facebook
 
baner
znajdź partnera
nowy numer GÓR
 
 
 
 
 
baner
szukaj
 
 
 
Nasz kanał RSS
2017-03-03
 

Biełucha

W rozległej grupie górskiej jaką jest Ałtaj, wyróżnia się kilka podjednostek: Ałtaj Właściwy – na terenie Rosji i Kazachstanu, Ałtaj Mongolski – na terenie Mongolii i Chin oraz Ałtaj Gobijski – w Mongolii. Najwyższym pasmem jest Grzbiet Katuński z Biełuchą w Ałtaju Właściwym. Fragment ten ma zarazem najbardziej wysokogórski charakter i cechuje się największym zlodowaceniem. Lodowce są źródłem rzeki Katuń, dopływu Obu. Większa część Grzbietu Katuńskiego znajduje się w Kraju Ałtajskim, który jest autonomiczną republiką Federacji Rosyjskiej, pozostały fragment znajduje się na terytorium Kazachstanu.

 

Klimat jak z Tolkiena – Siodło Berelskie, miejsce naszego biwaku.
Fot. Tomasz Skrzydłowski

 

W sierpniu 2002 roku, wraz z czwórką kolegów, udałem się na wyprawę w Ałtaj z zamiarem wejścia na najwyższy szczyt tych gór – Biełuchę (4506 m n.p.m.). Znaczne trudności techniczne, napotykane nawet na najłatwiejszej drodze na wierzchołek, są przyczyną stosunkowo niewielkiego zainteresowania wejściem na szczyt ludzi docierających do podnóża góry. Ruch turystyczny ma więc w przeważającej części charakter trekkingu. W połączeniu z nieprzeciętną urodą Biełuchy podnosi to zdecydowanie jej atrakcyjność jako celu wspinaczkowego. Podróż do Nowosybirska, miasta nazywanego stolicą Syberii, odbyliśmy koleją transsyberyjską. Stąd autobusem udaliśmy się do Bijska, a następnie wynajętym busem do Tjunguru (szczegóły w informacjach praktycznych). Tjungur to ostatnia wioska w drodze pod Biełuchę, w której można zaopatrzyć się w żywność. Ma w związku z tym charakter „bazy wypadowej”, gdzie spotykają się grupy wychodzące w góry i powracające z nich. Jest dzięki temu dobrym punktem informacyjnym. Szukający noclegu i ciepłych posiłków turyści, wspinacze lub amatorzy raftingu mają do wyboru dwie „turbazy” (coś w rodzaju campingu).

 

Lodowiec Akkiem
Fot. Jakub Zygarowicz


Następnego dnia po przyjeździe wyruszyliśmy w stronę Doliny Akkiemskiej, której początek znajduje się u podnóża północnej ściany Biełuchy. Przemierzając lasy ałtajskie, obserwowaliśmy zmiany pięter roślinnych towarzyszące wzrostowi wysokości nad poziom morza. Zarośla osikowo-brzozowe dość szybko przeszły w bór świerkowy. W miarę zbliżania się do górnej granicy lasu, pojawiało się coraz więcej limby i modrzewia, które w końcu zaczęły dominować w składzie gatunkowym. Do bazy nad Jeziorem Akkiemskim dotarliśmy po dwóch dniach wędrówki. Widok, który ukazał się nam po wejściu na morenę czołową, przeszedł nasze oczekiwania. Potężna i groźna, pokryta śniegiem i lodem północna ściana Biełuchy silnie kontrastowała z zielenią bezpiecznej doliny. Jezioro Akkiemskie ma charakter rozlewiska wypełnionego mętną wodą lodowcową. Nad nim znajduje się stacja meteorologiczna i baza służb ratowniczych. Ratownicy mieszkają w dość oryginalnych budynkach – specjalnie przystosowanych do zamieszkania, wielkich beczkach po paliwie rakietowym. W otoczeniu jeziora istnieją liczne możliwości wędrówek bocznymi dolinami (Dolina Jarłu, Dolina Siedmiu Jezior) oraz wejść na łatwe szczyty trzytysięczne. Pozwala to zdobyć aklimatyzację, która jest przydatna, a nawet niezbędna, jeżeli planujemy wyjście powyżej czterech tysięcy metrów.

 

Biełucha nie jest górą łatwą. Prowadzi na nią wiele dróg ekstremalnych, przede wszystkim ścianą północną, naszym celem było jednak najłatwiejsze wejście – drogą klasyczną. Jednak nawet ona wymaga umiejętności w posługiwaniu się czekanem, rakami oraz liną. Droga omija największe trudności, co sprawia, że jej przebieg jest dość skomplikowany. W związku z tym wraz z Tomkiem Skrzydłowskim postanowiliśmy spróbować wejścia, korzystając z usług przewodnika. W ten sposób poznaliśmy Kolę Zjatkowa – doświadczonego ratownika górskiego, uczestnika wielu wypraw w góry całego świata.

 

 Jezioro Akkiemskie i północna ściana Zachodniej Biełuchy. 

