facebook  youtube  vimeo
Górski magazyn sportowy - Góry
2010-02-24

Zostają góry.

Przez okno widzę zaśnieżone samochody i machających miotłami sąsiadów. Wróciłem do życia, a za mną jak zawsze zostały góry...

Przez okno widzę zaśnieżone samochody i machających miotłami sąsiadów. Wracam do życia, a za mną jak zawsze Zostają góry.

Po ostatnim wspinaniu w Glen Coe przenieśliśmy się w rejon Creag Meagaidh. Sąsiadująca ściana Coire Ardair jest najdłuższą w Wielkiej Brytanii, wiec stając na szczycie porządnie czułem to w nogach. W tym rejonie, położonym dość nisko, dobre warunki do wspinania trafiają się bardzo rzadko, ale w tym tygodniu mięliśmy szczęście, wiec z niepohamowana zachłannością zrobiliśmy dwie drogi w ciągu dnia. Wspinałem się z Gregorem, a Pat związał się z Rollandem idąc do innej doliny. Szkoci przed wyjściem w góry mówią tyko, w jakim rejonie chcą się wspinać, a drogi wybierają dopiero pod ścianą. O wszystkim decydują warunki, które potrafią drastycznie zmienić trudności. Po tym wyjeździe nauczyłem się pytać zamiast o drogę, to o ścianę lub rejon. Tym razem lód był w doskonałym stanie, a dzień bardzo zimny, wiec wybraliśmy drogi lodowe. Na początku przeszliśmy The Pumpkin (V, 5) na Coire Ardair, ale Gregor był ciągle niedowspinany, wiec nacisnął na poprawienie wyniku dnia i wbiliśmy się w Smith’s Gully (V, 5), które skomentował: “To było prawdziwe szkockie pieć!!!”. Miał racje – sześćdziesiąt metrów bardzo stromego lodu o różnej konsystencji potwierdzało klasę drogi już na pierwszym wyciągu. Dalej było łatwiej, ale i tak skończyliśmy o zmierzchu, a długie zejście oglądaliśmy w snopie światła czołówek. Do parkingu doszliśmy w nocy, a samochód Gregora odpalił dopiero za trzecim razem. W sumie nie było to dziwne, bo termometr wskazywał -25 stopni C. Na szczęście nie musieliśmy biwakować w aucie i szybko odjechaliśmy zostawiając za sobą szkockie wspomnienia…
                                                              *********

„Zostają góry” – ten tytuł przyciągnął moja uwagę zaraz po otworzeniu strony. Nigdy nie spotkałem Piotra Morawskiego, ale zawsze wczytywałem się w jego felietony publikowane w „Górach”. Piotr robił wielkie drogi w dobrym stylu, ale tez przez swoje pisanie, pomagał zrozumieć góry. Po prostu dziękuję tym wszystkim, którzy włożyli prace i wysiłek w wydanie zbioru jego tekstów i zostawienie śladu po nim. Jeszcze raz - dzięki za te książkę! http://www.goryonline.com/Piotr_Morawski_Zostaja_gory_slowo_wstepne,7768,332,0,0,F,news.html
http://www.goryonline.com/Piotr_Morawski_Zostaja_gory._Opowiadania._Felietony._Wspomnienia,7767,332,0,0,F,news.html
Patrząc na okładkę i spis treści przypomniał mi się wiersz ks. Jana Twardowskiego:

Zaufałem drodze

Zaufałem drodze

wąskiej

takiej na łeb na szyję

z dziurami po kolana

takiej nie w porę jak w listopadzie spóźnione buraki

i wyszedłem na łąkę stała święta Agnieszka

- nareszcie - powiedziała

- martwiłam się już

że poszedłeś inaczej

prościej

po asfalcie

autostradą do nieba - z nagrodą od ministra

i że cię diabli wzięli

(1981)

 

A co przyniesie jutro…?
www.reganclimbing.com

 



 
 
Regan - 2010-02-24 21:37:24
Chyba na cale szczescie, ze nie znamy odpowiedzi....
 
 
Adam Kokot - 2010-02-24 21:06:19
pytanie zostanie, nie ma odpowiedzi na nie ....
 
Regan
...i góry.

 
 









Góry magazyn sportowy
góry | skały | baldy | relacje | artykuły | będzie | było | skitury | slackline | miejscówki | biblioteka | film | foto | ludzie | nasze skały | biznes info | szpej | katalogi | testy | poradnik | Bezpiecznie w GÓRACH: GOPR / PZU | poradnik GORE-TEX | społeczność | bloGORY | hyde park | forum | GÓRY archiwum | prenumerata | sklep GORYonline | PolarSport | Marabut | konkurs | ostatnio dodane |
O nas | Reklama | Kontakt | Praca

Copyright 2004 - 2012 Goryonline.com