wagą przypominają raczej narty zjazdowe, ale też wymogi solidności i bezpieczeństwa kazały zastosować w ich konstrukcji nowoczesne materiały i patenty. Wnętrze tych konstrukcji zawiera specjalnie dobrane komponenty tworzyw sztucznych, drewna i nowoczesnych stopów metali, mających zapewnić trwałość, elastyczność, tłumienie drgań podczas zjazdów. W części pod wiązaniami stosuje się specjalne wzmocnienia, a całość zamknięta jest w samonośnej konstrukcji CUP. Ślizgi wykonano z tworzyw grafitowych, krawędzie zaś są specjalnie ostrzone na ceramicznych dyskach. Można zatem od razu wsiąść i jechać.
Narty freeride wdarły się do oferty dla ski alpinistów, kiedy amatorom ekstremalnych zjazdów znudziły się przywyciągowe tysiączniki. Dzięki uchylnym wiązaniom i fokom mogą podejmować ciągle nowe wyzwania.
Fanatycy zjazdów w świeżym, głębokim śniegu używają specjalnych nart z programu modeli zjazdowych, do których w miarę potrzeb stosują zamiennie wiązania do ski alpinizmu. Są to deski o wyjątkowo dużej powierzchni, dłuższe niż normalne, o promieniu skrętu około 22 metry. Niestety, w Polsce nie ma zbyt wielu okazji do pojeżdżenia na takim sprzęcie, no chyba że mieszkamy w Zakopanem i trafimy na wyjątkowe warunki.
Dobór nart
Jeśli jesteś expertem narciarstwa i ski alpinizmu, to bez trudu wybierzesz coś dla siebie.
Przed wyborem modelu staraj się najpierw ustalić grupę, z której wybierzesz swój model, kierując się rodzajem uprawianego przez Ciebie narciarstwa i turystyki. Następnie wybierz model biorąc pod uwagę umiejętności, temperament i budowę ciała. Jeżeli jesteś zapalonym turystą górskim i chcesz wydłużyć sezon wycieczek o zimę, to wybierz narty z grupy Expert lub Carve. Jeśli chcesz dodatkowo korzystać z tych samych nart, aby pojeździć przy wyciągach to kup zdecydowanie coś z grupy Carve. Jeżeli narty do skiturów chcesz traktować tylko jako środek do wdrapania się na jakąś górę, a interesują Cię tylko zjazdy, to wybierz coś z grupy Freeride. Przy doborze długości kieruj się wskazaniami z tabeli, ale jeżeli jesteś znakomitym narciarzem lub jeśli ważysz za dużo jak na swój wzrost, to raczej dodaj zalecane kilka centymetrów do długości. Jeśli jest odwrotnie, to odejmij je i szukaj nart o lżejszej wadze, znajdujących się w danej grupie. Kobietom, jeśli już zdecydują się na wybór nart z konkretnej grupy, radziłbym wybrać lżejszy model. Narty będą bardziej miękkie i łatwiejsze w prowadzeniu. Radzę ponadto kupować sprzęt w sklepach prowadzących stoiska narciarskie i posiadających wieloletnią tradycję. Narty kupione na giełdzie będą trochę tańsze, ale w przypadku jakiejś wady konstrukcyjnej, oszczędność będzie niewielka. Przy zakupie pełnego kompletu skiturowego, tzn. nart, butów, wiązań, fok i kijków jesteśmy często zszokowani ceną. Za wydane pieniądze można kupić najwyższej klasy zawodniczy sprzęt zjazdowy. Jednak kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że aby poczuć nogi i płuca musimy wydać za jeden dzień pobytu na Kasprowym minimum 100zł, a w dodatku, kiedy zawieje halny wyciągi staną, to inwestycja zwróci się szybko. A widoku białej przestrzeni wokół nas i własnych śladów zapisanych w żlebie nie zastąpi nam nawet najszybsza górska kolejka.
Tomek Osuchowski
"Góry", nr 115, grudzień 2003
(dg)