facebook  youtube  vimeo Kanał RSS
Górski magazyn sportowy - Góry

Piotr Morawski: Zostają góry - słowo wstępne

Piotr Morawski był wyjątkowym człowiekiem, toteż jesteśmy pewni, że książka, która jest równocześnie „jego” i „o nim” również będzie postrzegana jako wyjątkowa.
Ola Taistra
Nina i Michał (Wgore.pl) w Andaluzji
Z początkiem maja pojawiła się u mnie w Andaluzji para mocno zmotywowanych wspinaczy warszawskiej areny wspinaczkowej "W góre".
Ola Taistra
On-sightowo w Andaluzji :-)
Kolejne tygodnie w Andaluzji mijają wyśmienicie...
Piotr Morawski zaliczał się do nielicznej grupki wybrańców mających niezwykłą umiejętność zjednywania sobie ludzkich serc. Robił to na wiele sposobów. Przede wszystkim w codziennych kontaktach z ludźmi, w górach i w mieście, ale nie tylko; dostał bowiem od Boga także inne, znacznie potężniejsze „narzędzia” – talent literacki, fotograficzny i „sceniczny” – dzięki którym trafiał do tysięcy. Słusznie podziwiany jako człowiek niezwykle uzdolniony, zarówno jako himalaista, literat, fotografik czy naukowiec, pozostawał przede wszystkim wrażliwym, normalnym i sympatycznym facetem. Nic więc dziwnego, że gdy jak grom z jasnego nieba, w kwietniu 2009 roku, nadeszła z Himalajów wiadomość o śmierci Piotrka, środowisko wspinaczkowe, jego przyjaciele i znajomi czy wreszcie po prostu ludzie, których ujął swoją życzliwością i bezpretensjonalnym sposobem bycia – pogrążyli się w żałobie.

* * *

Przygoda Piotrka z publicystyką zaczęła się równolegle z jego alpinistyczną premierą w górach wysokich. Pierwszą relację ze swoich górskich przygód opublikował w klubowym czasopiśmie „A/Zero” po powrocie z Chan Tengri w 2001 roku. Kolejną wysokogórską przygodę opisał już na łamach ogólnopolskiego miesięcznika GÓRY, a była nią Szkoła czekania, czyli góra śniegu o  wyprawie na Pik Pobiedy. Następną relacją Piotrka było wspomnienie z przełomowej dla niego zimowej ekspedycji na K2, po której stało się jasne, że ma on niezwykłe predyspozycje do zmagań z himalajskimi gigantami. Choć już pierwsze jego publikacje wyróżniały się in plus spośród wielu innych tekstów zamieszczanych w prasie górskiej – i to zarówno pod względem poziomu  literackiego, jak i artystycznej jakości fotografii – to śledząc ukazujące się na przestrzeni 7 lat kolejne materiały Piotrka, nie ulegało wątpliwości, że ich autor cały czas dynamicznie się rozwija. Tym trudniej pogodzić się z jego stratą. Zwłaszcza, że ów progres dotyczył także innych sfer samorealizacji himalaisty, a przede wszystkim – rozmachu w działalności górskiej.

* * *

Piotrek stopniowo coraz wyżej stawiał poprzeczkę, którą mierzy się himalajskie wyczyny. Oczywiście, jak to w górach najwyższych – raz ją pokonywał, raz nieznacznie strącał, a innymi razy nie miał nawet okazji, aby na dobre spróbować i musiał odkładać wymarzone cele na później. Jedno było wszak pewne – coraz bliższa jego sercu była najbardziej ceniona „gra w stylu  alpejskim”: działalność w małym zespole składającym się ze zgranych partnerów – takim jak ten, który tworzył z Peterem Hámorem czy Piotrem Pustelnikiem. Zapewne wróciłby także w góry najwyższe zimą – nie ma wątpliwości, że nadawał się do tego jak mało kto spośród światowej himalajskiej czołówki. Niestety, dziś pozostaje nam tylko domniemywać, co Piotrek osiągnąłby na każdym z pól, na których realizował swoje marzenia i ambicje. A apetyt na życie, serce i energię do działania miał ogromne…

* * *

Z początkowego uczucia bezradności wobec wielkiej tragedii, w redakcji czasopisma GÓRY, z którym Piotrek najczęściej współpracował, zrodziła się myśl, iż warto zrobić coś, aby godnie uczcić pamięć tragicznie zmarłego himalaisty, a zarazem pomóc jego najbliższym. W ten sposób powstał projekt książki, będącej antologią tekstów Piotra ze wszystkich najważniejszych wypraw oraz felietonów, które zaczął pisać w ostatnim roku życia. Zbiór miały dopełnić wspomnienia o Piotrku autorstwa jego najbardziej znanych partnerów wspinaczkowych oraz żony Olgi, która wydatnie – zarówno redakcyjnie jak i koncepcyjnie – pomogła w finalizacji książkowego projektu. Nie trzeba dodawać, że z założenia cały dochód z książki miał trafić do najbliższej rodziny (synów i małżonki) Piotrka, a wszyscy zaangażowani w ten projekt – redaktorzy, autorzy tekstów wspomnieniowych, graficy, fotoedytorzy, korektorzy – mieli za pomocą swojej pracy dokładać kolejną cegiełkę. Efekt pracy naszego zespołu, Drogi Czytelniku, trzymasz właśnie w rękach.



