Aktualnie, zarówno na świecie jak i w Polsce, furorę zaczyna robić odzież z materiału znanego ogólnie pod nazwą soft shell. Pamiętajmy jednak, że bardzo dużo zależy od producenta tkaniny.
Warstwa pierwsza zewnętrzna
Aktualnie, zarówno na świecie jak i w Polsce, furorę zaczyna robić odzież z materiału znanego ogólnie pod nazwą soft shell. Pamiętajmy jednak, że bardzo dużo zależy od producenta tkaniny. Co z tego, że bluza będzie miała bardzo dobry krój, doskonałe wykończenie, jeżeli sam materiał będzie słabej jakości – szybko niszczący się, czy też w ogóle nie „oddychający”?
Warto więc kupować sprawdzone produkty wyprodukowane z tkanin najlepszych firm świata (chodzi o producentów różnorakich materiałów). Należy jednak przy tym pamiętać, że wiele wiodących firm outdoorowych ma swoje własne tkaniny i o kilku soft shellach z takich właśnie firmowych materiałów użytkownicy mają też jak najlepsze zdanie.
Na zimę, zarówno w przypadku bluzy jak i spodni, warto wybrać softshell’a posiadającego mebranę.
Krój. Jesteśmy przy zimie, zatem niezbędny wydaje się być kaptur. Pamiętajmy, by można go było naciągnąć nie tylko na głowę – ale i na głowę z kaskiem. Warto podczas przymierzania w sklepie pożyczyć na tę chwilę kask. (Niektóre modele są projektowane w ten sposób, iż kaptur zakłada się w nich pod kask – osobiście nie polecam). Co do kaptura, to na zimę kaptur powinien być raczej na stałe, czyli nie odpinany, ani nie chowany w kołnierz (właściwie jako techniczne kroje powinniśmy traktować tylko te z integrowanym kapturem). Rękawy powinny być dłuższe oraz powinny mieć specjalny krój, np. klin pod pachami - bardzo rzadko stosowana rzecz. Pierwszy raz zauważyłem to w kurtkach legendarnej już kanadyjskiej firmy Arc'teryx. Z tego co wiem, taki krój w swoich kurtach z Primaloftu* i kurtkach softshellowych stosuje regularnie tylko jedna polska firma. Musimy sprawdzić, czy przy podniesieniu ręki do góry mankiety nie znajdują się w okolicach łokci lub żeby cała kurtka nie unosiła się, ukazując nasze gołe plecy.
Bardzo fajnym patentem jest wszyte na stałe coś a’la rękawiczki z uciętymi palcami, które zapewniają dodatkowy komfort termiczny (patent ten żartobliwie zwany jest systemem kciuk in).
Krój bluzy powinien być raczej obszerny, a to dlatego żeby w razie czego zmieścić pod nią bardzo cienki „sweter z Primaloftu*” lub kamizelkę primaloftową* (częściej praktykowany sposób). Istnieje jednak szkoła, która nie bierze pod uwagę używania pod bluzą „docieplacza”, wtedy krój bluzy jest raczej przylegający do ciała. Pamiętajmy tylko, żeby nie przesadzić z tą obcisłością, co by nam bluza ruchów czasami nie krępowała...
Zamki. Aktualnie jest szał na zamki nieprzemakalne. Pamiętajmy jednak, by nasz bluza miała pod zamkiem „listwę” materiału, chroni to przed powstawaniem „stref zimna”. Zamki same w sobie dobrze jak są firmy YKK – chyba najlepszej firmy w tej branży. Warto pamiętać o tasiemkach na końcówce zamka ułatwiającej zapinanie i odpijanie w grubych rękawiczkach.
Kieszenie powinny mieć taki krój, by móc z nich korzystać po założeniu na bluzę uprzęży. Ściągacze dwa – jeden w kapturze, drugi na dole bluzy.
Uwagi po latach:
Parę lat temu przeprowadzono w naszym środowisku dość nagłośniony test kurtek softshellowych. Wygrała go kurtka, którą rok później producent sam z siebie przestał produkować, a która była tak fatalna, iż z kilku moich znajomych, którzy ją nabyli (a kosztowała krocie, bo podaj coś około 1100 złotych), wszyscy ją sprzedali i twierdzili, iż był to najgorszy softshell, jakiego używali.
