facebook  youtube  vimeo
Górski magazyn sportowy - Góry

Wanda Rutkiewicz - Na jednej linie

Najsłynniejsza polska himalaistka opowiada o swojej drodze "na szczyt".
M. Ciesielski
Warsztaty sprzętowe Petzla już za dwa dni!
w sobotę zapraszam wszystkich na Zakrzówek zainteresowanych sprzętem zimowym oraz nowościami z firmy Petzl
Adam Kokot
1 zdjęcie
Jedno zdjęcie z którego jestem zadowolony
Najsłynniejsza polska himalaistka, Wanda Rutkiewicz, opowiada o swojej drodze od pierwszych wspinaczek w Karkonoszach po zdobycie Mount Everestu w 1978 roku. Wspomina dom rodzinny, pierwsze fascynacje sportem, fotografią, literaturą, studia, a później pracę w Instytucie Maszyn Matematycznych. Ostatecznie miłością jej życia stały się jednak góry i to im poświęcała cały wolny czas. Dzięki zapiskom w dzienniku, który prowadziła m.in. w czasie wyprawy na Everest, poznamy kulisy wypraw wysokogórskich, postawy ludzi w ekstremalnych sytuacjach, ich walkę z własnymi słabościami i górskim żywiołem.

"Nastawiam przepływ tlenu na dwa litry na minutę. Podchodzimy początkowo niezbyt stromym, oświetlonym zboczem. Idzie nas ośmioro — Sigi, Robert, Willy i ja oraz czterech Szerpów. Najsilniejsi z nich, Mingma i Ang Dorje, idą bez tlenu. Niosą po jednej butli dla nas, które potem zostawią na wysokości 8400 metrów. Każde z nas ma w plecaku po jednej butli, rzeczy osobiste, aparaty fotograficzne, a ja dodatkowo jeszcze kamerę filmową i kasety.

Odległości pomiędzy nami powoli zwiększają się. Specjalnie idę wolno, gdyż nie chcę narzucać sobie zbyt ostrego tempa na samym początku. W decydującej chwili, na ostatnich metrach, muszę mieć dużą rezerwę sił. Kolegów doganiam na wysokości 8400 metrów, gdzie zatrzymują się na krótki odpoczynek. Zgodnie z umową do tego miejsca Szerpowie mieli wynieść butle, ale za radą Kurta postanawiamy je przenieść 100 metrów wyżej. Sigi decyduje, że każdy z nas, a nie Szerpowie, zabierze dodatkowo po jednej butli i przeniesie je wyżej. Zaprotestowałam. Przecież mam filmować wejście i niosę kamerę! Zaproponowałam więc jednemu z Szerpów, aby moją butlę wniósł za dodatkową opłatą. Wówczas Sigi napadł na mnie z taką złością, jakby wyzwoliła się z niego długo tłumiona nienawiść:

            — Chcesz wejść mniejszym kosztem niż my! — krzyczał.

            — Ale przecież mam was filmować, muszę mieć kamerę! — już i ja krzyczałam. Kolana uginały się pode mną, ręce drżały, w uszach szumiało...

Niesprawiedliwość tego ataku spowodowała, że najpierw poczułam bezradne osłupienie, potem przyszła obojętność i zniechęcenie. Czy to ma sens — nienawiść na najwyższym szczycie Ziemi? Czy warto żyć, walczyć, wchodzić na szczyty, jeśli nie można uwolnić się od niej?

Willego już nie było, podchodził na Wierzchołek Południowy z dwiema butlami, Robert manipulował przy swojej i nie zwracał na nas uwagi. Powoli ogarniała mnie złość. I mimo że miałam najszczerszą ochotę wyrzucić z plecaka kamerę, zawzięłam się:

            — Dobrze, s..., dam sobie radę i z kamerą, i z butlą! — pomyślałam."

Fragment: Wanda Rutkiewicz, "Na jednej linie", Wyd. ISKRY, 2010.

Więcej na: www.iskry.com.pl.

 
 

 
Dodane 2010-08-04 przez: Góral Świętokrzyski
Dodaj do: Facebook Wykop Twitter MySpace
 
 



Góry magazyn sportowy
góry | skały | baldy | relacje | artykuły | będzie | było | skitury | slackline | miejscówki | biblioteka | film | foto | ludzie | nasze skały | biznes info | szpej | katalogi | testy | poradnik | Bezpiecznie w GÓRACH: GOPR / PZU | poradnik GORE-TEX | społeczność | bloGORY | hyde park | forum | GÓRY archiwum | prenumerata | sklep GORYonline | PolarSport | Marabut | konkurs | ostatnio dodane |
O nas | Reklama | Kontakt | Praca

Copyright 2004 - 2012 Goryonline.com