facebook  youtube  vimeo
Górski magazyn sportowy - Góry
2010-05-10

Wyspa tajemnic. Nie jestem płetwonurkiem (filmik)

Jedna burza zmienia wszystko
Reklamy Avatara draznily mnie swoja natarczywoscia wciskajaca sie w mozg. Nie widzialem tego filmu, a jednak z przekory i buntu, opowiedzialem sie za obrazem zony rezysera - Kathlyn Bigelow. Podobala mi sie opowiedziana przez nia historia rozbrajacza min, ktory balansuje na krawedzi daznosci do zolnierskiej perfekcji  i szalonej fascynacji ryzykiem. Film zrobiony w konwencji dokumentu wciagal emocjami i akcja. W przeciwienstwie do Avatara nagrodzony Oscarem The Hurt Locker. W pulapce wojny jest  osadzony w tradycyjnym nurcie kina, bez epatowania efektami specjalnymi, bez komputerowej animacji, bez sztucznych krain i wymyslonych spoleczenstw. Zaraz potem poszedlem na najnowszy film Martina Scorsese - Wyspa tajemnic. Wyszedlem z kina z przywrocona wiara w piekno sztuki filmowej. Tytulowa wyspa jest scisle strzezony miejscem odosobnienia dla szczegolnie niebezpiecznych, chorych psychicznie przestepcow. Ktoregos dnia, pacjentka Rachel Salando znika z zamknietej celi i nikt nie potrafi wytlumaczyc tego zdarzenia. W celu wyjasnienia tajemnicy, do szpitala przyjezdza agent specjalny Teddy Daniels (Leonardo Di Caprio). Po wstepnym rozpoznaniu sytuacji i oburzeniu brakiem wspolpracy ze strony personelu medycznego zamierza opuscic wyspe, ale... Ale nadchodzi huragan i nikt nie moze sie stamtad wydostac. Zagadka miejsca i ludzi wyjasnia sie dopiero na koncu filmu nadajac sens wszystkim wydarzeniom. Gdyby nie huragan, to pewnie pozostalibysmy nioswieceni, pograzeni w niezrozumieniu sensu wydarzen i tajemnic postaci. Wspaniala rezyseria, gra aktorow, scenariusz, zdjecia i sposob opowiadania historii wydobyly ze mnie  napiecie, strach i radosc z ogladania dobrego filmu. Najbardziej podobalo mi sie wprowadzenie do akcji huraganu, ktory sila i zywiolem zmienil bieg zdarzen. To stalo sie zupelnie tak jak u mojego ulubionego Akiro Kurosawy, gdzie wiatr zawsze zapowiadal zmiany i niezwykle wydarzenia wplywajace na losy bohaterow.

Zaraz po wyjsciu z kina wspominalem swoja ostatnia burze na El Capitanie. Jest cos w tym, ze czasami zywioly i przeszkody nadaja sens temu co robimy. Przeciez caly czas wspinajac sie na Tangerine Trip myslalem "co ja tutaj robie, dlaczego wybralem te droge, skoro wczesniej wspinalem sie na o wiele trudniejszych?". Pozniej zrozumialem, ze sens temu przejsciu nadala burza. W trakcie wspinania troche "nudzilem" sie droga, ktora nie byla spelnieniem szczytu moich marzen. Jednak walka, do ktorej zostalem zmuszony na zawsze pozostanie w mojej pamieci. Niespodziewane nadejscie burzy zmienilo wszystko i zmusilo mnie do sprawdzenia swojej zdolnosci do przetrwania. Dzisiaj wspominam to z usmiechem, a zwlaszcza moment, w ktorym z braku zywnosci zajadalem skory od pomaranczy. Mimo zimna i szalejacej burzy nakrecilem tez krotki film - "Nie jestem pletwonurkiem".




A co przyniesie jutro…?
www.reganclimbing.com
www.blog.reganclimbing.com

 
 
jacol - 2010-05-17 20:04:49
a moim idolem byl pewien francuz o tym samym imieniu....
 
Regan
...i góry.

 
 









Góry magazyn sportowy
góry | skały | baldy | relacje | artykuły | będzie | było | skitury | slackline | miejscówki | biblioteka | film | foto | ludzie | nasze skały | biznes info | szpej | katalogi | testy | poradnik | Bezpiecznie w GÓRACH: GOPR / PZU | poradnik GORE-TEX | społeczność | bloGORY | hyde park | forum | GÓRY archiwum | prenumerata | sklep GORYonline | PolarSport | Marabut | konkurs | ostatnio dodane |
O nas | Reklama | Kontakt | Praca

Copyright 2004 - 2012 Goryonline.com