Na jej podstawie chciałbym napisać, czego dobry softshell nie powinien:
- nie powinien mieć wzmocnień z jakiegoś dodatkowego materiału – wzmocnienia te namakają, dużej schną, sprawiają, iż tworzą się strefy zimna, zwiększają wagę kurtki, a to wszystko niepotrzebnie, gdyż dobry materiał softshellowy jest sam w sobie dość mocno odporny na urazy mechaniczne;
- nie powinien ważyć więcej niż 550-600 gram, i to taki model z membraną na zimę, na lato bez membrany waga powinna oscylować wokół 400 gram lub niżej.
Spodnie. Oczywiście również softshellowe. Krój - ogrodniczki, z podniesionym tyłem (żeby nie podwiewało). Raczej bez wzmocnień (tak samo w przypadku bluzy) - jedną z właściwości materiału soft shell jest jego zwiększona odporność na urazy mechaniczne. Specjalny krój nogawek, który najprościej opisać w ten sposób – mając ubrane spodnie w pozycji wyprostowanej, w okolicach naszych kolan powinniśmy mieć nadmiar materiału. Nadmiar ten podczas zgięcia nogi w kolanie powoduje, iż nogawka nie podnosi się, ani nie krępuje naszych ruchów. Od razu dodamy, że znalezienie takich spodni na polskim rynku jest niezwykle trudne. Zamki. Watro zwrócić uwagę, by zamki znajdujące się po obu bokach, pod biodrami, służące do zdejmowania spodni, miały możliwość odpinania się także od dołu do góry – będą mogły wtedy służyć jako wywietrzniki. Niektóre modele mają tak zamontowane szelki, że po rozpięciu wspomnianych wyżej dwóch zamków tworzy się tzw. klapa, umożliwiająca załatwienie potrzeb fizjologicznych bez zdejmowania spodni. Ma to swoich zwolenników. Druga szkoła mówi, żeby spodnie miały szelki w położeniu „normalnym”, gdyż przy noszeniu plecaka tył spodni podwija się w dół, a co z tym idzie „robi się zimno w nery...” Zamki u dołu nogawek powinny mieć długość umożliwiającą takie rozpięcie nogawek, by założenie spodni przez buty nie stanowiło zbyt wielkiego problemu. Idealne by były spodnie rozpinane na całej długości – można takie znaleźć;-) również w Polsce – gorąco takie polecam.
Śniegołapy – kwestia indywidualnych preferencji, wielu wspinaczy nie używa. Jeśli są fajne, jak istnieje funkcja umożliwiająca ich wypięcie (też można takie spodnie już w Polsce znaleźć). Prostym rozwiązaniem, które nasze spodnie powinny posiadać, są dwie dziurki, po jednej z każdej strony nogawki. Po przewleczeniu przez nie cienkiego repika, podczas chodzenia w głębokim śniegu, nogawka nie podwija się i dość mocno przylega do cholewki buta.
Przy tej okazji parę słów o „stoptutach”. I znów, szkoły są różne. Przeciwnicy twierdzą, iż nawet te z tkanin oddychających, powodują zapacanie się nogi (należy tutaj pamiętać, że nie mając ciepłych butów, użycie „stoptuta”, a jeszcze lepiej „overboota” jest wskazane w celu podniesienia naszego komfortu cieplnego). Zwolennicy uważają natomiast, że bez nich się nie da... Wielu nie używającym na podejściach najczęściej wystarcza wspomniany wyżej patent z repikiem. Jeśli zdecydujemy się na zakup „stoptutów”, to tylko takich o bardzo prostym sposobnie montowania, czyli żeby zamiast zamka był szeroki rzep, łatwo się je zakłada i nie ma się co w nich zepsuć. Bardzo fajnym rozwiązaniem jest taki malutki, króciutki „stoptucik”. Jest on zrobiony z rozciągliwego materiału, bez zamka, ma około 15-20 cm długości i nakłada się go na nogę przed założeniem buta. Potem po założeniu już buta, owego „stoptucika” naciąga się na jego górną krawędź uniemożliwiając w ten sposób dostanie się do środka śniegu – niektóre buty mają coś takiego przyszyte na stałe. Świetny patent. Gorąco polecam, sam od kilku lat stosuję.
Uwagi po latach:
Okazało się, że można tak wyprofilować normalne spodnie (nie ogrodniczki), iż nie opadają i nie generują nam „gołych pleców”. Muszą mieć jednak lekko podniesiony tył i posiadać dobry pasek. Ich zaletą nad ogrodniczkami jest zdecydowanie niższa waga.
Warstwa druga zewnętrzna
Ten fragment może być najbardziej kontrowersyjny. Wielu początkujących adeptów wspinaczki nie wyobraża sobie jakiekolwiek górskiej działalności bez grubego, pancernego, trzywarstwowego „gore”. A znowu wielu doświadczonych wspinaczy nigdy ich nie używa.... Ale po kolei. Ich największą wadą jest duży ciężar, bardzo często mają stosunkowo słabą „oddychalność” i krepują ruchy.
