facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2017-04-11
 

Czy niedźwiedzie mogą być niebezpieczne?

Po polskiej stronie Tatr jest kilkanaście niedźwiedzi. Czy mogą być niebezpieczne?

Informacja w mediach o kobiecie rozszarpanej przez niedźwiedzie wstrząsnęła wszystkimi. Do tragedii doszło w chorzowskim zoo. Po polskiej stronie Tatr jest kilkanaście niedźwiedzi. Czy mogą być niebezpieczne?


Niektórzy naoglądali się bajek o Misiu Uszatku, Kubusiu Puchatku, Kolargolu czy misiu Yogi. Marzy im się zdjęcie z tym zwierzem, nie mówiąc już o zwyczaju podrzucania mu smakołyków. - Niedźwiedź nie jest misiem z bajki - przypomina Filip Zięba, największy specjalista od niedźwiedzi w Tatrzańskim Parku Narodowym.

 


- Realne zagrożenie ze strony niedźwiedzia jest małe, jednak zupełnego bezpieczeństwa nikt nie może zagwarantować. Trzeba wiedzieć, jak się zachować w razie spotkania z nim - wyjaśnia.


Były groźne, kiedy do nich strzelano
Od początku XX wieku w Polskich Tatrach zdarzyło się tylko dziesięć przypadków ataków niedźwiedzia na człowieka. Najczęściej atakowały drapieżniki, które wcześniej zostały postrzelone przez myśliwych czy kłusowników. Odkąd w Tatrach nie strzela się do niedźwiedzi, nikt z ludzi nie zginął w ich łapach. Do tragedii dochodziło, kiedy były prześladowane.

 

 

W sierpniu 1918 roku niedźwiedzica rzuciła się na leśnego Pawlikowskiego - zdarła mu skórę z głowy, złamała 2 żebra, pogryzła po rękach i nogach. Mężczyznę uratował pies, który zaatakował w tym czasie młodego niedźwiadka, odwracając w ten sposób uwagę samicy. 14 sierpnia 1927 roku w Rzepiskach niedźwiedzica zabiła kobietę zbierającą grzyby. Ta sama samica zaatakowała w 1927 roku jeszcze dwukrotnie. W Osturni (dziś tuż za granicą słowacką) pobiła łapami dwóch chłopców, którzy odpędzali młode niedźwiadki od owiec. Jednego z chłopców zabiła - rozbiła mu czaszkę. Po tych zdarzeniach niedźwiedzica została zabita. Po wojnie nie było już tak drastycznych przypadków.


W czerwcu 2000 roku pracownicy schroniska w Pięciu Stawach, schodzący wieczorem do Doliny Roztoki, weszli pomiędzy niedźwiedzicę a jej młode. Uciekając, jeden z mężczyzn przewrócił się złamał nogę i rozbił sobie głowę.


Rok później poniżej Chaty pod Rysami niedźwiedzica próbowała wyrwać plecak 12-letniemu turyście z Wrocławia. Spotkanie ze zwierzem skończyło się dla chłopca lekkimi zadrapaniami i ugryzieniem go w łydkę.


Ostatni niebezpieczny wypadek zdarzył się we wrześniu ubiegłego roku po stronie słowackiej. Pomiędzy Szczyrbskim Jeziorem a Podbańską niedźwiedź zaatakował 64-letniego grzybiarza. Ugryzł go w łokieć i dotkliwie podrapał po klatce piersiowej, łamiąc mężczyźnie cztery żebra.


Co robić, gdy Go spotkamy?
Niedźwiedź nie lubi być zaskakiwany, dlatego, by uniknąć spotkania z nim, nie należy się zachowywać zupełnie cicho. Ma dobry słuch, więc usłyszy nawet cichą rozmowę i w porę usunie się. Gdy już go zobaczymy, powinniśmy się wolno wycofać. Nagłe ruchy mogą wzbudzić w nim agresję. Trzeba rozejrzeć się, czy nie weszliśmy pomiędzy matkę a młode lub nie przeszkodziliśmy w uczcie - wtedy atak jest bardzo prawdopodobny. Trzeba się jak najszybciej oddalić, bez gwałtownych ruchów. Przy bezpośrednim spotkaniu niedźwiedź powinien nam zejść z drogi. Jeśli zacznie biec w naszą stronę, jest szansa, że to markowany atak.

 

Ucieczka niewiele nam może dać - niedźwiedź potrafi biec z prędkością 50 km/ha. Także wyjście na drzewo nie sprawia mu kłopotu. W USA podręczniki radzą, by w takich przypadkach po prostu położyć się na brzuchu, rękami osłonić głowę i udawać martwego. Nie zdejmować plecaka, bo ten może być dla nas ochroną. Niedźwiedź nie chce z nami kontaktu, raczej zejdzie nam z drogi. Jedynie zsynantropizowane niedźwiedzie, czyli takie, które przyzwyczaiły się do obecności człowieka, mogą szukać kontaktu z człowiekiem. Także obecność psa może spowodować, że niedźwiedź się nami zainteresuje.


