Duzo chodziłam po górach i po polskich i poza granicami polski i zawsze w gronie kolegów bo jak oni to mowili dizewczyn nie biora bo sa mało wytrzymalne . ja chyba złamałam te regółe bo mówili na mnie "CHARPAGAN" czyli ktos taki nie do zdarcia który nigdy sie nie poddaje .
I ja chyba rzeczywiście taka jestem . Jak pamietam 1 razy tylko zawróciła i to spod góreczki takiej jak Grzes w tatrach zachodnich . Ale warunki były tak ciężkie że nawet ja zwana charpaganem nie podołałam . Obchodziłam całe karpaty rumuńskie pół ukrainy , Dolomity i Alpy ale nigdy nie zdazyło mi sie zawracać czy nie podołac . Chyba nie tylko fizycznie ale przede wszystkim miałam silna psychikę , która nie pozwalała mi odpocząć tylko brnąc przed siebie i do celu .
teraz troche przystopowałam ale to dlatego ze stałam sie mama 2 wspaniałych córek , nie ryzykuje juz jak wczesniej . Chodzimy cała rodzinka po górach tych nieco mniejszych . Chciała bym bardzo zarazic dzieci swoja pasja i miłościa do gór .
zacytuje tu piekne słowa ks. R. Rogowskiego
"Chodząc po górach odkrywamy głębię zbratania ze skałą i wyśokością , ze szczytem i przepaścią , ze śniegiem i gwiazdami z wiatrem z przestrzenia .
Odkrywamy wartość ludzkiej przyjaźni i wierności , solidarności i poświęcenia . Poznajemy szczęście ludzkiego usmiechu i slony smak ludzkich łez .
Przekonujemy sie doświadczalnie o sluszności słów G.Rebuffata "Jak prawdziwa jest przyjaźń , która zazna tak czystych radości i tak ciężkich doświadczeń! "
inteligencja i mozliwości fizyczne mają cierpki smak i nie wystarczają , jeżeli serce masz oschłe .
Piekno gór swoboda wielkich przestrzeni i twarda radośc wspinaczki pozostana zimne i ubogie jeżeli zespołu nie łaczy przyjaźń zrodzona z podziwu i przywiazania ze wspólnie prowadzonej walki i dzielonych razem radosci .
Bo góry to nie tylko alpinizm i przygoda to nie tylko wysiłek i ryzyko , to nie tylko radośc zwyciestwa czy gorzki smak porazki .
Góry to styl zycia..."