Zatem co proponujemy - jako nasze podstawowe ubranie traktujemy softshell’a, w niego ładujemy pieniądze (w końcu to on będzie najczęściej i najbardziej eksploatowany). Wybierając kurtkę zewnętrzną kierujmy się głownie kryterium wagi, kroju. Wagi, bo przez dużą część czasu będziemy ją nosić w plecaku (wydaję się, że 500g to już dużo), kroju – najlepiej niech będzie dokładnie taki sam, jak w przypadku bluzy softshell’owej.
Można też zaczerpnąć rozwiązań z innych dyscyplin sportów zimowych. Na przykład świetnie sprawdzają się spodnie i kurtki zaprojektowane dla użytkowników nart biegowych. Po zwinięciu mieszczą się w woreczku wielkości większego telefonu komórkowego. Świetne kurtki i spodnie robią też firmy oferujące sprzęt i odzież dla skiturowców.
Zwróćmy też uwagę na to, iż za cenę jednej, „azbestowej” - jak czasami nazywa się ciężkie texy - kurtki, można kupić dwie, trzy lżejsze i bardziej przydatne w użyciu. Dlatego nie jest prawdziwe stwierdzenie, iż lekkie kurtki są tylko dla „bogaczy”, bo się szybko niszczą. W sumie za te same pieniądze mamy sprzęt, który starcza nam na dłużej. Ich dużą zaletą w przeciwieństwie do tych „pancernych” modeli, jest też rozciągliwość niekrępująca ruchów. Kiedy używamy lekkiej kurtki? W trakcie jednodniowego wspinania tatrzańskiego lub alpejskiego zdarzy nam się to tylko podczas podejścia w naprawdę mokrym śniegu (spodnie) lub podczas opadu śniegu (kurtka). W innych przypadkach zestaw softshellowy spokojnie wystarcza.
Inna sprawa ma miejsce podczas wspinania w wodnym lodzie, gdzie warto być ubranym zarówno w spodnie jak i kurtkę z texu Jest to ta jedna z nielicznych działalności zimowych, gdzie zrozumiałe jest używanie tych pancernych modeli kurtek i spodni. Po prostu zbyt często lodospady ociekają całe wodą, a jak wiadomo, nikt nie lubi być mokry. Więc jeśli tylko na tym chcecie się skupić, może warto zainwestować w jakiś lepszy model texu, w zamian, na przykład, za zrezygnowanie ze spodni softshellowych, lub wybranie mniej technicznego, a przez to tańszego modelu bluzy shellowej.
Kilka uwag na koniec. Jeżeli zdecydujecie się, by to kurtka softshellowa była waszą warstwa zewnętrzną, przy zakupie takowej zwrocie uwagę na jej nieprzemakalność (powinna być raczej wyższa niż niższa). Niektóre firmy już zaczęły dzielić swe produkty softshellowe na trzy grupy w zależności od przeznaczenia – ale pamiętajcie wraz ze wzrostem nieprzemakalności membrany spada jej „oddychalność”.
Uwagi po latach:
Ostatnio, z czego bardzo się cieszę, wróciłem do wspinania lodowego, właściwie tej zimy wspinałem się tylko w lodzie. Po raz kolejny zrozumiałem, iż dla mnie jest to kwintesencja wspinania zimowego – wspinasz się po czymś ulotnym, dziś to jest, jutro nie ma... Taka mała magia...
Ale wracając do tematu. Z powodu działalności lodowej, praktycznie cały czas wspinałem się w spodniach i kurtce texowej (dokładnie z membrany Event, super materiał bardzo byłem z niego zadowolony). Były to raczej spodnie i kurtka z gatunku tych „pancerniejszych”. Powiem szczerze, że w dziewięćdziesięciu procentach dni spędzonych na wspinaniu nie wyobrażałem sobie działania bez tego zestawu, było tak bardzo mokro...
Co więcej, dużo ostatnio czasu spędzam na nartach. Podczas tych miłych chwil również jestem w kurtce i spodniach z dobrego i grubego „texu”.
Do czego zmierzam?
Żeby jednak pamiętać o tym, iż zestaw softshellowy jest słabo odporny na wilgoć i dobry zestaw hard shell’a jest nam czasem po prostu niezbędny.
* Primaloft – tkania, która w ostatnich latach zawojowała cały świat, już niedługo się jej przyjrzymy, obiecuję;-)
Do usłyszenia niedługo!