'Nocleg' w Kobylańskiej
Raz pojechałem do Doliny Kobylańskiej. Na jeden dzień. Na pewno na jeden. No i wiedziałem, że jest tam nasz instruktor z kursantami i jakąś jeszcze ekipą. No i powspinałem się, blisko mam, może nawet jutro też bym przyjechał? ? mówiłem wtedy. Instruktor nawet nie chciał o tym słyszeć.