Fot. Tomasza Skrzydłowski


Pomimo pogarszającej się pogody postanowiliśmy przenieść się wyżej – ponad lodowiec Akkiem, do tzw. Tomskich Stajanek, gdzie mieliśmy zamiar czekać na odpowiednie warunki do wyjścia. Wkrótce po wyruszeniu z bazy ratowniczej czekała nas pierwsza niespodzianka. Była nią przeprawa przez rwącą rzekę lodowcową, wprawdzie ubezpieczona stalową poręczówką, lecz na naszych oczach nurt porwał przeprawiającą się dziewczynę, co bynajmniej nie dodawało nam odwagi. Okazało się jednak, że nie było tak trudno jak się spodziewaliśmy. Wkrótce trawersując boczne moreny wkroczyliśmy na Lodowiec Akkiem. Jego dolne partie są dość bezpieczne, co pozwala doświadczyć wędrówki po lodowcu nawet początkującym i nie posiadającym specjalistycznego sprzętu. Trudniejszy fragment omija się, przekraczając szczelinę brzeżną po orograficznie prawej stronie lodowca. Dalsza droga biegnie moreną boczną. Łatwa orientacyjnie i dość bezpieczna trasa (w dobrych warunkach pogodowych!) umożliwia wprawnym turystom dotarcie aż do Tomskich Stajanek. Znajduje się tam niewielka blaszana chata, służąca w sezonie letnim jako schronisko dla ratowników. Jest to ostatnie miejsce w drodze na szczyt, w którym można rozbić namiot na kamiennym podłożu. Powyżej rozpoczyna się kraina lodu i śniegu. Pobyt tutaj pozwolił nam doświadczyć wyjątkowej atmosfery przebywania na lodowcu. Jego bezruch jest tylko pozorny, a częste trzaski i głuche odgłosy świadczą o nieustannym przemieszczaniu się mas lodu. Byliśmy też świadkami ogromnej lawiny kamiennej, która tocząc głazy średnicy metra, oczyściła kilkuhektarowy stok z piarżysk, odsłaniając świecącą w słońcu gładź lodu.

 

Kolejny etap drogi miał na celu pokonanie pierwszego trudnego uskoku. Jest nim podejście na Przełęcz Diełane. Lodowy stok dochodzący do 50° nachylenia jest zwykle w środku sezonu zaporęczowany. Jednak niekiedy (tak było w naszym przypadku) brakuje poręczówki na pewnym odcinku, wówczas przydają się umiejętności wspinania w takim terenie. Łączna długość odcinka wymagającego asekuracji wynosi około 300 m (6 wyciągów). Po wyjściu na przełęcz otwiera się widok na dalszą część drogi. Jest nią rozległe plateau Lodowca Mensu. Pozornie bezpieczna płaszczyzna pocięta jest szczelinami, które po opadach są często ukryte pod śniegiem. Przeskakiwanie szczelin wymaga oswojenia się z ich widokiem i nabrania pewności w poruszaniu się. Ze względu na szczeliny na Lodowcu Mensu należy związać się liną i w zasadzie od tego momentu, aż do szczytu powinno się chodzić w zespołach linowych. Obserwowanie miejsc występowania szczelin w lodowcu, pozwala dość szybko nauczyć się przewidywania ich potencjalnego położenia i przebiegu. W trakcie wędrówki po Mensu otwiera się widok na najbardziej lodowcową część Ałtaju. Niezwykła panorama wijących się w dolinach wstęg lodu przypomina największe lodowce alpejskie.

 

 Schronisko Tomskie Stajanki

Fot. Tomasza Skrzydłowski

 

Kolejny obóz, z którego wychodzi się już do ataku szczytowego, rozbija się w okolicach Berelskiego Siodła. Warto rozejrzeć się za bezpiecznym i osłoniętym od wiatru miejscem. Nasz przewodnik wykazał w tym względzie duże doświadczenie, co mogliśmy docenić jeszcze tego samego wieczora. Nastąpiło bowiem załamanie pogody, które uwięziło nas w namiotach na blisko dwie doby. Huraganowy wiatr kładł płótno namiotu na twarze, olbrzymie opady śniegu były przyczyną nieustannie schodzących lawin. Spędzaliśmy czas na gotowaniu i odkopywaniu namiotu. Te dwa dni były dla nas najbardziej wyczerpujące fizycznie i psychicznie.

