W historii magazynow wspinaczkowych ostatnia publikacja w GORACH nie ma precedensu...
Mam nadzieje, ze sporo z Was widzialo juz magazyn i pewnie wiekszosc ma wyrobiona opinie!
***
Majac juz w pelni przedyskutowane wszystkie szczegoly z redakcja z poczatkiem kwietnia, i wyznaczonym terminem pojscia do druku w polowie maja, czasu bylo naprawde niewiele. Szczegolnie, ze do zgrania byly nie tylko moj grafik z napietym terminarzem Dave'a, ale rowniez dostepnosc odpowiedniego studia w dogodnej lokalizacji. Po pierwszej rozmowie telefonicznej okazalo sie, ze Dave nie ma problemu z pozowaniem w kilcie (ufff!), jednak z powodu prac nad produkcjami telewizyjnymi dla BBC jedyny dostepny termin na sesje fotograficzna dla GOR wypadal w niedziele 25 kwietnia na nie wiecej jak 3 godziny, najlepiej w Glasgow. Coz... W poszukiwaniu odpowiedniej lokalizacji odwiedzilem w sumie 3 studia fotograficzne (dwa w Glasgow i jedno w Edynburgu), ostatecznie, okazalo sie, ze najlepszym rozwiazaniem bedzie uzycie studia w Edynburgu, a nie w Glasgow, co wiazalo sie z drobnymi negocjacjami w zwiazku z koniecznoscia zmiana planow podrozy Dave'a.
Sesje testowe nie zdarzaja sie czesto, dzieje sie tak z dwoch oczywistych powodow, dodatkowych kosztow oraz czesto braku czasu... W naszym przypadku, majac jedynie, ciasno wygospodarowane trzy godziny na wykonanie 4 portretow, w malo komfortowej sytuacji dla mojego goscia, oraz pamietajac, ze drugiej szansy nie bedzie, uznalem, ze kosztem mojego czasu 'testshoot' jest konieczny... 'Testshoot' jest przede wszystkim okazja na sprawdzenie krok po kroku naszej wizji artystycznej oraz przede wszystkim sprawdzenia sprzetu.
Rozpatrujac dowolne zlecenie, moim glownym zalozeniem jest, takie przygotowanie sie do wykonania zadania, aby w momencie jego realizacji miec szanse skoncentrowania sie tylko i wylacznie na procesie tworczym. To taki specyficzny rodzaj 'martwienia sie na zapas'.
Inspiracja byly dla mnie zarowno zdjecia z sesji Kingi Baranowskiej dla Twojego Stylu z poczatku 2009 roku, jak rowniez zdjecie Denisa Van Hoek... Podpatrywanie i kopiowanie jest w fotografii najlepsza forma nauki! I chociaz zdjecia z Denisem byly dla mnie inspiracja pod wzgledem oswietlenia, osobiscie chcialem podejsc do tej sesji troche inaczej... Fotografia w studio daje nam przede wszystkim szanse na pelna kontrole swiatla, jego jakosci (soft, hard, specular), ilosci (mocy) oraz rozlewu.
W dzien zdjeciowy, pojawilem sie w studio na dwie godziny przed przybyciem Dave'a. Dajac sobie wystarczajaca ilosc czasu na krotka rozmowe z wlascicielami studia, rozpakownanie sprzetu i strzelenie kilku klatek w celu wyznaczenia ekspozycji... Sesje rozpoczelismy od portretu w kilcie, przechodzac szybko do zimy, tradu i na sam koniec boulderingu... 2,5 godziny pozniej moglem powiedziec 'job well done!'
Softbox po lewej i prawej stronie, beauty dish + grid nad glowa, mala SB-24 + snoot uzyta do oswietlenia twarzy. Uzycie softbox'ow z lewej i prawej strony pomoglo mi w bardziej delikatny sposob odseparowac sylwetke Dave'a od tla. Beauty dish + grid daje bardzo kierunkowe ostre swiatlo, i takie combo uzyte wprost nad glowa chociaz znakomicie podkresla rysy twarzy to wymaga wypelnienia cieni pod oczami i nosem. Z pomoca przyszla mala SB-24 + snoot.
Lista wykorzystanego sprzetu:
Canon 5D mkII, Sigma 28-70mm 2.8, Bowens Gemini 500W x3, softbox x2, beauty dish + grid, teleskopowe ramie, SB-24 + snoot + grid, zestaw Pocket Wizard'ow.
Czytaj wiecej:
On assigment: Studio shoot with a bad ass climber... part 1
pozdrawiam serdecznie
Lukasz Warzecha -
LWimages.co.uk
ps. sam juz nie wiem, co jest wiekszym sukcesem... moja publikacja w GORACH, czy fakt, ze na zyczenia Dave'a Mamy, portret w kilcie zawisnie na scianie w Jego rodzinnym domu? ;-)