facebook  youtube  vimeo
Górski magazyn sportowy - Góry

Prorocy i nie...

Autor cyklu jest chorobliwie uzależniony od „wielokropka”, wg niego żadna myśl nie jest skończona, każde zdanie otwiera pole do polemiki i uzupełnienia. „Wielokropek” to zastanowienie, którego wszyscy potrzebujemy…
M. Ciesielski
Warsztaty sprzętowe Petzla już za dwa dni!
w sobotę zapraszam wszystkich na Zakrzówek zainteresowanych sprzętem zimowym oraz nowościami z firmy Petzl
Adam Kokot
1 zdjęcie
Jedno zdjęcie z którego jestem zadowolony
W sierpniu 1992 roku Wolfgang Güllich nieszczęśliwie zasypia za kierownicą swojego nowo nabytego BMW. Wraca właśnie z wywiadu w monachijskim radiu, w którym opowiadał o przekraczaniu granic we wspinaczce i swojej nowej drodze na otoczonej lasem skałce na Frankenjurze. Owa droga, której nazwa Action Direct zaczerpnięta została od ugrupowania terrorystycznego, jeszcze przez długi czas pozostanie najtrudniejszą skałkową linią na świecie. Ruchy na niej – jak opowiada Wolfgang – są jak terrorystyczny zamach na palce. Przed fatalnym sierpniowym porankiem Güllich mimo młodego wieku zdążył wpisać się do grona najlepszych wspinaczy wszechczasów. Nie tylko pokonywał kolejne bariery ekstremalnej wspinaczki, ale wynalazł nowe metody treningu. Jak na przykład campus board – niepozorną płytę z listewkami szerokimi na pierwszy paliczek, między którymi, szykując się do Action, skakał na pojedynczych palcach.

Jego przyjaciel i mentor – dziś legenda wspinaczki – wąsaty Kurt Albert, biega od jakiegoś czasu z pędzelkiem i puszeczką farby, zaznaczając czerwonym punkcikiem wszystkie przebyte czysto linie. Tak powstaje „Redpoint”, styl obowiązujący do dziś.

Nieco dalej, we Francji słychać głównie dwa nazwiska. Patrick Edlinger wspina się na żywca na całym świecie i we wszystkich stacjach TV. We Francji zostaje nawet sportowcem roku. Często pojawia się w duecie z innym Patrickiem – Berhault. Ten ostatni przez lata udowodnił (na długo przed dzisiejszymi mistrzami pokroju Nico Favresse czy Tommiego Caldwella), że gdy masz odpowiedni poziom w trudnej wspinaczce skalnej, jest duża szansa, że bez problemu poradzisz sobie wszędzie, od alpejskich runoutów po Himalaje (Berhault dosłownie wbiegł na Everest).

Za oceanem bryluje nowa fala wspinaczy wielkościanowych – supersolista Peter Croft oraz eksploracyjny duet Todd Skinner i Paul Piana. Ci ostatni wspinają się wszędzie od Yosemitów po Trango Tower, od kanadyjskiego Cirque of Unclimbables po tropikalne Ha-Long w Wietnamie…

Dlaczego o nich wspominam? Co – poza moim osobistym uwielbieniem – ich łączy?

W swoim najbardziej znanym albumie fotograf Heinz Zak nazwał ich pokoleniem Rock Stars. Wszyscy byli wizjonerami, ludźmi wyprzedzającymi swoją generację, którzy w połowie lat 80. rozpoczęli boom na wspinaczkę skalną. Każdy, dosłownie każdy z nich był podróżnikiem eksperymentującym na nowych polach, wprowadzającym nowe idee. To właśnie oni okazali się prorokami nowego stylu życia znanego na świecie jako free climbing… Styl ten w wielkim uproszczeniu zakładał sprawne poruszanie się po skale, bez czynnego użycia środków technicznych, podciągania się na linie, hakach itd. Bezkompromisową filozofię free climbingu wielu podchwyciło jako wskazówkę na życie.

Wspinaczka klasyczna stała się nie tylko kolorowym „nałogiem”, ale w ekstremalnym wydaniu wielu pasjonatom zastąpiła religię. Nie myśleli o niczym innym, nie potrzebowali niczego innego. Nawet świat duchowych, czasem mistycznych doznań (Lynn Hill nazywa wspin medytacją w ruchu) stał się dostępny za jej pomocą.

Po co nam Mahomet, po co Jezus, po co setki bogów Hinduizmu, po co Budda, skoro mamy swoją prawdę, swoją filozofię...? Nieco się zapędziłem? Może rzeczywiście. Akurat nauki Buddy, buddyzm, zen i filozofia drogi najbardziej pokrywają się z kodeksem i stylem życia wspomnianych wyżej „proroków” wspinaczki. Wspinaczka klasyczna ma jednak pewien feler. Wadę nie do zaakceptowania dla rozmiękczonych mieszczańskich światopoglądów. Nie oferuje pocieszenia, nie obiecuje miejsca w niebie i właściwie niczego więcej poza ciekawym i pięknym życiem. Czasem krótkim...