 

W drodze na szczyt
Fot. Jakub Zygarowicz


Świt, jaki nas przywitał po przejściu frontu, wynagrodził wszelkie niewygody. Podchodząc w kierunku szczytu mogliśmy obserwować spustoszenie wśród namiotów rozbitych w niewłaściwych miejscach. Szybkie tempo podejścia, narzucone ze względu na spodziewane po południu duże zagrożenie lawinowe, spowodowało chorobę wysokościową Tomka. Zawrócił on z przewodnikiem do obozu, natomiast ja postanowiłem dołączyć do towarzyszącego nam zespołu ukraińskiego. Kolejny trudny odcinek (8 wyciągów stromego śnieżno-lodowego stoku) wyprowadził nas na południowe żebro Biełuchy. W pięknej scenerii podążaliśmy w stronę odległego o 300 m (w pionie) szczytu. 16 sierpnia około 13°°stanęliśmy na wierzchołku. Nigdy nie zapomnę morza gór, widocznego ze szczytu. Poświęcona ofiarom Biełuchy kapliczka pod szczytem, skłaniała do przemyśleń nad sensem wspinania. Delektując się widokiem, spędziliśmy na szczycie 40 minut niemal w całkowitym milczeniu.

 

Powrót do obozu nie trwał długo, jednak ze względu na duże zagrożenie lawinowe na rozgrzanych słońcem stokach, wyczerpał nas ostatecznie. W obozie hektolitrami herbaty powitali nas Tomek i Kola. Jeszcze tego samego dnia zeszliśmy do Tomskich Stajanek, a już dwa dni później odpoczywaliśmy w Tjungurze. Nasza przygoda w Ałtaju jeszcze się jednak nie skończyła, gdyż postanowiliśmy udać się na trekking w najbardziej malownicze zakątki tych gór.

 

Jezioro Akkiemskie i północna ściana Biełuchy.
Fot. Jakub Zygarowicz


Informacje praktyczne


Zezwolenia
Od lipca 2003 obowiązywać będą wizy do Białorusi i Rosji. Na terenie Federacji Rosyjskiej istnieje obowiązek rejestracji pobytu czasowego (tzw. registracji), jeżeli przebywamy w jednym rejonie powyżej trzech dni. Warto o niej pamiętać, gdyż przy powrocie na granicy białorusko-polskiej na pewno będzie wymagana. Najlepiej zarejestrować się wkrótce po przyjeździe. W tym celu należy udać się do biura paszportowego (OWIR), milicji lub siedziby jednostki administracyjnej. Jeżeli z jakiejś przyczyny nie udało się dopełnić tej formalności lepszym rozwiązaniem jest powrót przez Ukrainę.
Poruszanie się po górach nie wymaga specjalnych zezwoleń.

 

 Szczyt Biełuchy

Fot. Arch. Jakub Zygarowicz

 

Zdrowie

Warto jest zaszczepić się przeciwko WZW typu A. Pozwoli to bez niepokoju spróbować regionalnych potraw oraz posilać się w przygodnych barach.

 

Dojazd
Bilet kolejowy z Brześcia do Nowosybirska w klasie płackartnej (otwarte przedziały z miejscami leżącymi) kosztuje około 70 $. Można wybrać połączenie bezpośrednie lub z przesiadką w Moskwie. Podróż trwa trzy i pół doby. Bilet autobusowy z Nowosybirska do Bijska to koszt ok. 7 $; czas przejazdu 6-7 godzin. W Bijsku warto odwiedzić polskiego księdza Andrzeja Obuchowskiego. Można tam zdobyć wiele cennych informacji dotyczących dalszej podróży i uzyskać pomoc w organizacji przejazdu. 
Wynajęcie busa z Bijska do Tjunguru kosztuje ok. 120 $. Samochód zabiera do 10 osób.

 

Trekking
Istnieją dwie możliwości dotarcia pod szczyt: Doliną Akkiemską – wariant łatwiejszy orientacyjnie i mniej wyczerpujący lub Doliną Kuczerlińską i przez Przełęcz Karatiurek – umożliwia aklimatyzację na trzytysięcznej przełęczy.

 

 

Szczyt
Koszt przewodnika wynosi 150 $ za grupę (do 4-5 osób). Osoby planujące wejście z przewodnikiem powinny zabrać raki, czekany, przyda się też własna uprząż (najlepiej pełna). Zespoły zdobywające szczyt samodzielnie powinny zabrać dodatkowo linę, śruby lodowe oraz przyrządy: samozaciskowy i zjazdowy. Konieczne są: dobry, odporny na wiatr namiot, zimowy śpiwór i dobra kuchenka.

 

 

Tekst:  Jakub Zygarowicz
Zdjęcia: Tomasz Skrzydłowski, Jakub Zygarowicz


 

Numer GÓRY 7-8 (110-111) 2003



KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Janusz Szymik
 
2016-01-08
GÓRY
 

Akcja Zima 2016

Komentuj 0
Łukasz Ziółkowski
 
2015-04-28
GÓRY
 

Schronisko Gouter - rezerwacje od 29 kwietnia

Komentuj 0
Goryonline
 
2017-07-20
Tylko w GÓRACH
 

Zapiski na marginesie reklam wspinaczkowych cz. I

Komentarze
0
 
Goryonline
 
2017-07-18
Tylko w GÓRACH
 

W tatrzańskim numerze GÓR: Kieżmarski Szczyt turystycznie

Komentarze
0
 
Goryonline
 
 
 
 
Copyright 2004 - 2017 Goryonline.com