Siwa nie boi się ludzi
Taką zsynantropizowaną niedźwiedzicą jest Siwa, matka dwóch młodych niedźwiadków. W poniedziałek 23 maja parkowcy musieli ją uśpić i założyć jej obrożę telemetryczną. Dzięki niej zwierzę może być bez przerwy monitorowane. Obroża jest z nadajnikiem, natomiast parkowcy posiadają dwa zestawy odbierające sygnały. W ten sposób mogą zwierzę zlokalizować, a dzięki temu obserwować, śledzić jego trasy, lepiej poznawać jego zwyczaje i określić ściśle obszar, na którym się porusza. Siwa zatraciła naturalny lęk przed człowiekiem. Pasła się na otwartych przestrzeniach. Mimo że parę razy została skarcona przez pracowników TPN nieszkodliwymi dla niej gumowymi kulami, nadal trzyma się blisko szlaków.


Kilkanaście dni temu, kiedy jeden z turystów chciał zrobić zdjęcie młodemu niedźwiadkowi z telefonu komórkowego, samica ruszyła za nim. Na szczęście udało mu się uciec. Wcześniej kilka razy przegoniła pracowników TPN-u. Turyści widywali ją często w pobliżu szlaków.

 

 

W poszukiwaniu partnerki
Inny z tatrzańskich niedźwiedzi, którego pracownicy Parku nazwali Borcokiem, ostatnio także się uaktywnił. Powodem są zbliżające się gody. Samiec intensywnie szuka partnerki.

 

 

Borcok to jeden z trzech niedźwiedzi, którym pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego założyli obrożę telemetryczną. Kilkanaście dni temu pracownicy Parku zauważyli, że Borcok odebrał upolowanego przez wilki jelenia. Przebieg zdarzenia można było odtworzyć dzięki pozostawionym na śniegu tropom. W polowaniu na Polanie Kondratowej uczestniczyły co najmniej 3 wilki. Po stoczonej walce niedźwiedź odebrał im zdobycz. Samiec przeciągnął padlinę w inne miejsce, zagrzebał w śniegu i ściółce, tworząc tzw. „mogiłę”. Spał na niej, po przebudzeniu posilił się, pokrążył po okolicy, przeciągnął zdobycz w inne miejsce, aż w końcu zjadł resztę.


- To jest normalne zachowanie. Wilki i niedźwiedzie żyją tu, spotykają się na padlinie. Zwycięża silniejszy - przekonuje Filip Zięba. Dzięki obroży możemy dowiedzieć się, jak funkcjonuje niedźwiedź, w jaki sposób i kiedy przechodzi przez szlaki turystyczne - tłumaczy.


- Nasz Borcok to dorosły samiec, porusza się na przestrzeni ok. 17 tys. km kwadratowych (TPN ma obszar 22 tys. km - dop. redakcji). Unika ludzi. Przez szlaki turystyczne przechodzi, kiedy nie ma ruchu. Nie podchodzi pod budynki. Jest tak ostrożny, że od czasu założenia obroży widziałem go tylko raz i to z dużej odległości. Borcok monitorowany jest od roku. Parkowcy nie znają dokładnie jego wieku. - Żeby dokładnie określić, ile niedźwiedź ma lat, trzeba by wyrwać mu ząb. I tak jak po słojach na drzewie, tak po słojach na zębie można obliczyć wiek. Takie badania wykonywane są tylko w USA i w Skandynawii - tłumaczy Filip Zięba.

 

Podobne problemy są z policzeniem niedźwiedzi na danym terenie. Dlatego można mówić tylko o szacunkach. Po polskiej stronie Tatr jest około 12-16 niedźwiedzi. - To jedno z większych zagęszczeń w Europie - podkreśla Filip Zięba. Gody wśród niedźwiedzi rozpoczną się pod koniec maja i będą trwać jeszcze na początku czerwca. Samce już teraz wyruszyły na poszukiwania partnerki.

 

 

Próbują jednocześnie przepędzić rywali. Borcok w zeszłym roku swojego rywala… zjadł. Jego ofiarą padł młody, 2-letni niedźwiadek. Miłosne zbliżenie będzie krótkotrwałe, bez gier wstępnych. Niedźwiedzie nie są monogamiczne, więc najprawdopodobniej i Borcok na jednej partnerce nie poprzestanie.


Beata Zalot

Źródło: www.tygodnikpodhalanski.pl

 

 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Goryonline
 
2017-07-25
Tylko w GÓRACH
 

Nordic Walking i podróż przez dziki Kirgistan

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-07-23
Tylko w GÓRACH
 

W tatrzańskim numerze: Góry, gdzie pieniądze są zbędne…

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-07-20
Tylko w GÓRACH
 

Zapiski na marginesie reklam wspinaczkowych cz. I

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-07-18
Tylko w GÓRACH
 

W tatrzańskim numerze GÓR: Kieżmarski Szczyt turystycznie

Komentarze
0
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com