Teraz dopiero dotarła do mnie wiadomość o tragicznym wypadku Piotra Morawskiego na Dhaulagiri. Poznałam Piotra nie tak dawno dzięki Elizie Kubarskiej, którą z kolei znałam bo - jak i ja - poza tym że się wspina, jest po studiach na warszawskiej ASP. Prosiłam Elizę, by mi pomogła w rozpowszechnieniu francuskiego Apelu na rzecz rozwoju służb ratowniczych w Nepalu sformułowanego przez rodziny zaginionych jesienią 2006 roku w Nepalu na Ganesh VII czterech alpinistów francuskich. Wśród nich był mój najmłodszy syn, przewodnik wysokogórski, Stefan Cieślar.
Eliza poznała mnie wtedy z Piotrem. Moje góry to góry francuskie, gdzie mieszkam od końca lat 70-tych, więc nie znam polskiego środowiska wspinaczy i alpinistów. To Piotr niesłychanie skutecznie pokierował moimi krokami. Poznał mnie z wielkimi z tej działki. Apel ukazał się na górskich stronach. Dziś apel podpisało już bardzo wielu polskich wybitnych, średnich i początkujących wspinaczy i alpinistów. Jeszcze on w imieniu PZA podpisał tej ostatniej jesieni porozumienie z francuską Fundacją Yves Pollet-Villard w celu współpracy dla powstania służb ratowniczych w Nepalu.
Wierzę, że uda się zrealizować kiedyś cel apelu. W dużej części będzie to zasługa Piotra, który poparł go swoim autorytetem i pozwolił mi wejść w środowisko polskich "góralczyków". Wdzięczność, jaką czułam dla tego pięknego człowieka, przekazuję Jego żonie, Pani Oldze Morawskiej i i Jego dzieciom.
Elżbieta Cieślar
Apel - górskie służby ratownicze w Nepalu