* * *

Nie jest tajemnicą, że Piotrek poważnie myślał o wydaniu swojej pierwszej książki. Było to jego wielkie marzenie i zdążył rozmawiać na ten temat z kilkoma wydawcami. Przez lata zgromadził mnóstwo materiału – setki stron zapisków i notatek, tysiące zdjęć. Wystarczyło tylko nadać temu ostateczny szlif i powstałaby jego książka, która z pewnością stałaby się wydarzeniem na naszym rynku księgarskim. Niestety, los chciał, że takiej pozycji – napisanej i w całości skomponowanej przez Piotrka – już się nie doczekamy. Można tylko próbować odtworzyć jego autorski zamysł, co być może uczynią w przyszłości jego spadkobiercy. My jednak byliśmy w innej sytuacji, mieliśmy bowiem w przeważającej większości pracować nad tekstami już opublikowanymi, nad których ostatecznym kształtem czuwał sam autor. Dlatego też dołożyliśmy wszelkich starań, aby ten zbiór wyglądał tak, jak – z dużym prawdopodobieństwem – chciałby Piotrek. Do zilustrowania relacji z wypraw użyliśmy pakietów zdjęć z podpisami przygotowanych przez niego samego. Nie oznacza to, że zawsze jest to identyczny zestaw zdjęć, jaki ukazał się wcześniej na łamach czasopism. Przeciwnie – zazwyczaj uzupełnialiśmy go o wcześniej niepublikowane zdjęcia, a pierwotnie niewielkie fotografie nierzadko zyskały nową jakość dzięki większemu formatowi. Jednak, jeśli to było tylko możliwe, zawsze staraliśmy się bazować na autorskim wyborze materiału ilustracyjnego. Wymagało to żmudnego przeglądania zasobów dysków redakcyjnych, na których odszukiwaliśmy pierwotne pakiety zdjęć, które wysyłał nam Piotrek. Ogromną pracę wykonała także Olga Morawska, która z kolei przeczesywała ogromne archiwum zdjęciowe męża w poszukiwaniu wszelkich „braków” (na przykład plików, które Piotrek wysłał nam jedynie w niewielkiej  rozdzielczości – jako propozycje).
Nieco inaczej wyglądała sprawa z bardzo ważną częścią tego zbioru, a także całej twórczości literackiej Piotrka – niezwykle osobistymi felietonami. Do tych krótkich tekstów autor wysyłał nam zwykle dwa zdjęcia do wyboru. Jako że w czasopiśmie na felieton przeznaczona była jedna strona, zazwyczaj miejsca starczało tylko na jedną fotografię. Ostateczna selekcja była więc skażona „osobistym spojrzeniem” redaktora. A miał ów wybór – paradoksalnie – ogromne znaczenie przy odbiorze wypowiedzi autorskiej. Wszak w przypadku tych tekstów fotografia nie była tylko zwyczajną ilustracją tekstu, ale często symboliczno-metaforycznym jego uzupełnieniem. Zwłaszcza, że wrażliwość Piotrka w postrzeganiu świata co najmniej równie mocno jak w tekstach, ujawniała się w jego pracach fotograficznych. W wersji książkowej staraliśmy się więc dodać także te pominięte wcześniej zdjęcia. Ukłonem w stronę wizji Piotrka jest także utrzymanie layoutu felietonów na czarnym tle – z bezpośrednich rozmów z nim wiemy, że ich forma graficzna bardzo przypadła mu do gustu.
Książkę zamyka część absolutnie premierowa, składająca się ze wspomnień o autorze napisanych przez jego żonę oraz wspinaczkowych partnerów. Ilustrują ją zdjęcia uwieczniające chwile spędzone przez nich w towarzystwie Piotrka.

* * *

Piotr Morawski był wyjątkowym człowiekiem, toteż jesteśmy pewni, że książka, która jest równocześnie „jego” i „o nim” również będzie postrzegana jako wyjątkowa. Jest ona dowodem jego wielkiego talentu, a z każdej jej karty promieniuje ogromna pasja i chęć do życia… pełnią życia. Taką bowiem drogę wybrał autor i zapłacił za to najwyższą cenę. Jednak, jak napisał w swoim wspomnieniu Piotr Pustelnik, „trzeba iść dalej, ku nowym szczytom, ku nowym Annapurnom”. Cieszmy się, że możemy ku nim podążać bogatsi o to, co dał nam Piotrek, a czego ta książka jest najlepszym świadectwem.

Piotr Drożdż



 


 
Dodane 2010-02-22 przez: Goryonline
Dodaj do: Facebook Wykop Twitter MySpace
 
Wyszukiwarka
 



Góry magazyn sportowy
góry | skały | baldy | relacje | artykuły | będzie | było | skitury | slackline | miejscówki | biblioteka | film | foto | ludzie | nasze skały | biznes info | szpej | katalogi | testy | poradnik | Bezpiecznie w GÓRACH: GOPR / PZU | poradnik GORE-TEX | społeczność | bloGORY | hyde park | forum | GÓRY archiwum | prenumerata | sklep GORYonline | PolarSport | Marabut | konkurs | ostatnio dodane |
Kanał RSS O nas | Reklama | Kontakt | Praca

Copyright 2004 - 2012 Goryonline.com