facebook  youtube  vimeo
Górski magazyn sportowy - Góry
2009-02-08

Supercanaletta bez lodu!

To bylo naprawdę kilka mocnych dni. Prawdziwy maraton. Podejście do koleby pod ścianę zajęło mi ponad sześć godzin. Po kilku godzinach drzemki w śpiworze pod plachtą NRC podszedłem pod ścianę (kolejne 3 h). Około 6 rano wbiłem się w Supercanalettę...
To bylo naprawdę kilka mocnych dni. Prawdziwy maraton. Podejście do koleby pod ścianę zajęło mi ponad sześć godzin. Po kilku godzinach drzemki w śpiworze pod plachtą NRC podszedłem pod ścianę (kolejne 3 h). Około 6 rano wbiłem się w Supercanalettę. Ku mojemu zdziwieniu kuluar był suchy, a resztki lodu leciały mi na głowę. Warunki w ścianie były najgorsze z możliwych: odspojone od ściany płaty lodu dudniły złowieszczo przy każdym uderzeniu dziab. Czułem, jakbym wspinał się po desce surfingowej! W ciągu kilku godzin przeszedłem tysiącmetrowy mixtowy kuluar z duszą na ramieniu.
 
W obecnych warunkach sam w sobie stanowi osobną drogę po czarnych płytach o trudnościach V, M5. Tą samą drogą wspinało się wcześniej kilku Włochów. Odcinek, który przeszedłem zajął im prawie dwa dni. Przy dobrych warunkach w zasadzie jeszcze ze stycznia nie stanowi większych trudności i jest jedynie 60-stopniowym śnieżno-lodowym terenem. Gdy znalazłem się pod właściwą 800-metrową drogą (Supercanaletta ma 1800 m!), zauważyłem, że na skale brak jest typowo śnieżnych i lodowych odcinków. Spakowany na lekkie wspinanie w non stopie niestety nie byłem przygotowany na wielodniową wspinaczkę i podjąłem decyzję o zjazdach na dół.
 
Niemniej jednak jestem z siebie zadowolony. Nie spodziewałem się tak szybko przejść ten teren, który w Alpach byłby z pewnością autonomiczną ciekawą drogą. Obecnie restuję się w Chalten i zmieniam plany. Skoro mixtowe i lodowe drogi nie istnieją, muszę przestawić się na skałę. Przanoszę się na camp po drugiej stronie ściany. Jutro biorę sprzęt do góry i czekam na kolejne okno pogodowe. Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi czekać za długo...
 
Poza wspinaniem przydarzyla nam się tutaj dość nieciekawa sytuacja. Ukradziono nam torbę z komputerem, jednym z aparatów i ładowarką do drugiego... ARGENTYNA... Jednak całkiem dobrze sobie radzimy. W ścianie robiłem zdjęcia aparatem komórkowym o dość niezłej rozdzielczości. W Chalten udało mi się znaleźć kafejkę internetową, w której jest mozliwość drukowania zdjęć na drukarce z bluetoothem. Po skanowaniu w taki właśnie sposób możecie je oglądać ; )

 
 
murtisia - 2009-02-08 11:32:00
gratuluję :+) Polak potrafi :)) ....
 
Yeti
"4 ŻYWIOŁY"

 
Sponsorzy
 









Góry magazyn sportowy
góry | skały | baldy | relacje | artykuły | będzie | było | skitury | slackline | miejscówki | biblioteka | film | foto | ludzie | nasze skały | biznes info | szpej | katalogi | testy | poradnik | Bezpiecznie w GÓRACH: GOPR / PZU | poradnik GORE-TEX | społeczność | bloGORY | hyde park | forum | GÓRY archiwum | prenumerata | sklep GORYonline | PolarSport | Marabut | konkurs | ostatnio dodane |
O nas | Reklama | Kontakt | Praca

Copyright 2004 - 2012 Goryonline.com