Ale czy jest coś złego w krótkim życiu? Zwolennicy eutanazji coś o tym wiedzą… Jeżeli starość ma być pasmem narzekań, gorzkich wspomnień o potędze sprzed lat, ciągłym bólem – czy nie piękniej zgasnąć podczas akcji, w kwiecie wieku? Jak wspomniani wcześniej Todd Skinner czy Patrick Barhault... jak John Bachar – który bez asekuracji przeszedł więcej dróg niż wielu z nas pokona kiedykolwiek; jak filigranowy Jean-Christophe Lafaille, którego świat poznał na skałach Céüse, gdy solował swoją 7c+ Privilege du Serpent, a pożegnał, gdy był już himalajskim herosem; jak Tomaž Humar, jeden z najbardziej śmiałych alpinistów świata, który wspinał się, jak sam powiedział, „dla duszy”, i którego wczesna śmierć (zaledwie miesiąc temu) przez wielu z nas uważana jest za tragiczną, lecz od dawna „przewidywaną”.

Są ludzie, którzy twierdzą, że wyczynowy alpinizm jest samobójstwem odkładanym w czasie. Czy mają rację? Nie wiem. Wiem natomiast, że jest sztuką wyboru.

Jednego słowa jeszcze nie użyłem, słowa, które jest powodem i uzasadnieniem dla wspinaczki w jej wszelkich odmianach – słowa wolność. To wokół niej oscylują rozmyślania filozofów całego świata. To ona jest inspiracją pięknych, ale i tragicznych górskich wyborów. Wolność do myślenia, działania, poszukiwania szczęścia, wolność do wyboru stylu życia i sposobu… umierania.

To słowo, tak kluczowe dla nas, jest pustym frazesem w ustach ludzi oderwanych od natury. Czy nie dlatego alpinistyczne tragedie odbijają się tak szerokim echem w świecie mediów? Czy przypadkiem dziennikarze rozdmuchujący te smutne, ale przecież wciąż powtarzające się wydarzenia – nie działają pod wpływem szoku, powodowanego niezrozumieniem istoty wolności?

Dość dygresji. Wróćmy do „proroków”, którzy wyruszyli w świat... Ci, którzy nie wyruszyli – przegrali. Zostali ze swoimi kompleksami, wąziutkimi horyzontami, czasem z dużą kasą, ale bez perspektywy jej sensownego wydawania. Zostali w ciepełku domowego ogniska, ale z egzystencją boleśnie przewidywalną – z każdym dniem – od dzisiaj aż do śmierci – łatwym do przepowiedzenia nawet dla pseudojasnowidza. Jednocześnie, powoli i nieubłaganie na arenę wspinaczki zaczęli wchodzić – „dopakowani” sportsmeni wspinający się lepiej i skuteczniej niż jakikolwiek dawny master. Nic w tym złego – ich pojawienie się było logicznym krokiem naprzód. Skutkiem studiów poprzednich generacji, skutkiem odkryć Wolfganga… Nieliczni z owych sportsmenów po zakończeniu występów w zawodach, bezboleśnie przenoszą się do świata „religijnych wyznawców free climbingu”, ale większość znika po kilku sezonach, na tyle wcześnie, by przypadkiem nie zaburzyć klasycznego rytmu swego mieszczańskiego żywota – znaczonego kredytami, błyszczącymi autami i poukładaną karierą, jakiej we wspinaniu nigdy nikt nie zrobi… Ci ludzie, z którymi – przyznam – znajduję coraz mniej porozumienia, niespecjalnie cenią wiatr na twarzy i „lufę pod nogami”, a już zupełnie nie rozumieją, jak można spędzać życie w podróży. Najwyraźniej ich „prorocy” wyjechali zbyt dawno temu.

David Kaszlikowski


Autor cyklu jest chorobliwie uzależniony od „wielokropka”, wg niego żadna myśl nie jest skończona, każde zdanie otwiera pole do polemiki i uzupełnienia. „Wielokropek” to zastanowienie, którego wszyscy potrzebujemy…
Autor ostrzega, że zupełnie świadomie – unikając wielkich rozpraw – będzie ślizgał się między ogólnikami i sygnałami...

Felieton pochodzi z magazynu GÓRY, nr 11 (186) listopad 2009.

Tekst ten wywołał odzew wśród czytelników i w GÓRACH 1-2/2010 publikujemy tekst Jakuba "Starosty" Pilarka pt. "Filozofia licealna" będący polemiką z pierwszym felietonem Davida Kaszlikowskiego. Obok ukaże się nowy felieton Davida, będący po części odpowiedzią na tę polemikę.
 

 
Dodane 2010-02-19 przez: Goryonline
Dodaj do: Facebook Wykop Twitter MySpace
 
 



Góry magazyn sportowy
góry | skały | baldy | relacje | artykuły | będzie | było | skitury | slackline | miejscówki | biblioteka | film | foto | ludzie | nasze skały | biznes info | szpej | katalogi | testy | poradnik | Bezpiecznie w GÓRACH: GOPR / PZU | poradnik GORE-TEX | społeczność | bloGORY | hyde park | forum | GÓRY archiwum | prenumerata | sklep GORYonline | PolarSport | Marabut | konkurs | ostatnio dodane |
O nas | Reklama | Kontakt | Praca

Copyright 2004 - 2012 Goryonline.com