Pokonani przez pogodę
Nagle pojawia się bardzo strome zejście, bardzo oblodzone. Patrzę na Trąbkę, znowu zerkam na dół. No nic, idę, nie mogę być mięczakiem. Na początku siadają raki i ostrze czekanu, w połowie zaczyna się niemiło, walę czekanem, lód sypie się na wszystkie strony, nie mogę wbić. To samo raki, zastanawiam się kiedy spadnę.
»